Minął rok od śmierci polskiego Papieża Jana Pawła II. Msze święte, spotkania, koncerty, poświecone Jego pamięci odbyły się wszędzie. 2 kwietnia 2006 r. o godz. 21.37, w godzinę śmierci Papieża, we wszystkich parafiach i miastach w Polsce, rozległo się bicie dzwonów, zawyły syreny. Znicze, świece zapłonęły obok przykościelnych krzyży, na ulicach, placach i w oknach domów.
Uczniowie Zespołu Szkół w Czeczewie z klasy II gimnazjum wyrazili pamięć o Wielkim Papieżu rozważaniami pt: „Misterium o Krzyżu” (przygotowanymi pod kierunkiem katechetek: Grażyny Damps i Bogumiły Zabrockiej). Program ten został przedstawiony 2 kwietnia br. w kościele parafialnym w Czeczewie, podczas mszy świętej, oraz 3 kwietnia w Zespole Szkół na Apelu poświęconym pamięci Jana Pawła II.
Rok temu, w ceremonii pogrzebowej Ojca Świętego w Watykanie uczestniczył Paweł Bil - nauczyciel WF-u w Zespole Szkół w Czeczewie:
„Do Warszawy, na pociąg specjalny do Rzymu, wyjechaliśmy samochodem z Czeczewa, z żoną i przyjaciółmi, 06.04.2005 r. o godz.12.00. Dla uczestników pogrzebu Papieża PKP przygotowała, w Warszawie, trzy pociągi, które oznaczono kolorami: żółty, niebieski, zielony. O godz. 17.00 z Warszawy Wschodniej wyruszyliśmy pociągiem, który oznaczono jako „zielony”. Do Rzymu jechaliśmy 33 godziny. Podczas drogi kilkakrotnie zmieniało się miejsce, gdzie mieliśmy wysiąść w Rzymie. Ostatecznie, około 2 w nocy, wysiedliśmy w Rzymie, na dworcu Termini (do Watykanu 8 km). Świetnie zorganizowana Obrona Cywilna Kraju, wraz z wolontariuszami, przetransportowała nas, komunikacją miejską, na jeden z placów, w centrum Rzymu- Circus Maximus, gdzie przygotowane było miejsce odpoczynku i uczestnictwa w uroczystościach pogrzebowych przy telebimach. Po pewnym czasie zorientowaliśmy się, byliśmy tym zaskoczeni, że pobliskie ulice Rzymu, są puste. Postanowiliśmy zmienić miejsce naszego postoju, postanowiliśmy zaryzykować, około godz. 3.00 (nad ranem), zaopatrzeni w plan miasta, wyruszyliśmy pieszo do Watykanu. Po godzinie marszu, po wzruszającej wędrówce wzdłuż Tybru, dotarliśmy do strefy zamkniętej dla pielgrzymów. Od przebywających już tutaj Polaków, dowiedzieliśmy się, że jest szansa na to by wpuszczono nas na teren Watykanu. W wielkim tłoku, z dala od Bazyliki, trochę przysypiając, doczekaliśmy rozpoczęcia mszy o godz. 10.00. Z Radia Watykan, którego słuchaliśmy od momentu przyjazdu do Rzymu, dowiedzieliśmy się o tym, że włoska policja wpuszcza pielgrzymów do tzw. strefy bezpieczeństwa, na plac św. Piotra. To była dla nas bardzo ważna informacja. Dzięki niej weszliśmy na plac św. Piotra. Przeżyliśmy tam chwile, które zapamiętamy do końca życia. Po zakończeniu ceremonii pogrzebowych, do odjazdu, mieliśmy 10 godzin.
Postanowiliśmy w tym czasie przemierzyć Rzym.
Mam jeszcze jedna pamiątkę tamtego wydarzenia - szkolną flagę. Przed wyjazdem do Rzymu, wziąłem ze szkoły w Czeczewie naszą szkolną biało-czerwoną flagę. Wszyscy Polacy, obecni na uroczystościach pogrzebowych w Rzymie, uwidaczniali swoją obecność polskimi flagami zatkniętymi na…kijach wędkarskich, aby były widoczne. Ja zrobiłem tak samo.
Dzisiaj ta flaga, która powiewała w Watykanie, znajduje się w szkole w Czeczewie, jest obecna na naszych szkolnych apelach i uroczystościach.”
Wojciech Kreft
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze