Proces policjantów z żukowskiego komisariatu powoli zbliża się ku końcowi. Podczas poniedziałkowej rozprawy zeznawało trzech kolejnych świadków. Opowiadali oni o zdarzeniach, do których konieczne było wezwanie stróżów prawa. Sędzia Aleksandra Śledzińska zapowiedziała kolejną rozprawę jeszcze w czerwcu.
Przypomnijmy, iż sprawa dotyczy funkcjonariuszy z Komisariatu Policji w Żukowie, których oskarżono m. in. o zaniżanie szkód spowodowanych przez sprawców. Sprawa ciągnie się od 2008 roku. W poniedziałek w kartuskim sądzie przesłuchano kolejnych świadków.
O butlach
Jako pierwszy przy barierce stanął Józef C., sześćdziesięciodwuletni mieszkaniec Żukowa. Mężczyzna wraz z żoną prowadzi sklep spożywczy. Jego sprawa dotyczyła kradzieży butli gazowych, które przechowywane są w specjalnej kratce zamkniętej na kłódkę. Klucz do niej miał zarówno on, jak też ekspedientki ze sklepu. Do kratki jednak się włamano i - jak powiedział Józef C. - kłódka najprawdopodobniej została wyłamana łomem. Policja przyjechała na miejsce przestępstwa, jednak mężczyzna nie pokazał funkcjonariuszom uszkodzonej kłódki.
O rowerze
Następna zeznawała Iwona K., trzydziestopięcioletnia mieszkanka Przyjaźni. Jej córka w 2002 roku z okazji Pierwszej Komunii Świętej otrzymała w prezencie rower. Jednoślad został jednak skradziony rok później. Kobieta zgłosiła sprawę policji. Wartość pojazdu oszacowała na kwotę od czterystu do pięciuset złotych. Zdaniem Iwony K. córka jeździła tym rowerem wyłącznie latem, w związku z czym był on w dobrym stanie. Kobieta nie pamięta jednak, czy podając funkcjonariuszowi cenę roweru, powiedziała, że jest on nowy bądź używany.
O "elementach drogowych"
Trzecim wezwanym świadkiem był Leszek P., kierownik robót drogowych. Sędzia zapytała go, czy orientuje się w cenach różnego rodzaju "elementów drogowych", znaków drogowych i tym podobnych. Mężczyzna odpowiedział, iż zna się na tym i potrafi podać przybliżone, katalogowe wartości określonych przedmiotów. Leszek P. potwierdził też, że zna Macieja S., który jest jego kolegą z pracy, lecz pracującym w innym dziale niż on.
Owy współpracownik zgłosił policji kradzież wyżej wspomnianych elementów. Przedtem zapytał on Leszka P., ile kosztować mógł skradziony przedmiot. Ten odpowiedział mu, że w granicach stu osiemdziesięciu złotych. Każdy z elementów składał się z dwóch części. Leszek P. nie wiedział jednak, czy skradzione zostały komplety, czy też pojedyncze części, gdyż to nie on zgłaszał kradzież.
CDN...
Sędzia Aleksandra Śledzińska zapowiedziała kolejną rozprawę, podczas której wypowiedzą się obie strony. Odbędzie się ona 23 czerwca br.
Andrzej Baranowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze