Prokuratura Regionalna w Gdańsku wyjaśnia przyczynę śmierci noworodka. Śledczy sprawdzają, czy w tym przypadku doszło do narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia i nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka.
Dramat dla rodziny noworodka rozegrał się wiosną 2020 roku. Z naszych ustaleń wynika, że pacjentka została przyjęta w Powiatowym Centrum Zdrowia w Kartuzach. Zgon dziecka nastąpił w szpitalu w Gdańsku, gdzie zostało przetransportowane karetką. Postępowanie w sprawie ewentualnego błędu lekarskiego medyków z Kartuz prowadzi Prokuratura Regionalna w Gdańsku.
- Do śmierci noworodka doszło w kwietniu 2020 roku. Prokuratura została powiadomiona o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez pełnomocnika pokrzywdzonych rodziców. W październiku 2020 roku złożył on pisemne zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Kartuzach. Postępowanie znajduje się na początkowym etapie. Prowadzone jest w sprawie narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślne spowodowanie śmierci noworodka - informuje prokurator Marzena Muklewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.
- W sprawie przyjęto zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i przesłuchano w charakterze świadków rodziców dziecka. Podjęto także czynności w celu uzyskania dokumentacji medycznej. W toku dalszych czynności planowane jest przesłuchanie kolejnych świadków w tym personelu medycznego i lekarzy, pozyskanie pełnej dokumentacji lekarskiej i następnie powołanie biegłych - dodaje.
O komentarz poprosiliśmy też prezesa Powiatowego Centrum Zdrowia w Kartuzach.
- Mamy kontakt z pełnomocnikiem rodziców i prokuratury. Czekamy na wyniki śledztwa, którego przedmiotem jest ustalenie, czy doszło do błędu lub zaniechania ze strony personelu. Udostępniliśmy prokuraturze dokumentację medyczną i czekamy na ustalenia biegłych. Jesteśmy gotowi do współpracy. To, że jest to tragedia dla rodziców, jest dla mnie zupełnie zrozumiałe. Naturalne jest też to, że dążą oni do wyjaśnienia sprawy. My jesteśmy gotowi im tych wyjaśnień udzielić - podkreśla Paweł Witkowski.
Jak dodaje, nie był to jedyny zgon noworodka w kartuskim szpitalu w minionym roku.
- W 2020 roku w szpitalu urodziło się prawie dwa tysiące dzieci. Statystyczna śmiertelność w przypadku noworodków wynosi około pół procenta. Teoretycznie więc czworo-ośmioro dzieci umrze. Rodzice mają prawo oczekiwać wyjaśnienia przyczyny zgonu i zgłosić sprawę do prokuratury. 99,9 proc. takich spraw jest umarzana ze względu na to, że przyczynami zgonu są przyczyny losowe, a nie błąd lub zaniechanie ze strony personelu - przyznaje Paweł Witkowski, prezes Powiatowego Centrum Zdrowia w Kartuzach.
Do sprawy wrócimy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Z treści artykułu wynika tyle co nic. Sprawa została zgłoszona do prokuratury i to na tyle... Nie ma nic o przyczynie zgonu, ani też opisu błędów których miała dopuścić się opieka lekarska.
xyz a poco ci to wiedziec/chyba sprawa zajmoje sie prokuratura
do ela : to chyba najglupsza odpowiedz jaka od dawna uslyszalem. W takim razie po co ten artykol?
Bo lekarze z położnictwa w Kartuzach to jakas porażka. Choćby nie wiadomo co, będą kazać rodzic naturalnie kiedy nie zawsze można. kobieta by juz traciła przytomność, lub miala choroby które na to nie pozwalają itp przycisną cie do krzesła i masz rodzic a jak coś sie stanie to oczywiście nie ich wina. Palca bym nie poszła tam zbadac a co dopiero dziecko rodzic.. Współczuję rodzicom maluszka
Dokładnie.. jestem tego samego zdania.. również nie mogłam rodzic droga naturalna z powodu własnych wad kręgosłupa które przypadkiem się ujawniły przy badaniach. Zostałam zmuszona do porodu naturalnego. Mimo tego że odeszły mi wody musiałam czekać ponad 5 godzin na poród. Lekarz prowadzący powiedział że nie ma u mnie skórczy, nie widzi postępu w porodzie, więc mogę jechać do domu.. Po prostu totalny brak wyobraźni , gdyby nie mój upór i mojego męża, że chce by została podana mi oksytocyna nie wiem jak by to się skończyło. Dodatkowo według mnie ważnym aspektem jest nauczenie młodej kobiety sposobu techniki karmienia dziecka, gdzie w tym szpitalu niestety ale nie mogłam się nauczyć. Jedyna rada personelu medycznego to : przykładanie dziecka do piersi na siłę. Nikt nie zauważył, że u wcześniaka jest zbyt przerośnięte więzadło języka, że nie może ssać bo nie ma takiej możliwości.. dopiero przy drugim szczepieniu się o tym dowiedzieliśmy, gdzie nasze dziecko miało już miesiąc a ja brak pokarmu. Nie da się stymulować laktatorem produkcji mleka tak jak to robi noworodek. Suma summarum nie urodzilabym tam więcej ani jednego dziecka. I bardzo współczuję straty rodzicom.
Jeśli chodzi o stymulacje produkcji mleka laktatorem to jest to jak najbardziej możliwe. Uczą tego m.in. na szkole rodzenia. Zanim położna odwiedziła mnie pierwszy raz po ok tygodniu i nauczyła przystawiać dziecko do piersi to miałam świetnie rozkręcona laktacje laktatorem właśnie. Po drugiej ciąży przez 2 miesiące dowoziłam codziennie mleko mojemu wcześniakowi dzięki laktatorowi.
Niestety takie sytuacje dzieją się również w innych szpitalach, rodziłam w klinicznym w Gdańsku-podobne podejście.. Chyba to przede wszystkim kwestia ludzi na których akurat się trafi...
A z jakiego roku ty masz takie informacje. Takie zeczy to może w latach 90 ale nie teraz. Mam 2 dzieci i nic takiego nie miało miejsca. A przy każdym porodzie byłem z żoną.
"gdyby nie mój upór i mojego męża, że chce by została podana mi oksytocyna" - no ona chce i co zrobisz? Zajefajne są wszechwiedzące karyny, które mówią medykowi, jakie leki ma podać, bo ona chce. Może cię zaskoczę, ale ciąża to nie choroba. Poród naturalny odbędzie się i bez podania oksytocyny. Podaje się ja dla skrócenia akcji porodowej, anie z chciejstwa
To jest właśnie to pierwszy poród cesarka to drugi może być naturalny i na siłę pani musi urodzić 11 godz a po jedenastu szybko szybko i ledwo co uratowali mi dziecko... Dużo jest właśnie takich przypadków... I ten ich ktg skacze jak jemu się podoba...
To fakt, ja też nie miałam rozwarcia, nie mogłam urodzić a kazali mi tak długo się męczyć aż dziecku spadło drastycznie tętno, ledwo żywa musiałam sama się udać na salę na cesarkę. Teraz jestem w drugiej ciąży, zostały 4 miesiące a ja cały czas się martwię jak będzie przebiegał poród, oby nie tak jak ostatnio...
Ja urodziłam dwa razy w Kartuzach i nie mogę złego słowa powiedzieć o lekarzach i opiece.
Ja również. Miałam dwa razy CC i nikt mnie nie zmuszał do SN za drugim razem. Opieka wspaniała, pielęgniarki i lekarze super. Ale wiadomo, nie każdego się lubi, tak jak w pracy i gdziekolwiek. Z drugiej strony też są walnięte mamuśki i pierdolnięci tatusiowie.
Ja również mam 2 za sobą i złego słowa nie powiem.
Do Breza Kobieto co ty za głupoty piszesz jeszcze żadna rodząca w tym szpitalu ani w żadnym innym nie przechodzi sama na salę cięć cesarskich,zawsze jest personel medyczny który przekazuje pacjentke pod opiekę zespołu anestezjologicznego więc nie pisz bzdur a skoro bylo by tak źle w Kartuzach na s.porodowej to nie było ok.2.000 porodów-chyba o czymś to swiadczy,a skoro Ci tak źle było to są inne szpitale-MOŻESZ SKORZYSTAĆ ????
Miałaś szczęście. Ja rodziłam naście lat temu, ale dopiero po porodzie przez przypadek dowiedziałam się, że poród odbierano nieprawidłowo. Straciłam przytomność, bo już nie miałam sił. Prawie nie miałam skurczy, a leki nie działały. Kilka godzin "wyciskania" bez skurczy. Ostatecznie lekarz położył się na brzuch by wypchnąć maluszka. Brakowało tchu, bolało. Dobrze, że nic się dziecku nie stało.
w domu też byś pewnie urodziła bez problemu w obecności akuszerki
A ja właśnie mogę podziękować ordynatorowi i jego współpracownikom za uratowanie życia dziecka i mojego. Gdyby nie szybka reakcja, oboje byśmy nie przeżyli porodu sprzed 4 lat.
A ja nie mam dobrych wspomnien. Dziecko po porodzie otrxymalo 9 pkt a po 18 godzinach bez wczesniejszych problemow, reanimacja bo dziecko traci oddech. Jak sie potem okazalo, po przewiezieniu na Zaspe, dziecko mialo obustronne zapalenie pluc. Dziwne ze dopiero po 18 gidzinach i po kapieli i karmieniu. Wypis ze szpitala po cesarce otrzymalam po 20 godzinach od ciecia cesarskiego. Wszystko conajmniej dziwne ale najwazniejsze ze mojd dziecko dzieki lekarzom i personelowi szpitala w Gdansku wyszlo z tego.
Akurat zapalenie płuc u takich maluchow moze nie miec zadnych objawow, moje dziecko w 3 dobie mialo reanimacje sie okazalo, ze ma zapalenie opon mozgowych, takie sytuacje niestety sie zdarzają
Każdy szpital ma ciśnienie na naturalny poród, ja rodziłam w Kartuzach i skończyło się cesarką, drugą ciążę rodzilam w Gdyni i tez skończyło się cesarką. Na opiekę nie mogę narzekać ani w jednym ani w drugim szpitalu. Gdzie podczas pierwszej ciąży byłam w wejherowie na patologi i wypuścili mnie w 42 tygodniu ciąży, krwawiąca z tekstem że wcale nie muszę urodzić w 43 tygodniu, a wywoływać mi nie będą - po tym już tam nie wrócę.
Ja także nie mam dobrych wspomnień z porodówki w Kartuzach... Z ich lenistwa bo przecież końcówka zmiany i trzeba fejsbuka przejrzeć, mało brakowało a bym wybierała trumnę... Już nie wspominając o tym że po 13 godzinach od cc nie mogłam doprosić się aby położne przyniosły mi dziecko, dostałam je dopiero po interwencji ordynatora. W bliskiej rodzinie bardzo podobna sytuacja., mieli w dupie co się dzieje z rodzącą przez całą noc i dopiero nad ranem jak dziecku zaczęło spadać tętno to zrobili na cito cc
O tak, to nieprzynoszenie dziecka to mnie bardzo bolało. Dziecko urodziło się ok.18-tej, a mi je przyniesiono nad ranem!!! Tyle czasu bez jedzenia, maluszek całą noc tak strasznie płakał, a mi nie pozwolili go wziąć na karmienie, bo najpierw pediatra musi przebadać. Nie wiem gdzie był pediatra tyle czasu? Płakałam razem z tym dzieckiem z bezsilności i żalu. Nie wiem też jakie dziś są przepisy, ale mam nadzieję, że pozwalają już matkom dziecko nakarmić, albo chociaż szybciej przychodzi pediatra.
moje nie płakało bo bez mojej zgody wciskali dziecku mleko modyfikowane przez co później nie chciało piersi co oczywiście spowodowało kolejną falę szykan i nękania... wtedy już nie byli tacy chętni, żeby głodnemu dziecku użyczyć mm
I tu się nie zgodzę, szpital, lekarze, personel super . Rodziłam pierwszą córkę w Gdańsku na Kliniczniej , drugą w Kartuzach, obie cc.W Gdańsku zszyli mnie jak prosiaka ,miałam pełno zrostów co odczuwałam bardzo długo .Z racji , że to duży szpital co chwilę przychodziła inna pielęgniarka, jedna kazała przystawiać do piesi , druga dokarmiać sztucznie.... Pomieszane z poplątanym.W Kartuzach rodziłam drugą córkę i tam zupełnie inaczej, szpital mniejszy , położne zgrane ze sobą, bardzo pomcone.Podczas drugiej CC zrostów już nie miałam , dużo szybciej do siebie doszłam .Opieka lekarzy na wysokim poziomie.Bardzo dużo kobiet z Trójmiasta przyjeżdża rodzić do Kartuz o czymś to świadczy.
jak kogoś znasz z personelu medycznego lub dasz w łapę to wtedy super traktują .....
całe życie bierzesz w łapę, że sama się dziwisz, że nie biorą i prostę "dziękuję" wystarczy?
Moją córkę też wyjeli w ostatniej chwili była intubowana miała masaż serca po urodzeniu dostała 7 punktow. 17 godzin tyle kazali czekać i gdyby nie zanikalo tętno to pewnie dalej by podawali leki raz na skurcze a raz rozkurczowe bo nie ma postępu. Poszłam na wywołanie założyli balonik i kazali chodzić, wody odeszły wieczorem, niestety trafiłam na bezduszna młoda pielęgniarkę na ginekologii nawet mnie nie zbadała gdy mówiłam że wody mi odeszły l lekarza nie wezwała bo ŚPI. Cierpiałam cała noc, nigdy w życiu nie spotkałam tak bezdusznej pielęgniarki pacjentki ją nie interesowały tylko przeglądania co ciekawego w internecie i żeby się wyspać. Po urodzeniu córka dostała antybiotyk bo od tylu godzin bez wód nabawił się infekcji do tej pory gdy o tym wszystkim pomyślę to aż łzy się cisną do oczu jak można potraktować kogoś jak śmiecia . Wiem że przy drugim podnioslabym alarm lub nawet wyzwala policję bo to narażania życia mojego i dziecka.
Ja również nie polecam tego szpitala lekarze może i są miarę ok ale opieka straszna ,4 godziny po cc a ja musiałam już wstać gdzie nie powinnam przez to miałam powikłania 2 następne tyg w bólu .. gdy jedna pielęgniarka przyszła mi w nocy pomoc bo dziecko się zalało mlekiem to druga przyszła i powiedziała : zostaw ją niech radzi sobie sama to w końcu jej dziecko .. Ja się pytam od czego one są ? Rodziłam na początku pandemii . Poprosiłam żeby ktoś odebrał mi rzeczy z wejścia bo przecież nie mogłam wyjść to odsyłano mnie od jednej do drugiej pielęgniarki jak jakąś głupia bo żadnej się nie chciało Iść . Przy wyjściu oczywiście tez nie pozwolono mi odebrać fotelika i ubrań (zapomniałam zabrać na wyjście dla dziecka przez ten cały szał ) to pielęgniarka kazała mi ubrać noworodka na korytarzu . OPIEKA BEZNADZIEJNA .
personel średniego szczebla to tragedia w podejściu do człowieka ,a lekarz na wysokim poziomie
Specjalnie z Gdyni jechałam żeby tam urodzić. Rodziłam na początku pandemia, ciąża z cukrzycą i dzięki NIM mam śliczna zdrowa 8 miesięczna córkę.... W Kartuzach pracuje wspaniały personel, który bardzo profesjonalnie i opiekuńczo zajmuje się pacjentkami.Nie urodził się jeszcze taki, który dogodzilby wszystkim. Ile porodów, ile szpitali, tyle pacjenek zadowolnych i niezadowolonych. Taki wypadek może zdarzyć się w każdym szpitalu, nawet prywatnym. Najlepiej ocenia się nie znając szczegółów i anonimowo w necie
to ciekawe bo w tym szpitalu nie powinni przyjmować pacjentek z cukrzycą
Widocznie miałaś wtedy szczęście. Każdy tu pisze anonimowo, ale pisze prawdę o swoich przeżyciach w tym szpitalu. Wstaw swoje zdjęcie to nie będziesz anonimowa.
Perwsze dziecko urodziłam w wojewódzkim w Gdańsku,syn dostał 4 punkty bo na siłę urodziłam siłami natury,ledwo przeżył,nikomu nie życzę!W Kartuzach rodziłam 6 lat temu,bez porównania,opieka cudowna,nikt nie zmuszał do karmienia piersią,jeśli ktoś chciał to była pomoc...Jedynie ten taki bardzo stary lekarz szydził z bardzo grubych kobiet,osobiście słyszałam,koleżanka obok miała schudnąć bo inaczej jej nie chce widzieć...
a jak wciąży można schudnąć ? bardzo starego lekarza wszyscy znają ,on taki od ponad 50-ciu lat taki ,widocznie taki się urodzil
a jak wciąży można schudnąć ? bardzo starego lekarza wszyscy znają ,on taki od ponad 50-ciu lat taki ,widocznie taki się urodzil
a jak wciąży można schudnąć ? bardzo starego lekarza wszyscy znają ,on taki od ponad 50-ciu lat taki ,widocznie taki się urodzil
przeraża mnie ten szpital :(
ZAWSZE MOŻESZ WYBRAĆ INNY
Ja tez nie polecam gdyby ojciec nie pzewiozł mnie do Wojewodzkiego w Gdańsku dziecko było by martwe zaczełam rodzic w sobote a kazalii czekac do poniedzialku dziecko mialo juz niedotlenienie I bylo owiniete pępowiną zapytali tylko z kad jade powiedziałam ze z Kartuz I wszystko jasne bylo to kilka lat temu dzieki nim mam niepełnosprawne dziecko
Sprawa jest prosta. Jeśli poród przebiega bez komplikacji, kobieta i dziecko są zdrowe to Kartuski szpital wystarczy. W każdym innym przypadku trzeba wybrać szpital o wyższym stopniu referncyjności. Ja bałbym się porodu w Kartuzach gdyż w razie dużych komplikacji czy powikłań lekarzom może zabraknąć kompetencji do pomocy. Tylko UCK i ZASPA. Dla mnie żadnego znaczenia nie mają sale, uprzejmość czy warunki. Ważne aby wyjść ze szpitala ze zdrowym dzieckiem i zdrową matką. To jest najważniejsze.
W Kartuzach na porodówce uprzejmość ? Marzenie.. moze jak wymrą dwa pokolenia Kaszubki się zmienią .Piszę z własnego doświadczenia .
Także nie polecam, rodziłam 1 dziecko, nie umiałam przeć na co polożna powiedziała przy mnie do koleżanki: zostaw i tak z niej nic nie będzie. I tak do końca porodu robiły swoje nie przejmując się. Dziecko owinięte pępowina i z węzłem na pępowinie urodzilo się sine, z wylewami w oczach ale p. neonatolog przychodziła przez tydz i nic żadnych badań, USG mózgu czy cokolwiek, chociaż kilka razy pytałam czy wszystko ok. Ale przedstawiała się pół godz co to nie ona. Gdybym nie trafiła sama prywatnie do fizjoterapeuty i nie płaciła przez rok za rehabilitacje, dziecko miałoby znaczne deficyty. Dziecko po urodzeniu nie jadło przez 23 h ale pielęgniarki zmieniały się w tym czasie chyba ze 3 razy więc zamiast spojrzeć w kartę jakie są zalecenia mówiły: trzeba próbować karmić piersią. Po tym czasie dziecko miało tak niski cukier że nie można go było obudzić. Chaos, bałagan i średni personel, zero wsparcia dla kobiety rodzącej 1 raz w stresie i nie mającej pojęcia co robić.
znowu komuna wraca i to w kartuskim szpitalu, co to jest??? rozliczyć ich, dość tych covidowych bzdur, wysłać ich aby się douczyli w zakresie wirusologii, bo skandal goni skandal
To, że dzieci przy porodzie umierają to ich gówno obchodzi, kiedy naderwane mięśnie dzieciątka na szyi prowadzą do zgonu ( dobrze że główka nie odpadła bo wtedy zaczął by się problem) , podobnie jak rotacja być albo nie być i nie liczą się z uczuciami rodziców bo mają centralnie wyjebane, och ahh jak mi przykro- w dupę se to wpierdol cymbale. Wpiszą sobie do papierów to co sobie chcą i mają wyjebane a przy okazji ich nikt kurwa nie sprawdza, a rodzice mogą sobie cierpieć i walczyć , życzę tym wszystkim pseudo-lekarzom żeby tych konowałów spotkało to samo kiedy będą im się rodzić dzieci czy wnuki ,kurwy zasrane i to nie tylko w Kartuzach, także w innych pseudo-porodówkach ,pamiętajcie, Bóg was osądzi gnoje jebane???? Życzę wszystkim rodzicom - nie poddawajcie się, walczcie o swoje bez końca i przede wszystkim bądźcie silni dla waszych aniołów a przede wszystkim dla siebie . Walczcie!! MamaAnioła
lepiej dla rodziców byłoby zapłacić za poród ,niż później leczyć latami dziecko z niedotlenienia i deficytów ,jest to tańszy wariant lub obowiązkowa odpłatna położna ,przy porodzie nie takie która śpi a rano biegną do innej roboty ...
kiedyś kobiety rodziły w domu i mniej aparatury ,teraz rodzą w szpitalu aparatury lekarzy , personelu a powikłania sa i będą ,bo nie dla wszystkich ta praca jest powołaniem ,przychodzą do roboty i tyle ,dlaczego personel medyczny w nocy śpi ?Nie ma znaczenia Gdańsk , Kartuzy , Gdynia - poprostu wszędzie spią a rodząca jest sama -?Nad ranem przychodzi ktoś ,,,,czemu nikt nie widzi tego jak nocne zmiany wyglądają ,byłam z dziećmi z różnymi problemami w i nie jedną noc czuwałam przy dziecku ,nie jedno się widziało , ...personel medyczny jest wstanie pracować na 3 etaty w różnych miejscach i to jest polska rzeczywistość . powinno się wprowadzić cenniki za poród i obsługa byłaby inna albo całkowicie sprywatyzować . Bo poród powinien być początkiem szczęśliwej drogi ,a często jest początkiem drogi krzyżowej ,bo przez poród i zaniedbania dzieci część dzieci jest niepełnosprawna, i nigdy nikt za błędy medyczne nie odpowiada ...
Masz rację, to, że lekarz podczas porodu kłądzie się na brzuch, by noworodka wyciagnąć. Przez to wychodzi niedotlenienie=upośledzenie. łamanie obojczyków. Znam dzieci z naderwanymi mięsniami i niedowładem. To są wszystko uszkodzenia przy porodach. A wiadomo kto jest winny.
Mówią nam o statystykach itd. A może trzeba by było wysłać personel na szkolenia. Ja urodzilam w Kartuzach 4 dzieci. Poród ptzebielaz różnie w zależności od humoru personelu lub jego podejścia do człowieka Są "kobiety " Które na dzień dobry rzucają tekstem że przyszła gowniara , ze chciało jej się to ma. Ze jak weszło tak wyjdzie. Traktują jak worek do wyładowania swoich nerwów. Nie reagują ,nie interesują się Wręcz była jedną taka co mnie szarpala bo ona wie lepiej ciągnąć mnie za nogi po łóżku wygrywając kroplowke. I Wielką oburzona była jak prosilam ze więcej nie ma mnie dotykać. Bo jak to powiedziala gowniara nie będzie jej ustawiać. Ale są też takie panie które są do rany przyłóż. Na prawdę te młodsze pielęgniarki są tak milę ,pomocne podpowiadają co i jak zrobić. Tłumacza zakładają. Po prostu się interesują. Więc niech nie tłumacza się statystykami tylko te stare doświadczone " Kobiety" Które mają się zajmować nami i naszymi dziećmi niech albo ona na zasłużona emeryturę albo niech się szkola to takie warunki do nie te czasy. A pana po 50 he chyba więcej. Gorąco polecał. Ma swój ostry język ale gdyby nie on to by nie było co wspominać i z czego się pośmiac
Ja rodziłam w zeszłym roku w czerwcu. Poród przed terminem bo nie było wyjscia(choroba) dzień na porodówce z oxsytocyna brak postępów przebili pecherz koło 17 do rana dalej nic. Następnego dnia rano lekarka powiedziała że jak do 14 nie urodzę to CC. Przyszła nowa zmiana i znany lekarz pan K. Powiedział mi że dla niego to mogę jeszcze 3 dni rodzic bo że wody odeszły to nic takiego. Myślałam że zwariuje i chyba tylko upór położnej mi pomógł bo chodziła i kombinowała jak mi pomóc. Jedno szczęście że mąż mógł być ze mną bo inaczej nie dałabym rady. Mały urodził się 23 godziny po odejściu wód no ale dla nich to nic takiego.
Jak zwykle nigdy nie jest i nie będzie to wina lekarza , bo oni są zamkniętą grupa i zawsze mają rację . Weterynarz musi się więcej tłumaczyć jak zdechnie mu świnia niż lekarze .
3 razy rodziłam w Kartuzach. 1 raz to byl koszmar,poprostu koszmar 2 i 3 raz zapłaciłam na rodzinny porod to okej 4 raz w Kościerzynie i to czego tam doświadczyłam i nie tylko ja, to nienormalne!! Nasłuchałam się tyle dobrych opini o Kościerzynie,a gdy ja tam rodziłam to chyba w innym szpitalu bo inaczej się tego wytłumaczyć nie da.
Też rodziłam w Kartuzach w czerwcu 2020. I jak przyjechałam ze skurczami to jakaś lekarka od wszystkiego i niczego (pierwszego kontaktu) chciała mnie do domu odesłać, oczywiście się nie zgodziłam i za 4 h urodziłam. Położyli mnie na patologie i stwierdzili, że na pewno rano urodze na drugiej zmianie. Gdybym na własną prośbę nie poprosiła lekarza żeby przyszedł mnie zbadać po czym stwierdził że już czas, to nie wiem jakby się sprawa potoczyła, gdzie dziecko i tak się urodziło z pepowiną owiniętą wokół szyi. Na szczęście wszystko zakończyło się dobrze, ale to dzięki swojej intuicji zawdzięczam.
Ja też pójdę z nimi do sądu albo z lekarzem który dał mi skierowanie z napisem kartuzy na wywolanie porodu przy cukrzycy pod koniec 38 tygodnia teraz wiem że mi dal bo tam pracował A nikt tam nie chce rodzić w dupie miał mnie i moje dziecko
Z treści artykułu wynika tyle co nic. Sprawa została zgłoszona do prokuratury i to na tyle... Nie ma nic o przyczynie zgonu, ani też opisu błędów których miała dopuścić się opieka lekarska.
xyz a poco ci to wiedziec/chyba sprawa zajmoje sie prokuratura
do ela : to chyba najglupsza odpowiedz jaka od dawna uslyszalem. W takim razie po co ten artykol?