Przywłaszczenie i sprzedaż wypożyczanych samochodów, paserstwo i posiadanie narkotyków - o te czyny podejrzanych jest czterech mężczyzn, których na terenie gminy Kartuzy zatrzymali kryminalni z Ursynowa wspólnie z policjantami z KPP Kartuzy. Dwójka z nich najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie, kolejnych dwóch poddanych zostało dozorowi policyjnemu.
Pod koniec stycznia do funkcjonariuszy wydziału kryminalnego z Komisariatu Policji Warszawa Ursynów zgłosił się właściciel wypożyczalni samochodów i poinformował, że dwa dni wcześniej skontaktował się z nim znajomy, który wypożyczył komuś Audi RS5. Rynkowa wartość takiego pojazdu sięga nawet 500.000 złotych. Samochód w trakcie drogi w kierunku Pomorza utracił sygnał GPS. Pojazdu nie zwrócono.
- Okazało się, że ten sam mężczyzna wypożyczył od zgłaszającego audi RS3 warte ponad 200.000 zł. Sygnał GPS wskazywał, że samochód również poruszał się drogą na Pomorze. Zgłaszający obawiał się, że jego samochód także stał się przedmiotem przestępstwa, chociaż sygnał z nadajnika jeszcze odbierał. Ursynowscy policjanci skontaktowali się z kryminalnymi z Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach, przekazując lokalizację samochodu - informuje komisariat w Ursynowie.
Już w momencie przyjmowania zawiadomienia okazało się, że samochód zmienił położenie i przemieszcza się w kierunku Borowa. Pojazd został porzucony przy posesji przy jednej z dróg gruntowych prowadzących do Łapalic. Funkcjonariusze niejednokrotnie odnajdowali tam części z kradzionych pojazdów. Jak informują mundurowi po miejscu, gdzie odnalezione zostało poszukiwane audi, można wywnioskować, że sprawca pozostawił go w obawie przed zatrzymaniem przez policjantów.
- W tym samym czasie ursynowscy kryminalni ustalili, gdzie może przebywać 51-latek, który wypożyczył samochody i jakim autem się porusza. Po czym pojechali do niego z wizytą. Zastali go na parkingu, kiedy wsiadał do swojej toyoty. Po okazaniu legitymacji służbowych oraz podaniu podstaw zatrzymali go i przewieźli do policyjnego aresztu. Mężczyzna tłumaczył się, że wypożyczył auta na prośbę kolegi i to on miał zwrócić samochody do wypożyczalni. W trakcie dalszych czynności funkcjonariusze zdobyli niepodważalne dowody na to, że w sprawę kradzieży samochodów są zamieszani także 32-latek i jego 27-letni wspólnik. Mężczyźni mieli się spotkać następnego dnia pod jednym z ośrodków szkoleniowych na warszawskim Wawrze. Obaj zostali zatrzymani, kiedy podjeżdżali pod ośrodek taksówką. Starszy z nich dodatkowo był poszukiwany do ustalenia miejsca pobytu przez Prokuraturę Warszawa Praga Południe - informują policjanci z Ursynowa.
32-latek i 27-latek zatrzymali się w jednym z hoteli. W trakcie przeszukania pokoju kryminalni ujawnili i zabezpieczyli kluczyk od kradzionego Audi RS3 oraz dowód rejestracyjny od samochodu BMW 730, a także dokumenty związane z rejestracją tego pojazdu w Holandii. Z zabezpieczonej dokumentacji wynikało, że mężczyźni sprzedawali wypożyczone auta tzw. słupowi, a następnie rejestrowali je w Holandii. Dodatkowo funkcjonariusze zabezpieczyli też bilety PKP obu mężczyzn z Gdyni do Warszawy, co było dowodem na to, że w okresie kradzieży samochodu byli na Pomorzu.
- Chcąc uzupełnić materiał dowodowy w kwestii udziału zatrzymanych mężczyzn w przestępstwie oraz ich związku z „dziuplą samochodową” na terenie gminy Kartuzy ursynowscy policjanci pojechali do miejscowych kryminalnych i w oparciu o zebrane wspólnie informacje ustalili, że 51-latek wypożyczał samochody na zlecenie 32-latka. Ten wspólnie z 27-latkiem przyjechał samochodem Audi RS5 na teren gminy Kartuzy i sprzedał pojazd 41-letniemu paserowi prowadzącemu miejscowy warsztat - relacjonują mundurowi.
Krótko po tym, to samo chcieli zrobić z Audi RS3, jednak sprawa się skomplikowała, bo po drodze w Borowie mieli kolizję drogową. Stamtąd pojechali taksówką do Kartuz, gdzie spotkali się z paserem. Przekazali mu kluczyki do audi. Wrócili z nim w miejsce pozostawienia auta i razem zepchnęli je na pobocze. Następnie 41-latek zawiózł ich swoim fordem escape na stację PKP, skąd wrócili do Warszawy. Mieszkaniec powiatu kartuskiego zabrał audi na lawetę i zawiózł do swojego warsztatu. Kiedy się zorientował, że w samochodzie cały czas nadaje czujnik GPS, ponownie wciągnął pojazd na lawetę i porzucił je na drodze koło miejscowości Łapalice, gdzie auto zostało odnalezione i zabezpieczone przez miejscowych policjantów na prośbę funkcjonariuszy z Ursynowa.
Po zebraniu dowodów kryminalni odwiedzili warsztat i miejsce zamieszkania 41-latka. Nie przyznawał się do przestępstwa. Twierdził, że pomagał nieznanym mężczyznom naprawić samochód. W trakcie przeszukania kryminalni znaleźli w jego mieszkaniu woreczki foliowe z kokainą, amfetaminą i tabletki ekstazy oraz kieszonkową wagę elektroniczną. Narkotyki zostały zabezpieczone, a ich posiadacz trafił do policyjnego aresztu na warszawskim Ursynowie.
Mężczyzna usłyszał zarzuty paserstwa oraz posiadania substancji odurzających, za co grozi mu kara do 5 lat więzienia. Podejrzany został objęty policyjnym dozorem 51-latek, który wypożyczał auta, stanął pod zarzutem współudziału w ich przywłaszczeniu, za co grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Wobec niego również zastosowany został policyjny dozór.
Na wniosek policjantów i prokuratora wobec 32-latka i jego o 5 lat młodszego wspólnika sąd zastosował środki zapobiegawcze w postaci trzymiesięcznych aresztów. Grozi im kara do 8 lat więzienia. Mężczyźni są podejrzani o przywłaszczenie samochodów z wypożyczalni oraz oszustwa związane z ich sprzedażą.
Info: komisariat Ursynów
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brawo Policja. Takie działania to rozumiem:)
Artykuł prawie jak fragment szwedzkiego kryminału :D
heheh, taki polski Gang Olsena ;)
Diable w lapalecach tak cos....
Krzysiu bimbra też się czepili ?
Nigdy go zapracowanego nie widziałem ani żadnego pracownika u niego Dorabiał się szybko..dość szybko..domki sauny..Teraz wiadomo z czego kase robił po nocach Bimber to ok ,ale narkotyki?
Nie tylko wieczór pędzi. Jeden pędzi wiecej i ma też więcej, a mieszka po drugiej stronie Łapalic.
taki syf że warszawa musi przyjeżdżać sprzątać
ale 60 w komentarzach
I wypuścili tego złodzieja? Po 3miesiacach w areszcie zacząłby śpiewać jak mały skowronek! Zapewne niejedno auto ma na sumieniu, nie jedną tarcze do cięcia zużył, teraz pewnie wywozi wszystko co lewe. Ludzie ciężko pracują żeby się czegoś dorobić a taki śmi...ć to ukradnie! Żeby wróciła do niego ta krzywda w postaci raka albo kalectwa
Brawo Policja. Takie działania to rozumiem:)
Artykuł prawie jak fragment szwedzkiego kryminału :D
heheh, taki polski Gang Olsena ;)