Reklama

Wyborcza plakatomania

07/09/2005 13:41
Za chwilę staniemy przed wyborami, wieloma wyborami. Czekają nas wybory do obu izb parlamentu, oraz chwilę później wybierzemy gospodarza Belwederu na następne pięć lat.

Sposób prowadzenia kampanii i koszty z tym związane określają precyzyjnie przepisy ustaw i rozporządzeń. My jednak jesteśmy obecnie „zalewani” tonami makulatury, która powiewa na słupach, tablicach i budynkach, oraz tej, którą codziennie dostarczają nam listonosze w postaci tzw. niechcianej poczty. Postanowiłem sprawdzić ile to kosztuje i kto działa zgodnie z prawem, a kto nie.

Uśmiechnięte twarze kandydatów dostrzegamy praktycznie wszędzie. Na słupach oświetleniowych, tablicach ogłoszeniowych, w witrynach sklepów, na fasadach budynków, nie zdziwię się jak zobaczę kandydata/tkę w miejskim szalecie. Gorączka ta opanowała całą Polskę, także nasze piękne Kaszuby i kartuski powiat. Zastanowiło mnie, czy np. na słupach oświetleniowych może wywiesić swoje lico każdy i to za darmo, czy nieliczni i za kasę, a jeżeli tak, to za ile. Chciałbym wywiesić i ja swoje plakaty o treści – „ja nie startuję”, czy także mogę? Wykonałem więc swój pierwszy krok w kierunku Energii, monopolisty jakich już niewiele w tym kraju. W kartuskim oddziale tej firmy dowiedziałem się, że kandydaci wieszają swoje papierowe reklamy tylko za wiedzą i zgodą s-ki podległej Energii. Jest to Zakład Oświetlenia sp. z o.o. w Sopocie.

Tam też wykonałem krok następny. W przemiły i rzeczowy sposób dowiedziałem się , że kandydaci lub też komitety wyborcze wykupują miejsca na owych słupach, a odpowiednie służby tego zakładu pilnie strzegą, aby „wisieli” tylko ci, co zapłacili. Ile wynosi koszt takiego „wisielca” na jednym słupie? Jeżeli nasz plakat nie przekracza 0,5 m2 to płacimy do kasy Energii 5 zł netto od jednego słupa, ale powyżej 0,5 m2 cena ta wzrasta do złotych 9 (także netto).

Jeżeli pomnożymy plakaty przez tysiące słupów to kwota ta nie jest wcale taka mała. Pamiętać należy, że wydrukowanie uśmiechniętej buźki to także kolejne złotówki, i to niemałe. Jadąc przez Kartuzy widać od razu kto ma najwięcej kasy. No bo plakaty największe, a i okupacja słupów najczęstsza. Szef działu marketingu
Zakładu w Sopocie, pan Marcin Strzelczyk zapewnił mnie jednak, że w przypadku wieszania plakatów na słupach od strony jego zakładu wszystko jest legalne.

Od strony Energii i owszem, ale czy do końca ze strony kandydatów? Okazuje się , że jednak nie. Każdy z nas widzi przecież gdzie owe plakaty są zawieszone. Przy samych drogach. Otwieramy więc w tym momencie przepisy ustawy o drogach publicznych. I tu zaskoczenie. Komitety wyborcze i sami kandydaci mają gdzieś przepisy tej ustawy, łamiąc ją totalnie (pamiętajmy, że są to kandydaci, którzy chcą być stróżami praworządności w tym kraju…).

Otóż plakat wyborczy nie jest niczym innym jak reklamą i zgodnie z ww. ustawą na jej powieszenie wymagana jest zgoda na zajęcie pasa drogowego. Do dnia wczorajszego nikt o taką zgodę do Powiatowego Zarządu Dróg w Kartuzach jeszcze nie wystąpił, a wesołe buźki sobie wiszą…

USTAWA
z dnia 21 marca 1985 r.
o drogach publicznych.
Art. 40.
4.Za zajęcie pasa drogowego i za umieszczenie w nim urządzeń nie związanych z funkcjonowaniem dróg pobiera się opłaty, a za niedotrzymanie warunków określonych w zezwoleniu lub zajęcie pasa bez zezwolenia pobiera się kary pieniężne, z zastrzeżeniem art. 22 ust. 2.
6.Zajmujący pas drogowy jest obowiązany zapewnić bezpieczne warunki ruchu i przywrócić pas do poprzedniego stanu użyteczności w określonym terminie.


Czarno widzę przyszłość tego kraju pod rządami takich parlamentarzystów, którzy już na wstępie mają gdzieś przepisy prawa. Jednak już od lat wiemy, że prawo stanowione przez nich jest dla nich, a przeciwko nam. Koniec moich złośliwości.
Zastanawia mnie, skąd kandydaci czerpią kasę na kampanię, bo chyba nie z własnych oszczędności…? Tego niestety się nie dowiemy teraz, obowiązek taki jest i owszem, ale już po wyborach. Komitety musza złożyć zeznanie o źródle i wysokości wydatkowanych środków.

Wiem jednak, że kampanie wyborcze to doskonała okazja do „prania” pieniędzy. Jak? Podam prosty przykład. Pani X jest naszą kandydatką i bardzo chcemy jej pomóc, mamy kasę, ale taką trochę lewą , a i przepisy są zbyt surowe w tym względzie. Więc co robimy? Skoro pani X obiecuje nam, że jak tylko zostanie wybrana ( a mamy to na piśmie, jakby co) to pomoże nam w bardzo wielu sprawach. Więc bierzemy kilka setek tysięcy zł , udajemy się do „porządnej” drukarni, która wydrukuje nam miliony plakatów naszej kandydatki i wystawi jej rachunek na np. 2000 zł. Wszystko gra? A jakże . To jedna z możliwości wpierania kandydatów przez tzw. mafię.

O tym, że tak jest niech utwierdzą nas tylko afery za czasów ustępującego parlamentu. Tak wielu posłów po wyrokach i za kratkami żadna Rzeczypospolita nie widziała, i ta szlachecka , i ta ludowa. Politycy często znajdują się w sytuacjach korupcjogennych, ze względu na konieczność uzyskania pieniędzy na swoje kampanie. Często sprawiają wówczas wrażenie, że działają na rzecz organizacji, które ich wspierały. Wspierający polityków utrzymują, że zbieżność jest czysto przypadkowa. Czyli jak nie wiemy o co idzie to… Zastanawia mnie jeszcze jedno. W urzędach panuje całkowity zakaz agitacji politycznej, powtarzam - całkowity.

Jak rozumieć wielki plakat kandydata z Somonina na budynku należącym do starostwa? Trudno mi wytłumaczyć coś takiego, ale rozumiem, że jak będzie chciała uczynić coś podobnego Samoobrona czy LPR to także nie będzie przeszkód…? A na koniec przypomnę wszystkim, że plakaty (te duże i małe) są własnością kandydatów i podlegają ochronie prawnej. Ich niszczenie grozi naprawdę surowymi karami. I mimo tego, że nie lubię tej czy innej kandydatki nie oznacza wcale, że ośmieliłbym się zniszczyć czy też ubarwić farbą jej plakat.

JanuSzczepański
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2005-09-17 15:58:33

    jak fajnie, że ludzie czytają , nawet posłowie , urzędnicy , księża - po artykule na temat plakatowania Kaszubski Gospodarz zleciał ze starostwa, Dorota dwojga nazwisk wyleciała z ulic (za zajęcie pasa się płaci, pani Prawa i Sprawiedliwa - Kartuzy to nie Borcz, że wolno wszystko), widać jest lepiej, żeby tak jeszcze Nadzór Budowlany był taki ok..., ale nie jest, więc trzeba i jemu sie przyjrzeć :P 8) 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2005-09-11 06:32:50

    problem w tym, że niedokładnie :P 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    stefan - niezalogowany 2005-09-11 01:43:53

    To gdzie problem skoro już wisi......... :lol: :lol: :lol:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości