Reklama

Zapadł wyrok ws. śmierci półrocznego Dawidka

Osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, roczny zakaz wykonywania zawodu pielęgniarki oraz poniesienie kosztów sądowych w wysokości 4.000 zł - taki wyrok usłyszała Bożena S., pielęgniarka oskarżona w sprawie śmierci półrocznego Dawidka S. z Kolonii. - Zachowała się nieprofesjonalnie, nieprawidłowo, w rażący sposób lekceważąc obowiązki, które na niej jako na pielęgniarce, do której zgłosił się pacjent, ciążyły - uzasadniał sędzia Adam Skórzewski.

Po ponad rocznej przerwie w piątek przed Sądem Rejonowym w Kartuzach odbyła się kolejna, a zarazem ostatnia rozprawa w sprawie śmierci półrocznego Dawidka S. z Kolonii. Przypomnijmy, że chodzi o tragedię z początku marca 2008 roku, kiedy to w kartuskim szpitalu odmówiono udzielenia pomocy konającemu na rękach matki dziecku. Pełniąca wówczas na SORze dyżur pielęgniarka, bez jakichkolwiek badań uzależniła przyjęcie malca na oddział od dostarczenia skierowania. Zrozpaczona kobieta udała się więc po nie do przychodni w Sierakowicach, ale na miejscu stan niemowlęcia gwałtownie się pogorszył i mimo akcji reanimacyjnej, chłopiec zmarł.

Zdarzenie to wstrząsnęło nie tylko regionem, ale i całym krajem. Wyjaśnieniem wszystkich okoliczności tragedii zajęła się też prokuratura, stawiając początkowo zarzuty wspomnianej pielęgniarce, ale i lekarce z przychodni, do której jeszcze przed wizytą w szpitalu trafiła matka Dawidka. Po długim oczekiwaniu pojawiły się opinie biegłych, które zostały zakwestionowane przez obrońców oskarżonych kobiet, ale pod koniec 2008 roku akt oskarżenia trafił wreszcie do kartuskiego sądu. Proces jednak nie ruszył, a całą dokumentację cofnięto do prokuratury. Pojawiły się kolejne opinie biegłych oraz opinie na temat tych opinii, czego efektem było umorzenie postępowania wobec jednej z oskarżonych. Zarzuty podtrzymano wyłącznie wobec pielęgniarki ze szpitala.

Ostatecznie sprawa trafiła na wokandę we wrześniu 2011 roku. Ostatnia rozprawa przed ponad roczną przerwą odbyła się w ubiegłym roku. Wówczas też Sąd Rejonowy w Kartuzach przesłał do Sądu Rejonowego w Łodzi odezwę z prośbą o przesłuchanie lekarzy biegłych. Z ich opinii wynika jednoznacznie, że chłopiec cierpiał na wadę genetyczną i był w stanie zagrożenia życia już od urodzenia.

W związku z tym podczas piątkowego posiedzenia sędzia zmienił kwalifikację prawną czynu z art. 155 kk, a więc nieumyślnego spowodowania śmierci na czyn określony w art. 160 par. 3 kk, a mianowicie nieumyślnego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Był to ostatni krok w toczącym się od 2011 roku procesie.

W piątek sędzia prowadzący sprawę zamknął przewód sądowy i ogłosił wyrok.

Kartuska prokuratura wnosiła o pociągnięcie oskarżonej do odpowiedzialności karnej z art. 160 par. 3 i zawnioskowała o karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres próby wynoszący cztery lata, zapłatę zadośćuczynienia na rzecz matki Dawida S. w wysokości 10.000 zł, orzeczenie zakazu zajmowania stanowiska oddziałowej na okres pięciu lat oraz obciążenie oskarżonej kosztami sądowymi.

W mowie końcowej oskarżona Bożena S. stwierdziła, że nie czuje się winna zarzucanych jej czynów, a jedynie kozłem ofiarnym tego systemu. Wnosząc o uniewinnienie, stwierdziła, że jest jej bardzo przykro z powodu tego co się stało i od sześciu lat przeżywa koszmar, codziennie myśląc o tragedii.

Sąd uznał jednak oskarżoną winną zarzucanych jej czynów i skazał ją na osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres dwóch lat. Zastosował wobec niej również roczny zakaz wykonywania zawodu pielęgniarki i zasądził koszty postępowania sądowego w wysokości 4.000 zł.

- Biegli stwierdzili ponad wszelką wątpliwość, że szybka interwencja nie gwarantowała tego, że dziecko dałoby się uratować. Nie ma więc podstaw do tego, by skutek w postaci zgonu przypisywać zachowaniu oskarżonej - uzasadniał wyrok sędzia Adam Skórzewski.

- Czy w takim razie 4 marca 2008 roku oskarżona swoim zachowaniem naraziła na bezpośrednie zagrożenie utraty życia pokrzywdzonego? W tym zakresie sąd w pełni podziela stanowisko zaprezentowane przez prokuraturę. Nie ulega żadnej wątpliwości, iż Bożena S. zachowała się nieprofesjonalnie, nieprawidłowo, w rażący sposób lekceważąc obowiązki, które na niej jako na pielęgniarce, do której zgłosił się pacjent, ciążyły. Złamała je umyślnie tylko dlatego, że dostała ustne polecenia od ordynatora, wiedząc, że są one całkowicie sprzeczne z procedurami - mówił sędzia.

Jak dodał, działaniem tym oskarżona pozbawiła Dawida S. pomocy, którą oferował oddział ratunkowy. Tym samym stan jego zdrowia nie polepszył się, nie tylko nie utrzymywał się, ale się pogorszył.

- Analizując wystąpienie pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych, sąd doszedł do wniosku, że w sprawie nie ma możliwości, by odstąpić od wymierzenia kary. Taka promocja zachowania oskarżonej byłaby niczym nieuzasadniona. Byłby to sygnał dla służby zdrowia, że bałagan tam panujący może być wymówką do tego, jak wykonywać swoje obowiązki. To jest dla sądu oczywiste - podkreślił sędzia Adam Skórzewski.

Jak podsumował sędzia, wystarczyłoby zrobić naprawdę niewiele, by Bożena S. nie zasiadła na ławie oskarżonych. Wystarczyłoby po prostu, by wezwała lekarza.

Wyrok jest nieprawomocny.

Anna Lehmann
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    deratyzator123 - niezalogowany 2014-09-21 13:14:27

    @laguna520: Zgadzam sie ,jak najbardziej jednak sumienie kazdego to Jego osobista sprawa.Postaw sie jednak w sytuacji kobiety ,która za nie wykonanie polecenia słuzbowego straci prace ,chciałabys zaistniec w takiej sytuacji bo ja nie . Najlepiej zawsze zwalic wine na podwładnego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Konto usuniete nr 28 - niezalogowany 2014-09-21 10:31:54

    Trzeba byc CZŁOWIEKIEM, a nie bezduszna maszyną wykonującą polecenia , a dla pacjentów dobra rada:jesli odmawiaja wam pomocy, zróbcie AFERĘ, niech przyjedzie nawet policja , wtedy podobne przypadki beda nagłosnione .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    RobinHut - niezalogowany 2014-09-20 10:49:58

    Ta spraw pokazuje jedno w Polsce najważniejsze jest to co na papierze a nie to co się mówi, dlatego wszystkie durne polecenia od dyrekcji trzeba przyjmować ale na papierze a nie na gębę, hihihi

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości