Reklama

Żukowo. Wyjątkowe widowisko na 800-lecie

Ponad rok przygotowań. Prawie 30 aktorów i statystów. W realizację spektaklu zaangażowali się mieszkańcy i firmy z żukowskiej gminy. Potrzebna była pomoc m. in. krawców, kowali, tokarzy, stolarzy i hafciarek. Nad całym przedsięwzięciem czuwał autor i reżyser sztuki teatralnej Janusz Stoppa.

Premierowy spektakl pt. "Mniszki żukowskie - norbertanki" odbył się 2 czerwca br., a w poniedziałkowe południe na dziedzińcu kościoła pw. WNMP w Żukowie, przestawienie obejrzało ponad 1000 osób.

To wyjątkowe wydarzenie artystyczne zaczęło się nietypowo. W samo południe kościelne dzwony oznajmiły Anioł Pański. Ksiądz proboszcz Ireneusz Bradtke zaprosił więc wszystkich zebranych na wspólną modlitwę. Po niej przyszedł czas na rozpoczęcie spektaklu.

Fanfary. Otwiera się kurtyna i herold oznajmia: Pan na Pomorzu książę Mściwój. Tak rozpoczyna się widowisko, które w swojej treści nawiązuje do ostatniego okresu władania gdańskiego księcia. Jest rok 1212. Widz poznaje powód, dla którego zostały w Żukowie osadzone siostry norbertanki.

W kolejnej odsłonie akcja przenosi się do Strzelna na Kujawach, siedziby sióstr norbertanek.

Ostatnia część ponownie rozgrywa się na dworze księcia Mściwoja I, gdzie był czas na taniec dworski, (występ dziewcząt z zespoły Rapsodia), popisy wojów (Piotr Białobrzeski i Marcin Weresa) i pokaz ogniomistrza (Mariusz Tomaszewski). Całość zamyka scena przyjazdu zakonnic ze Strzelna i nadanie im przywileju fundacyjnego.

Język stylizowany na historyczny, stwarza odpowiedni klimat, a jednocześnie jest zrozumiały dla obecnego widza.

W prawie trzydziestoosobowym zespole wystąpili aktorzy zawodowi, amatorzy i statyści. Księcia Mściwoja zagrał Tomisław Ryczko, a księdzem Ambrożym był Andrzej Sulima - Popiel. W ojca Laurentego wcielił się Janusz Stoppa. Role przeorysz odtwarzały - Monika Czonstke i Zyta Formela.

Janusz Stoppa napisał i wyreżyserował "Mniszki żukowskie - norbertanki" specjalnie na jubileusz ośmiu wieków Żukowa. Zajmował się także projektowaniem sceny, dekoracji, kostiumów, opracowaniem muzycznym i układem tańca wojów.

Jak nam wyznał jest pełen podziwu dla wszystkich, którzy przyczynili się do powstania tego spektaklu. Poświęcili swój wolny czas, a niekiedy i wkład materialny. Żadna z osób, do której zwrócił się o pomoc, nie odmówiła wsparcia, za co jest im bardzo wdzięczny.

- To wydarzenie jest fragmentem więzi pokoleniowej, ciągłości tradycji, istotnym w treści i przesłaniu jakie niesie - powiedział nam Janusz Stoppa. - W dzisiejszym skomercjalizowanym świecie, gdy materia wypiera sacrum i duchowość, w sztafecie pokoleń łączy nas nasza tożsamość i to przekazujemy następcom, najlepszym instrumentem jakim jest sztuka. Bo jak mówi mój narrator: " Opowieść tę snulim na chwałę Boga i wieczną historii pamiątkę, by w sercach waszych ostała. Byście pomni trudu ojców naszych, ukochawszy ziemię tą, troskę o nią mieli a piękniejszą czyniąc, ku zasobności wiedli - wartości ducha nie tracąc."

Longina Templin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości