Reklama

ABW prześwietla gospodarkę mieszkaniową Kartuz

Kwestia gospodarowania gminnymi zasobami mieszkaniowymi gminy Kartuzy jest obecnie przedmiotem analizy funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. To efekt zgłoszenia, jakiego dokonała radna Henryka Antczak. - Domagam się w tym temacie przejrzystości, a póki co odbywa się to na dość tajemniczych i niejasnych zasadach - przyznaje radna.

Podstawą do zainteresowania Agencji gminą Kartuzy były wydarzenia sprzed dwóch lat, kiedy to rozgłosu nabrała sprawa mieszkania dla znajdującej się w trudnej sytuacji rodziny B. z Kartuz. Procedurą przyznawania lokali będących własnością gminy zainteresowała się wówczas właśnie radna Antczak. Zgłębienie wiedzy z tym związanej nie było jej jednak dane. Jak sama mówi - uniemożliwiono jej to najpierw na posiedzeniach komisji społecznej, z której została wyrzucona, a potem także w czasie sesji i przy pełnym już składzie Rady Miasta.

- Sprawa jest delikatnie mówiąc niejasna, bo dziś o przydziale mieszkań decyduje dyrektor ZGM-u, a ja jako radna nie mam nawet możliwości wglądu do stanu zasobów mieszkaniowych gminy i związanych z tym potrzeb - wyjaśnia Henryka Antczak. - Apelowałam do rady, by zorganizować komisję doraźną w celu wyjaśnienia tej sprawy. Zwróciłam się również bezpośrednio do komisji rewizyjnej, by ta pochyliła się nad tematem. Nic takiego się jednak nie stało - dodaje rozczarowana postawą swoich kolegów.

Brak poparcia ze strony pozostałych kartuskich samorządowców zmobilizował tylko radną do szukania innych dróg rozwiązania poważnego jej zdaniem problemu. W pierwszej kolejności zwróciła się z wnioskiem o prześwietlenie tematyki gospodarki mieszkaniowej w Kartuzach do Najwyższej Izby Kontroli, a gdy ta ograniczyła się wyłącznie do przekazania sprawy Urzędowi Gminy w Kartuzach z prośbą o zajęcie stanowiska, raz jeszcze zebrała zgromadzoną dokumentację i zaadresowała ją tym razem do Centralnego Biura Antykorupcyjnego. I ten trop okazał się chybiony, gdyż CBA odpowiedziało kilka miesięcy późnej informując wnioskującą, iż nie jest organem właściwym do rozpatrzenia tego rodzaju spraw, a poruszana tematyka wykracza poza zakres kompetencji tego podmiotu. W lutym tego roku akta przekazano jednak do ABW, gdzie przebywają do tej pory.

- Każe nam się podnosić ręce, nie informując jak wygląda sprawa związana z gospodarowaniem zasobami mieszkaniowymi. Na ten moment nie wiem ani jakie są potrzeby, ani tym bardziej w jakim stopniu gmina jest w stanie je zaspokoić. Tu przecież chodzi o zarządzanie gminnym mieniem, a jak mamy to robić nie mając żadnej wiedzy na ten temat. Nie rozumiem dlaczego żaden z radnych, będąc organem uchwałodawczym i kontrolnym, nie podejmuje tematu, nie ma potrzeby uzyskania takiej wiedzy. To przecież nasz obowiązek. Mam nadzieję, że w tej sytuacji ABW nam to choć trochę rozjaśni - ciągnie dalej radna Antczak.

Nasza rozmówczyni przyznaje też, że władze gminy informacyjne embargo w tym temacie tłumaczą ustawą o ochronie danych osobowych, ale w odpowiedzi na złożoną skargę uzyskać miała ona opinię sądu administracyjnego, który takiej argumentacji nie podziela.

- Sąd przyznał mi rację, ale Pani Lehman nadal ma jednak swoje zdanie i to jej prywatne zdanie jest w tym urzędzie ważniejsze niż obowiązki służbowe. Żeby było śmieszniej, dane które pani burmistrz tak zaciekle broniła i tak posiadam. Kierując sprawę do prokuratury w związku z wyrzuceniem mnie z posiedzenia komisji uzyskałam pełen dostęp do wszystkich akt sprawy. To przecież absurd - mówi Henryka Antczak.

Na stronie internetowej Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Kartuzach znaleźć co prawda można wykaz wszystkich administrowanych przez ten podmiot lokali. Dane te pochodzą jednak z grudnia 2008 roku i wskazują, że na gminny zasób mieszkaniowy składają się 503 lokale. Radnej Antczak bardziej zależy jednak na jawności systemu ich przyznawania, a o te informacje już zdecydowanie trudniej.

- To, co chcę uzyskać to przede wszystkim przejrzystość w gospodarowaniu zasobami mieszkaniowymi gminy. W tej chwili to wiedza, której radnym się nie przekazuje. To działa bez jakiejkolwiek kontroli czy choćby wglądu radnych do tych zasobów. Na przestrzeni lat w tym urzędzie nie było ani jednej kontroli radnych czy jakiejkolwiek innej instytucji w tym temacie. Chcę, aby to się zmieniło - podsumowuje Henryka Antczak.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    batman007122 - niezalogowany 2013-03-27 17:24:37

    nie no przestańcie !!!!!!!! ale pisanki, znaczy się JAJA !!!!!!!dajcie spokój wreszcie Mirce i to przed największymi świetami katolickimi !!!!!!!!!!!:lol::lol::lol:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości