Reklama

Policja: W ważnym interesie służby zamiatają brudy pod dywan?

Sprawa funkcjonariusza policji z Sierakowic wciąż owiana jest tajemnicą. Komendant Powiatowy Policji w Kartuzach udziela mętnych odpowiedzi a koledzy z Komendy Wojewódzkiej w Gdańsku najwyraźniej go kryją, przytakując takiemu zachowaniu. Mimo nadal toczącego się śledztwa prowadzonego przez prokuraturę, policjant z Sierakowic wrócił do służby z bronią. Szef kartuskich policjantów zawiesił prowadzone wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Czy ktoś próbuje zamieść sprawę pod dywan?

Przypomnijmy, że od naszych Czytelników otrzymaliśmy wiarygodnie brzmiący sygnał o tym, że jeden z funkcjonariuszy policji będąc pod wpływem alkoholu miał wszcząć awanturę domową, podczas której miał grozić rodzinie, a jako argumentów używał broni służbowej. W sprawie interweniowali policjanci, a główny "bohater" zdarzenia noc spędził w policyjnej izbie zatrzymań.

Nasze źródło twierdzi, że przełożeni policjanta chcą zamieść sprawę pod dywan, gdyż spawa nie potoczyła się normalnym trybem stosowanym zarówno wobec awanturników domowych, jak i osób używających broni niezgodnie z prawem.

Jako, że w informacji pojawił się sygnał o niezgodnym z prawem używaniu broni przez funkcjonariusza, postanowiliśmy zapytać o sprawę Komendanta Powiatowego Policji w Kartuzach insp. Tadeusza Trybusia. Ten w odpowiedzi na nasze pytania enigmatycznie potwierdził, że w dniach 6/7 marca zatrzymano pięć osób - funkcjonariuszy, a co do reszty pytań poprosił o przesłanie drogą mailową. Tak też uczyniliśmy.

Z uwagi na to, że odpowiedź komendanta była enigmatyczna, czyli nie zawierała jakichkolwiek informacji o niezgodnym z prawem zachowaniem funkcjonariuszy i używaniu broni służbowej, zwróciliśmy się z tymi samymi pytaniami do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku. Ku naszemu zdumieniu otrzymaliśmy odpowiedź, w której szef komendy wojewódzkiej stwierdził, że Komendant Powiatowy Policji w Kartuzach udzielił pełnej i wyczerpującej odpowiedzi na wszystkie zadane przez nas pytania. Nadto zapewnił, że na komendzie w Kartuzach są przestrzegane procedury związane z przyznawaniem i użytkowaniem broni palnej. Precyzyjność i szczegółowość odpowiedzi wprawiła nas w osłupienie.

Aby nie być gołosłownym, cytujemy zadane przez nas pytania i odpowiedzi, których udzielił nam Komendant Powiatowy Policji w Kartuzach.

Zapytaliśmy: Czy funkcjonariusz [imię i nazwisko] został zatrzymany w nocy z 6/7 marca? Jeśli tak, na jakiej podstawie? Czy znajdował się w stanie nietrzeźwości? Czy posiada broń służbową? Jeśli tak, czy po zakończonej służbie przechowywał ją w domu czy w depozycie w KPP w Kartuzach? Gdzie znajdowała się jego broń służbowa w nocy z 6/7 marca.

Odpowiedź była następująca: W dniach 6 i 7 marca br. w Komendzie Powiatowej Policji w Kartuzach zatrzymanych było 5 osób. Policja dokonuje zatrzymań osób na podstawie art. 15 i 15a Ustawy o Policji z dnia 6 kwietnia 1990r. (z późniejszymi zmianami). Zgodnie z art. 1 w/w Ustawy o Policji "Policja jest formacją umundurowaną i uzbrojoną. Przydzielanie, posiadanie, utrzymywanie i przechowywanie broni palnej dla policjantów odbywa się zgodnie z Zarządzeniem nr 852 Komendanta Głównego Policji z dnia 20.07.2011r. Dotyczy to również wszystkich funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach. W sprawie zasad przechowywania broni palnej przez poszczególnych funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach nie możemy udostępniać informacji, która mogłaby narazić funkcjonariusza. Udzielenie takiej informacji godziło by zarówno w funkcjonariusza jak i ważny interes służby.

Od Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku dodatkowo uzyskaliśmy informacje, że zachowanie policjanta stało się przedmiotem śledztwa prowadzonego przez prokuraturę. Nie wiemy tylko dlaczego jednego, a nie pięciu. Uznaliśmy, że informacja naszego źródła o zamiataniu sprawy pod dywan chyba jest uzasadniona.

Dowiedzieliśmy się również, że komendant powiatowy wszczął wobec funkcjonariusza postępowanie dyscyplinarne. Uznalibyśmy sprawę za zakończoną, nawet bylibyśmy w stanie uznać za normalne zatrzymywanie jednej nocy pięciu policjantów na policyjnej izbie zatrzymań, gdybyśmy nie otrzymali informacji, że funkcjonariusz, wobec którego prowadzone jest śledztwo, w którym pojawia się motyw przemocy domowej i broni, został przywrócony do służby.

Zaczęliśmy więc ponownie analizować posiadane przez nas informacje. W odpowiedzi otrzymanej od Komendanta Wojewódzkiego Policji zastanowiło nas stwierdzenie, że w interesie służby jest utrzymywanie w tajemnicy niestety dość pospolitego zdarzenia, jakim jest przemoc w rodzinie. Zastanowiło nas, że obaj komendanci, powiatowy i wojewódzki, zdarzenia mogące sugerować przemoc domową oznaczają klauzulą tajności z uwagi na ważny interes służby.

Zastanawiamy się, czy obaj komendanci interes służby rozumieją prawidłowo, a nie jako fałszywą solidarność zawodową. Jako że nie wierzymy, że obaj nie znają art. 1 swojej ustawy, która mówi, że policja służy społeczeństwu, chroni bezpieczeństwo ludzi i utrzymuje bezpieczeństwo i porządek publiczny, to uważamy, że obaj mylnie interpretują chociażby pierwsze zdania ustawy O policji. Można bowiem odnieść wrażenie, że ważniejsze jest dla nich "dobro" jednego, awanturującego się policjanta, którego koledzy muszą przenocować na tzw. dołku niż dobro pozostałych policjantów i całego społeczeństwa. Czy musi dojść do kolejnego zabójstwa rodziny i samobójstwa policjanta, o których głośno w mediach, żeby ktoś zareagował? Tym bardziej, że do samobójstwa policjanta z Kartuz z użyciem broni służbowej doszło nie dalej niż rok temu.

Jeżeli prawdą byłoby, że funkcjonariusz policji przy okazji jakiejkolwiek kłótni używał argumentu broni, to nie chcielibyśmy być w skórze jego kolegów, którzy są wezwani na interwencję. Policjanci jadący na interwencję domową mogą spodziewać się rękoczynów, szarpaniny, nawet incydentów z udziałem noża, czy siekiery, ale w Polsce, chyba jeszcze do rzadkości należy, by musieli obawiać się uzbrojonego w broń palną awanturnika.

Zauważmy, że obaj komendanci nie zdementowali za to, że jeden z ich kolegów został zatrzymany na policyjnej izbie zatrzymań. Potwierdzili, że zdarzenie miało coś wspólnego z bronią służbową. Tym bardziej dziwi nas, że wszczęte wobec funkcjonariusza z Sierakowic postępowanie dyscyplinarne zostało zawieszone. Nie wierzymy bowiem, że funkcjonariusze z Kartuz jechali radiowozem w nocy po jednego z kolegów do Sierakowic tylko po to, by wypić z nim kawę w policyjnej izbie zatrzymań w Kartuzach.

Informacja o takim przebiegu postępowania dyscyplinarnego wydała nam się na tyle nieprawdopodobna, że zapytaliśmy o to wprost komendanta Trybusia, który potwierdził, że funkcjonariusza, wobec którego prokuratura prowadzi śledztwo, przywrócił do służby w pełnym zakresie, przez co rozumiemy, że także z dostępem do broni służbowej. Uznaliśmy, że informacje naszego źródła potwierdzają niestety, że postępowanie komendanta ma pozory zamiatania sprawy pod dywan.

Uważamy, że zachowanie obu komendantów naraża i dezawuuje pracę policjantów garnizonu policji w Kartuzach, którzy uczciwie wykonują swoje obowiązki, kierując się zasadą "chroń i służ", starając się dbać o bezpieczeństwo i dobro obywateli.

Z uwagi na mętne odpowiedzi i wypowiedzi komendantów i ich rzeczników, zwróciliśmy się do sędziów z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku, którzy mamy nadzieję, pomogą obu komendantom w zrozumieniu kierowanych do nich pytań i zrozumieniu czym jest interes służby, a czym interes społeczeństwa i który z nich jest tym nadrzędnym. Uważamy bowiem, że policjanci nie wozili bez powodu kolegi na kawę na policyjną izbę zatrzymań, bo chyba nie do tego izba zatrzymań służy. Uważamy, że ujawnienie faktów i prowadzanie rzetelnego postępowania tak prokuratorskiego, jak i dyscyplinarnego jest w interesie społeczeństwa, jak również funkcjonariuszy jeżdżących na interwencje do awanturników domowych. Jest też ważniejsze od tzw. interesu służby, którym zasłaniają się zarówno komendant powiatowy, jak i wojewódzki policji.

Do sprawy wrócimy po uzyskaniu stanowiska WSA i prokuratury, a może wcześniej.

Anna Lehmann
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Szeryf z Notingam - niezalogowany 2015-06-18 11:31:28

    Możliwe, że postanowili zainspirować się logiką "a mógł zabić", znaną z kawałów o dobroci Stalina :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2015-06-18 00:27:24

    Robin chciałem napisać, że nieprawdą jest że nie ma kawałów o policjantach , ale czytając odpowiedzi komendantów podejrzewam, że to nie są kawały, lecz zapisy z oficjalnych notatek służbowych i raportów. Oczywiście wszyscy wiedza, dlaczego policjanci chodzą dwójkami. Dla tych, którzy jednak nie wiedza przypominam, ze jeden umie czytać, a drugi pisać. A teraz do ad remu :-) Zachorował ten co umiał czytać i jego partner wyszedł sam na obchód. Patrzy idzie dwoch podejrzanych osobników. Zatrzymuje i mówi : - Dokumenty proszę. Bierze dowody i literuje: - DOWÓD OSOBISTY. bierze drugi i czyta : - DOWÓD OSOBISTY - Aaaa, to Panowie BRACIA ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    RobinHut - niezalogowany 2015-06-17 19:06:39

    Yogi, nie wiem czy wiesz ale nie ma żadnych kawałów o Policji ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości