Ani policja ani prokuratura nie dopatrzyła się przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy, którzy podczas akcji zatrzymania sprawców włamania do automatu gier przy ulicy Gdańskiej w Kartuzach postrzelili jednego z włamywaczy. Strzały padły po tym, jak rzucił się on z łomem na policjantów.
Przypomnijmy, że do włamania do automatu gier doszło na początku listopada przy ulicy Gdańskiej. Podczas zatrzymania na gorącym uczynku, jeden ze sprawców rzucił się z łomem w ręku na policjanta. W obronie własnej policjant wyciągnął broń i strzelił w kierunku napastnika. Mężczyzna został ranny. Trafił do szpitala.
Włamywaczami okazali się 34-letni i 36-letni mieszkańcy naszego powiatu, którzy na swoim koncie mieli już co najmniej 20 kradzieży z włamaniem. Tylko tej samej nocy, której doszło do zdarzenia w Kartuzach, przestępczy duet dokonał też trzech innych kradzieży na terenie powiatu chojnickiego i bytowskiego. W domu jednego ze sprawców ujawniono też narkotyki oraz część z wcześniejszych łupów. Jeden ze sprawców podjął współpracę z organami ścigania. Zastosowano wobec niego dozór policji. Wobec drugiego, rannego, zastosowano tymczasowy areszt.
W związku z użyciem broni przez funkcjonariuszy wszczęto postępowanie prokuratorskie i wewnętrzne policji. To policyjne zakończyło się już po miesiącu od zdarzenia. Komendant nie dopatrzył się żadnych nieprawidłowości. Czy policjanci nie przekroczyli uprawnień poprzez użycie broni palnej sprawdzali też gdyńscy śledczy.
Jak informuje szefowa gdyńskiej prokuratury Małgorzata Goebel, śledztwo zakończyło się umorzeniem z powodu braku znamion czynu zabronionego. Jak dodaje, postanowienie o umorzeniu jest nieprawomocne.
AL
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze