Reklama

Gdyby żył, usłyszałby zarzuty. Postępowanie w sprawie molestowania zakończone

Kartuscy śledczy zakończyli już postępowanie w sprawie molestowania uczennic przez byłego dyrektora Szkoły Podstawowej w Łapalicach. - Gdyby sprawca wskazany w zawiadomieniu żył, usłyszałby zarzuty - informuje prokurator Mering. Tymczasem w poniedziałkowym wydaniu tygodnika "Przegląd" został opublikowany obszerny artykuł poświęcony Krzysztofowi Ortmannowi. Rodzina, przyjaciele i nauczyciele podkreślają w nim, że wierzą w niewinność byłego dyrektora.

Przypomnijmy, że 30 listopada ciało byłego dyrektora szkoły w Łapalicach znaleziono w jego mieszkaniu. Popełnił samobójstwo poprzez powieszenie. Jak się okazało, kilka dni przed tym tragicznym wydarzeniem, Krzysztof Ortmann został zawieszony w obowiązkach nauczyciela, a do prokuratury trafiło zawiadomienie dotyczące molestowania z nim w roli głównej. Toczące się ponad cztery miesiące postępowanie zostało zakończone. Zostało umorzone z uwagi na śmierć sprawcy.

- W toku postępowania zgromadzono obszerny materiał dowodowy, który w przypadku, gdyby sprawca w wskazany w zawiadomieniu żył, pozwoliłby na wydanie postanowienia o przedstawieniu mu zarzutów z art. 200 par. 1 kk. Z uwagi na to, że sprawca nie żyje, postępowanie umorzono - informuje prokurator Beata Mering.

Jak dodaje, w toku postępowania przesłuchano wszystkie osoby, które mogłyby posiadać jakąkolwiek wiedzę na temat okoliczności wskazanych w zawiadomieniu między innymi rodziców uczniów, nauczycieli oraz inne osoby wskazane przez świadków. Nie przesłuchano jednak uczennic.

- Dzieci nie zostały przesłuchane, ponieważ wniosek prokuratora nie został uwzględniony przez sąd ze względu na dobro małoletnich. Ponadto sąd stwierdził, że materiał, którym dysponuje prokurator jest wystarczający do podjęcia decyzji - podsumowuje śledcza kartuskiej prokuratury.

Tymczasem w poniedziałkowym wydaniu "Przeglądu" ukazał się obszerny materiał dotyczący Krzysztofa Ortmanna zatytułowany "Wygrał z rakiem, przegrał ze światem". Rodzina, przyjaciele i nauczyciele podkreślają w nim, że wierzą w niewinność byłego dyrektora.

- Nam zwierzał się mało. Raz czy dwa wymknęło mu się, że w szkole nie ma życia, że ciągle jest obserwowany i rozliczany z zupełnych głupot, np. zagubienia dwóch par nożyczek czy pisaka, który przypadkiem zabrał na jakiś konkurs. Skarżył się, że nie może spać. Ostatnio napomknął też, że chyba coś na niego szykują, bo zrobiło się wokół niego podejrzanie cicho - wspomina matka Krzysztofa, która ostatni raz syna widziała 27 listopada.

- Jestem przekonana, że Krzysztof odebrał sobie życie z powodu prześladowania w pracy. Należał do osób szczerych, pozytywnie zakręconych. Jeśli miałam jakiekolwiek wątpliwości, to rozwiały się one na pogrzebie. Wtedy podeszły do mnie nauczycielki z jego szkoły, dziękowały mi za mowę, płakały i mówiły, że same powinny ją wygłosić, ale zabrakło im odwagi. Potwierdziły, że Krzysztof był szykanowany, że został odseparowany od grona. Rozmawiała też ze mną kobieta, której córka była nakłaniana do zeznań. Wiem, że potem zgłosiła się do prokuratury - wspomina była burmistrz, Mirosława Lehman.

- Krzysztof został zaszczuty... Chyba nie wytrzymał... Uciekł. Nie wierzę w tę historię z molestowaniem, Krzysztof zbyt długo pracował w oświacie, nie tylko w Łapalicach, lecz także w wielu innych szkołach, i nigdzie nie było zastrzeżeń. Aż nagle, gdy został dyrektorem, zaczęły się problemy. Jest zawieszony, więc jest winny, takie panuje myślenie. Nikt tu nie waży słów ani zachowań. Społeczeństwo chce krwi, chce igrzysk, więc trzeba mu dać ofiarę - podkreśla w rozmowie z Przeglądem, dyrektor szkoły w Szopie Przemysław Łagosz.

- Dla Krzysztofa liczyła się tylko praca. Trzeba było posłuchać, z jakim entuzjazmem rozmawiał o wycieczkach rowerowych. Lecz o molestowanie bym go nie podejrzewała, powiedziałam to zresztą pani dyrektor Karwackiej. Był impulsywny, spontaniczny, nie dbał o szczegóły, skracał dystans, gestykulował, tego poklepał, tamtego trącił, ale nie miało to żadnego złego kontekstu. Po prostu robił to machinalnie, emocjonalnie, a mogło to zostać inaczej odebrane - zaznacza Joanna Ortmann, wdowa po byłym dyrektorze, która była z nim w trakcie rozwodu.

Reporterka Przeglądu dotarła też do pisma dyrektor Katarzyny Karwackiej, które skierowała do burmistrza Kartuz 29 marca 2015 roku.

"(...) Jest obecnie w szkole grupa uczennic, która notorycznie zwalniana jest z niektórych lekcji, aby "pomagać panu dyrektorowi", czyli w tym czasie w gabinecie pana dyrektora ma wycinać jakieś obrazki, robić gazetki. Zdarzało się nawet, że dziewczynki te miały sobie tańczyć w rytm muzyki puszczanej przez dyrektora, który tłumaczył, że to zamiast lekcji wf. W nagrodę "za pomoc panu dyrektorowi" otrzymują punkty dodatnie..."

Dodajmy, że brat Krzysztofa Ortmanna złożył do prokuratury zawiadomienie o mobbingu. Będzie walczył o dobre imię brata.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    info - niezalogowany 2016-04-27 11:03:17

    nie rozumiem na jakiej podstawie takie wnioski.. gdzie materiał dowody ? zeznania rodzica któremu dziecko coś przez przypadek powiedziało ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Predator - niezalogowany 2016-04-27 10:25:50

    To, że ktoś usłyszałby zarzuty nie oznacza jeszcze , że na pewno byłby skazany . Nieprzesłuchanie uczniów i snucie mimo tego tak poważnych wniosków i do tego jeszcze rzucanie tego do publicznej wiadomości to kolejny poważny błąd kartuskiej prokuratury.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2016-04-26 23:55:52

    Swoją drogą, to Pani M ... powinna wiedzieć, że naruszyła dobra osobiste zmarłego i może odpowiadać za takie pomówienie co najmniej przed sądem cywilnym. Tam immunitet prokuratorski nie obowiązuje. W mojej ocenie taka wypowiedź świadczy bardzo źle o tej Pani. Co na to jej przełożeni???

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości