Aktem oskarżenia zakończyło się śledztwo w sprawie zbrodni sprzed 17 lat w Stężycy. Dariusza P. oskarżono o zabójstwo Urszuli Bartelik, czego miał dokonań poprzez uduszenie. W chwili popełnienia czynu był nieletni. Mężczyzna nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu. Nadal przebywa w areszcie.
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku 28 marca 2022 roku skierowała do Sądu Okręgowego w Gdańsku akt oskarżenia przeciwko 34-letniemu Dariuszowi P., któremu zarzucono popełnienie zbrodni zabójstwa 47 letniej kobiety. Do zbrodni doszło 10 lipca 2004 roku na terenie masywu leśnego Leśnictwa Uniradze. Ustalono, że przyczyną śmierci kobiety było uduszenie.
- Ustalenie okoliczności śmierci kobiety, której zwłoki ujawniono 10 lipca 2004 roku możliwe było dzięki współpracy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku oraz funkcjonariuszy Komedy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku z tzw. „Archiwum X” oraz Wydziału Kryminalnego. Zabezpieczone na miejscu zdarzenia oraz na ofierze ślady i dowody poddano żmudnej i wnikliwej analizie. Zastosowano współczesne metody badania śladów biologicznych - informuje prokurator Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
- Weryfikacja genetyczna śladów biologicznych ujawnionych na odzieży ofiary doprowadziła do wytypowania, a następnie zatrzymania 16 marca 2021 roku sprawcy, obecnie 34-letniego Dariusza P. Mężczyzna ten był przesłuchiwany w charakterze świadka w toku śledztwa prowadzonego w 2004 roku - dodaje.
Dariusz P. usłyszał zarzut zabójstwa pokrzywdzonej poprzez uduszenie. W chwili popełnienia zarzuconego mu czynu był nieletnim po ukończeniu 15 lat. Nie przyznaje się do zabójstwa.
Dariusz P. od 16 marca 2021 roku przebywa w areszcie śledczym. Grozi mu kara pozbawienia wolności od 8 do 15 lat lub kara 25 lat pozbawienia wolności.
Przypomnijmy, że w 2004 roku do dyżurnego policji w Kartuzach wpłynęła informacja o zwłokach 47-letniej kobiety, znalezionych w lesie. Kobieta została uduszona. Wykonane na miejscu zdarzenia czynności i prowadzone postępowanie nie pozwoliły policjantom ustalić i zatrzymać sprawcy tej zbrodni. Sprawa została umorzona, ale śledczy o niej nie zapomnieli.
Po latach zajęli się nią kryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku oraz policjanci z gdańskiego Archiwum X oraz prokuratorzy z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, którzy skrupulatnie przeanalizowali akta umorzonego postępowania. Śledczy podjęli współpracę z policjantami z Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Gdańsku, którzy, wykorzystując nowoczesne metody badań, ponowne poddali analizie zabezpieczony w 2004 roku materiał dowodowy. Weryfikacja genetyczna śladów biologicznych doprowadziła do wytypowania i zatrzymania osoby podejrzanej o dokonanie zabójstwa 47-letniej kobiety. Mężczyzna ten był przesłuchiwany w charakterze świadka w toku śledztwa prowadzonego w 2004 roku.
Podejrzany w połowie marca został zatrzymany na gdańskim lotnisku, gdy wychodził z samolotu. W zatrzymanie mężczyzny oprócz policjantów zaangażowani zostali funkcjonariusze z Zespołu Interwencji Specjalnych Placówki Straży Granicznej w Gdańsku. Zatrzymany mężczyzna został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, gdzie usłyszał zarzut zabójstwa, za co może mu grozić 25 lat pozbawienia wolności. Decyzją sądu, na wniosek prokuratora, mężczyzna trafił do aresztu.
Rozwikłanie zagadkowej zbrodni sprzed 17 lat to efekt pracy policjantów z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku oraz Zespołu Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, czyli z tzw. Archiwum X oraz Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. W skład obu tych wydziałów wchodzą najlepsi, niezwykle doświadczeni policjanci. Ich zadaniem jest analiza spraw, które przed laty zostały umorzone, a które, przy wykorzystaniu najnowszych technik badawczych, mają teraz szansę na rozwiązanie.
Ta historia pokazuje, że nie ma zbrodni doskonałych. Przypomnijmy, że do zabójstwa doszło 10 lipca 2004 roku. około godz. 8. mieszkaniec Kościerzyny powiadomił policję kartuską, że jadąc trasą Stężyca - Gołubie w lesie w odległości ok. 20m od skraju drogi zauważył obnażone zwłoki kobiety. Policjanci ustalili, że nieżyjącą jest 47-letnia mieszkanka Stężycy. Według wyjaśnień rodziny kobieta wyszła z domu po godz. 6.00 na grzyby. Dokładne motywy postępowania sprawcy nie były znane, tak jak i miejsce jego pobytu. Do dziś.
Na tę wiadomość mąż zamordowanej Urszuli czekał prawie 17 lat. - Poczułem wielką ulgę. Znaleźli zabójcę mojej żony. Już nikogo nie skrzywdzi. Niestety to nie wróci życia mojej żonie, a oddałbym wszystko by wróciła - przyznaje łamiącym się głosem Edmund Bartelik. Oprawcy swojej ukochanej wybaczył. Chciałby jednak spojrzeć mu w oczy i spytać: dlaczego...
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze