Reklama

Andrzej Czaja: Ta historia to efekt księgowej pomyłki...

Wciąż nie milkną echa skandalu z udziałem zastępcy komendanta kartuskiej policji, który stał się głównym bohaterem jednego z reportaży magazynu "Prosto z Polski". Dziennikarze TVN24 zdobyli fakturę, z której wynika, iż Andrzej Czaja wynajął na wakacje busa, za którego zapłaciła firma Elwoz. Spytaliśmy co na ten temat ma dopowiedzenia sam zainteresowany.

W ostatnim czasie w mediach padły pod Pana adresem dość poważne oskarżenia.

- Według mnie dziennikarze TVN24 urządzili sobie na mnie medialną nagonkę. Ich materiał był stronniczy, nie pokazali wszystkiego co mówiłem, a wybrali jedynie fragmenty, które im odpowiadały. Nie tak to chyba powinno wyglądać.

Co się zatem właściwie stało?

- W ubiegłym roku postanowiłem z rodziną wyjechać na pierwszy wspólny urlop. Szukałem busa, a tak się składa, że mój sąsiad, jako pracownik Elwzou, jeździ takim właśnie samochodem. Wpadłem na pomysł, że może uda mi się wypożyczyć je od pana Woźniaka, którego znam osobiście. Spotkaliśmy się i zaproponował mi, że pomoże w wynajęciu busa u jednego z dilerów samochodowych, z którym utrzymuje kontakty biznesowe. Jako, że nie znałem tej firmy, nie wiedziałem nawet gdzie się mieści, wybrał się ze mną.

Skoro to pan wynajmował samochód, to dlaczego faktura wystawiona została na firmę Elwoz?

- Na miejscu skierowany zostałem do jednego z pracowników, z którym podpisałem umowę wynajmu samochodu, na moje nazwisko. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Gdzie jest w tej chwili nie wiem, ale to ja ją podpisywałem. Otrzymałem samochód i po pięciu dniach osobiście go zwróciłem. Byłem wówczas przekonany, że wszelkie formalności zostały załatwione. Na początku maja umówiłem się z panem Woźniakiem, aby uregulować z nim sprawę tego wyjazdu. Przekazałem mu pieniądze na fakturę, bo zobowiązał się że to załatwi i uznałem sprawę za zamkniętą.

Dlaczego faktura wystawiona na Pana miała trafić do Elwozu?

- Bo tak się umówiłem z Woźniakiem. Elwoz ma z nimi jakąś umowę czy wymianę, często się kontaktują, więc przy okazji miał załatwić i moją fakturę. Znamy się już trochę czasu, ufam mu i uznałem, że nie ma w tym nic niezwykłego. Nie brałem nawet żadnego pokwitowania.

Ale zamiast pańskiego nazwiska jest na niej pieczątka Elwozu...

- Tak, ale dowiedziałem się o tym dopiero od dziennikarzy TVN-u. Całkowicie zapomniałem już o tym samochodzie. Nawiasem mówiąc, gdyby coś było nie tak, to przecież dostałbym jakieś upomnienie czy ponaglenie, a skoro nic się nie działo, to nie zaprzątałem sobie nawet tym głowy. W każdym razie po telefonie z TVN-u zadzwoniłem do Woźniaka, żeby to wyjaśnić. Po dwóch dniach spotkaliśmy się i wówczas powiedział mi, że to po prostu pomyłka księgowa. Okazało się, że w jego firmie pracuje człowiek o tym samym nazwisku co ja. Co więcej, to on jeździł często do tego dilera samochodowego załatwiać różne formalności. Gdy do ich księgowego trafiła faktura z Sopotu na nazwisko Czaja, skojarzono je automatycznie z tym człowiekiem i zaksięgowano ją jako zobowiązanie Elwozu. Stąd całe to zamieszanie.

Czyli nie ma Pan sobie nic do zarzucenia?

Absolutnie nie. Postępowanie w tej sprawie prowadzi zresztą wydział kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku i mam nadzieję, że to wyjaśnią. Pan Woźniak potwierdził zresztą moje słowa, podobnie jak księgowa Elwozu, która przyznała, że moja faktura została zaksięgowana przez pomyłkę, ze względu na zbieżność nazwisk.

Był Pan członkiem jakiejkolwiek komisji przetargowej w konkursie ogłaszanym przez kartuską komendę policji, np. na wywóz nieczystości?

- W materiale TVN podejrzany jestem o jakieś układy z panem Woźniakiem i z Elwozem. Z całą stanowczością temu zaprzeczam. To nieprawda. Nigdy nie uczestniczyłem w żadnym przetargu. Nie mam żadnych zobowiązań wobec niego, ani on wobec mnie. Jak już wspomniałem znamy się, ale nic poza tym. Zarabiam dobrze i rzeczy które mi się sugeruje, nigdy nie przeszły mi nawet przez myśl. Mam za sobą 33 lata służby i nigdy nie było do mnie żadnych uwag. To, co się teraz wokół mnie dzieje jest przykre.

Spodziewa się pan jakiś konsekwencji w związku z zaistniałą sytuacją?

- Nadal pracuję. Wyjaśnić całe zajście ma wydział kontroli i to moi przełożeni podejmą decyzję co do mojej przyszłości. Jeśli o mnie chodzi, to powiem raz jeszcze, że nie mam sobie nic do zarzucenia. Mam czyste sumienie i nadal chcę pracować w policji.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Konto usunięte 15 - niezalogowany 2010-11-27 07:02:15

    I Kartuzy znowu sławne są, nie ma to jak promowanie regionu

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    MisiaGogo - niezalogowany 2010-11-26 23:42:07

    @radzik6: A ja go znam z innej strony jak palowal dziadkow za czasow PRL Przeciez to byl "Pan Wladza"

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    MisiaGogo - niezalogowany 2010-11-26 23:35:03

    To tylko tata drobna pomylka ksiegowej pana W. zamiast wplacic "mamdat" do kasy policji (noooo na poczcie) to chyba lepiej w komisie za samochod nooo przecierz to brzmi tak samo poczta a komis nieprawdzarz??? hahhahhah

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości