Reklama

Bezdomne koty - czy można im jakoś pomóc?

W okresie jesienno-zimowym otrzymujemy od naszych czytelników wiele próśb o interwencje w związku z bezdomnymi kotami. Ludzie uważają, że te są pozostawiane same sobie i nikt ich nie wyłapuje a one giną z głodu. Sprawdziliśmy, jak rzeczywiście wygląda sytuacja kotów i w jaki sposób można im pomóc.

Koty wolno żyjące najczęściej bytują w pobliżu siedlisk ludzi. Ich obecność niesie ze sobą wiele pożytku.

- Stanowią one stały element ekosystemu miejskiego, a ich obecność w zdecydowany i naturalny sposób zapobiega obecności i rozmnażaniu się gryzoni (myszy i szczurów), które mogą być potencjalnym źródłem niebezpiecznych chorób - Olga Goitowska, kierownik Wydziału Gospodarki Odpadami i Ochrony Środowiska kartuskiego urzędu gminy.

Jesień i zima to dla kotów szczególnie trudny czas. Nasi czytelnicy nie pozostają obojętni na ich los i często zgłaszają się do nas z prośbami o interwencję w tej sprawie. Widok wałęsających się czworonogów budzi troskę wielu osób. Zastanawiają się, dlaczego nikt nie wyłapuje ich tak jak psy, którym opiekę później zapewnia schronisko.

Czy kota powinno oddawać się do schroniska?

Kot z reguły jest zwierzęciem wolno żyjącym, w przeciwieństwie do psa nigdy nie został w pełni udomowiony. Eksperci twierdzą, że jeśli urodził się na wolności i nie był od kocięcia przystosowany do życia w domu, powinien być pozostawiony w środowisku.

- Kot socjalizuje się z człowiekiem od ósmego tygodnia życia, nabiera nawyków umożliwiających współżycie, np. umiejętności zabawy bez powodowania urazów. Dorosły kot nie nauczy się tego. Nawet przepisy ustawy o ochronie zdrowia zwierząt uwzględniają ten aspekt natury kociej, obarczając gminy obowiązkiem opieki nad wolno żyjącymi kotami, w tym ich dokarmianie. Według opinii Inspektoratu Weterynarii odławiane i umieszczane w schronisku powinny być tylko te koty, które wymagają interwencji lekarsko-weterynaryjnej, do czasu trwania leczenia powinny w nich przebywać, następnie ponownie być wypuszczone na wolność - informuje Malwina Bronk, inspektor ds. zdrowia i ochrony zwierząt w Powiatowym Inspektoracie Weterynarii w Kartuzach.

Jak informuje kartuski urząd miejski, ustawodawca uznał, że koty wolno żyjące to zwierzęta dzikie, które stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu.

- Koty wolno żyjące nie są zwierzętami bezdomnymi, w związku z tym, nie wolno ich wyłapywać, wywozić, ani utrudniać im bytowania w danym miejscu. Utrudnianie, czy zamykanie dostępu do ich naturalnych schronień jest niehumanitarne. Dlatego ustawa daje możliwości wszczęcia postępowania wobec osób, które znęcają się nad zwierzętami poprzez świadome zamykanie ich w pomieszczeniach, bez możliwości wydostania się, skazując je na śmierć z powodu głodu i pragnienia - wyjaśnia Olga Goitowska.

- Ustawodawca określił, kiedy zwierzę jest bezdomne: "zwierzęta bezdomne lub gospodarskie, które uciekły, zabłąkały się lub zostały porzucone przez człowieka i nie ma możliwości ustalenia ich właściciela lub innej osoby, pod której opieką trwale dotąd pozostawały". W myśl cytowanych wyżej zapisów należy bezspornie stwierdzić, że koty znajdujące się również na terenie osiedla nie są zwierzętami bezdomnymi, ponieważ urodziły się w stanie dzikim. Nigdy nie były udomowione, a jedynie dokarmiane przez człowieka, tak jak inne zwierzęta (np. gołębie, łabędzie). Nie mniej jednak, idąc dalej za treścią ustawy, każde zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia nie jest rzeczą i wymaga humanitarnego traktowania. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę - tak status prawny kotów wolno żyjących objaśnia OTOZ Animals.

- Pomysł wyłapywania kotów wolno żyjących i umieszczania ich w schroniskach jest łamaniem prawa i przykładem krótkowzroczności - podkreśla organizacja.

Czy da się udomowić dzikiego kota?

Koty wolno żyjące można przygarnąć. Należy jednak mieć świadomość, że próba udomowienia dzikiego kota, który ma więcej niż dwa miesiące może zakończyć się fiaskiem.

- Doświadczenie w pracy ze zwierzętami oraz posiadanie licznej grupy kotów pozwala mi stwierdzić, że próba udomowienia dorosłego kota, który urodził się w środowisku, nie przynosi efektów. Kot jest zwierzęciem terytorialnym, przenosząc go w nowe otoczenie, narażamy go na stres, zmuszamy do walki o nowe rejony, ryzykujemy, że i tak ucieknie w poszukiwaniu miejsca pierwotnego przebywania. Pobyt w domu bez możliwości wyjścia jest wbrew jego naturze. Próba udomowienia może się udać w przypadku małych kociąt, ale należałoby to robić już od ósmego tygodnia życia - informuje ekspert z PIW w Kartuzach.

- Jeśli nowy właściciel ma oczekiwania, że przygarnięte zwierzę od razu dostosuje się do zasad panujących w domu, może się zawieść i zniechęcić. Jest to wyzwanie, wymagające niekiedy poświęcenia i konsekwencji, a często też doświadczenia. Wiele osób jest rozczarowanych i wtedy te zwierzęta trafiają do przepełnionych już schronisk, kolejnych domów, co wiąże się z ogromnym stresem lub ponownie na bruk - dodaje.

- Należy również pamiętać, że wolno żyjące zwierzęta mogą, ale nie muszą, być nosicielami chorób. Dopóki bytują w swoim naturalnym środowisku, objawy tych chorób nie są widoczne. Zmiana środowiska oraz stres może ujawnić ich niedyspozycje, więc przygarnięcie kota będzie wiązało się z praca nad jego wychowaniem oraz koniecznością leczenia. Należy mieć świadomość, że w środowisku zwierząt wolno żyjących występuje wścieklizna, więc próba przygarnięcia na siłę takiego zwierzęcia
jest zachowaniem niosącym za sobą ryzyko - podkreśla.

Jak możesz pomóc?

- W mojej ocenie najlepszym rozwiązaniem jest zgłaszanie do urzędów gmin siedlisk kotów wolno żyjących, zapewnienie im karmy oraz ochrony przed niekorzystnymi warunkami w postaci specjalnych budek. Gminy posiadają umowy z zakładami leczniczymi, które sterylizują wolno żyjące zwierzęta, ograniczając jednocześnie ich populację. Jeśli mamy w swoim otoczeniu takie zwierzęta, można ułatwiać im życie poprzez dokarmianie zimą lub postawienie pojemnika z wodą latem - dodaje Malwina Bronk.

Dla przykładu, gmina Kartuzy uchwaliła "Program opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt", który m.in. umożliwia dokarmianie i zapewnianie wody pitnej kotom. Zadanie to powierza się wolontariuszom, którzy mogą zgłosić w urzędzie chęć pomocy kotom. Wolontariusz wypełnia stosowne oświadczenie i otrzymuje zapas karmy. Jak zaznacza Olga Goitowska, choć gmina co roku zabezpiecza środki na ten cel, wolontariusze nie zgłaszają się. A może być to dobre rozwiązanie dla osób wrażliwych na los kotów, które chciałyby go w jakiś sposób poprawić.

Sposobem na ograniczenie populacji kotów może być przeprowadzanie regularnych akcji sterylizacji i kastracji kotów. Jak informuje OTOZ Animals, po wykonaniu tych zabiegów eliminuje się w znacznym stopniu problem przyrostu naturalnego oraz przykrych zapachów, uciążliwych dla mieszkańców osiedli.

Gmina Kartuzy planuje rozpocząć akcję sterylizacji i kastracji w przyszłym roku.

- Zabiegi będą przebiegać sukcesywnie na każdym osiedlu. Zadanie to rozłożone zostanie na kilka lat z uwagi na koszty, jakie gmina musi ponieść. Akcja sterylizacji i kastracji będzie poprzedzona wyłapaniem niektórych zwierząt przebywających na terenie osiedli i przekazaniem do wskazanego lekarza weterynarii. Po zabiegu koty zostaną wypuszczone na teren, w którym bytowały. Celem powyższej akcji jest ograniczenie populacji kotów wolno żyjących a nie całkowite usunięcie ich ze środowiska - informuje kierownik Wydziału Gospodarki Odpadami i Ochrony Środowiska.

MD-Z
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości