Reklama

Budowanie po chmieleńsku. Doskonały patent na omijanie prawa

24/07/2007 16:47
W środku Chmielna, nad samym brzegiem jeziora, na gruncie gminnym, prywatny inwestor buduje restaurację. Zasłoni ona bardzo atrakcyjny widok na jezioro. Wójt gminy, który wydał warunki zabudowy i starosta, która wydała pozwolenie na budowę twierdzą, że zostali zmuszeni do tego przez wojewodę. Czy tak było rzeczywiście?

O pierwszych kontrowersjach związanych z tą budową pisaliśmy już w marcu tego roku (Pawilon nad jeziorem w zgodzie z prawem?). Tematem zajmowały się także inne media - Kurier Kartuski i Dziennik Bałtycki. Wczoraj o sprawie napisała Gazeta Wyborcza (Urzędnicy: budujcie nad jeziorami). Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że organy ścigania rozpoczęły w tej sprawie śledztwo. My przedstawiamy dzisiaj wyniki naszego.

Wójt gminy Chmielno, Zbigniew Roszkowski, działając w imieniu gminy, zwrócił się sam do siebie o wydanie warunków zabudowy na gruncie stanowiącym własność gminy. Kodeks postępowania administracyjnego nie zezwala mu na załatwienie takiej sprawy (art. 24 § 1 pkt 1 k.p.a.). Wójtowi jednak nie przeszkodziło, nie tylko ją rozpatrywać, ale także pozytywnie załatwić.

Jak twierdzą specjaliści, aby wydać decyzję o warunkach zabudowy co najmniej jedna działka sąsiednia, dostępna z tej samej drogi publicznej, musi być zabudowana w sposób pozwalający na określenie wymagań dotyczących nowej zabudowy w zakresie kontynuacji funkcji, parametrów, cech i wskaźników kształtowania zabudowy oraz zagospodarowania terenu, w tym gabarytów i formy architektonicznej obiektów budowlanych, linii zabudowy oraz intensywności wykorzystania terenu (art. 61 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym). Ten warunek nie został spełniony, ale to również nie przeszkadzało wójtowi w wydaniu decyzji.

Nie przeszkadzało mu w tym także to, że działka, na której miała powstać w przyszłości inwestycja, jest wedle prawa pasem drogowym drogi gminnej (Art. 4 ustawy o drogach publicznych), a na takim terenie nie można lokować żadnych obiektów budowlanych niezwiązanych z potrzebami ruchu drogowego (art. 39 ustawy o drogach publicznych).

Na działce znajduje się kiosk, który odkupiła do RUCHu Małgorzata Sikorska - właścicielka Firmy Handlowej Gosia. Wójt gminy uzyskał zgodę rady gminy na bezprzetargowe wydzierżawienie jej 50m2 wspomnianej działki. Naruszając tą zgodę wydzierżawił 150m2 działki. Zrobił to niezależnie od tego, że ustawa o drogach publicznych wyraźnie wskazuje na jaką działalność można dzierżawić grunt w pasie drogowym (art. 22 § 2 ustawy o drogach publicznych). Co lepsze, umowę zawarto na okres 10 lat, co umożliwia inwestorowi po zakończeniu budowy bezprzetargowy wykup gruntu.

Jak podaje Gazeta Wyborcza, Małgorzata Sikorska jest synową Zbigniewa Sikorskiego - obecnie dyrektora biura poselskiego posła Lecha Woszczerowicza z Samoobrony (tego którego przesłuchiwało ostatnio CBA w związku z akcją w Ministerstwie Rolnictwa). Wcześniej Sikorski był wiceprzewodniczącym rady wojewódzkiej Samoobrony. W internecie (zobacz: www.polityka.pomorskie.pl) można znaleźć informacje, że za czasów PRLu był on politrukiem Milicji Obywatelskiej, ukończył także moskiewską szkołę dla oficerów politycznych. Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że Sikorscy aktywnie wspierali kampanię wyborczą wójta Roszkowskiego. Fakt ten może tłumaczyć wyjątkową przychylność wójta w wydawaniu warunków zabudowy i zawieraniu umowy dzierżawy.

Sikorscy zapragnęli zbudować na miejscu kiosku restaurację. Wiedząc, że działka stanowi drogę (a nie działkę budowlaną) postanowili zmienić jej status. Postanowili ją odrolnić. Alicja Mazur - szef wydziału rolnictwa i ochrony środowiska kartuskiego starostwa nie wydała na to zgody argumentując tym, że dróg się nie odralnia (nie przeszkodziło jej to jednak uzgodnić warunków zabudowy, wszak droga to nie rola).

Nie zrażeni tym wystąpili o pozwolenie na budowę. Warunki zabudowy wyraźnie określały, że projekt budynku musi zatwierdzić Zarząd Kaszubskiego Parku Krajobrazowego. Ten nie chciał jednak wydać zgody. Dyrektor parku stwierdził, że wprowadzenie obiektu takiej wielkości na panoramie jeziora poważnie naruszy walory krajobrazowe, a przede wszystkim zakaz budowania w bliskości wody ustanowiony przez wojewodę. Negatywnego wrażenia nie miało także zmienić maskowanie budynku formą architektury regionalnej. W związku z tą opinią parku Starostwo Powiatowe w Kartuzach odmówiło wydania pozwolenia na budowę.

- Nie lobbowałem w sprawie syna. Wiedziałem, że zaraz się pojawią takie pytania - mówi Zbigniew Sikorski. - Raz byłem z nim w Parku Krajobrazowym, żeby zapytać, jaki jest powód, że nie zgadzają się na inwestycję.

Zapytaliśmy w zarządzie parku o przebieg tej wizyty. Sikorskiego interesowało najbardziej to, kto jest przełożonym dyrektora parku. Od negatywnej decyzji starosty Sikorscy odwołali się do Urzędu Wojewódzkiego. Czy Zbigniew Sikorski tam lobował? Nie wiemy. Decyzję jednak uchylono i skierowano ją do ponownego rozpatrzenia. W imieniu wojewody Kazimierz Normant, dyrektor Wydziału Infrastruktury UW, oznajmił, że Zarząd Kaszubskiego Parku Krajobrazowego nie ma podstaw prawnych do opiniowania planowanych inwestycji skutkującego odmową udzielenia pozwolenia na budowę. Zignorował w ten sposób nie tylko rozporządzenie wojewody ustanawiające Plan Ochrony Kaszubskiego Parku Krajobrazowego, ale także decyzję wojewody wydaną rok wcześniej, uzgadniającą warunki zabudowy i nakazującą uzgodnienie projektu z Zarządem Kaszubskiego Parku Krajobrazowego.

W związku z tym starostwo na skutek "pojawienia się nowych dowodów" (nie wymieniając jakich dowodów - bo pismo z UW trudno uznać za dowód, raczej polecenie) wznowiło postępowanie i bez informowania zarządu parku wydało błyskawicznie pozwolenie na budowę. Postanowienie wojewody nakazujące powtórne wszczęcie postępowania przyjęto bezkrytycznie, nie zastanawiano się nad jego zgodnością z prawem. Może to dziwić, ale należy mieć na uwadze fakt, że dyrektorem kartuskiego wydziału budownictwa jest Maria Kurek-Kumańska, wieloletnia podwładna wójta Roszkowskiego - były architekt gminny. Czyżby dawna znajomość nie wygasła?

Starosta broni jednak swoich urzędników.
- Do wydania pozwolenia zostaliśmy zmuszeni, choć lokalizacja budynku zakłóca widok na jezioro - mówi Janina Kwiecień.

Zmuszanie urzędnika to chyba jednak czyn karalny? Podobnie jest chyba z wprowadzaniem w błąd organów gminnych (rady), z naruszaniem prawa o gospodarowaniu nieruchomościami, o drogach publicznych, prawa budowlanego i ochrony środowiska? Możliwa jest jedna pomyłka przy wydawaniu decyzji administracyjnych, ale cały szereg naruszeń prawa na wszystkich szczeblach - gminnym, powiatowym i wojewódzkim - to chyba nie jest przypadek? Nie usłyszeliśmy jeszcze tylko od urzędników, że to CBA zmontowało całą sprawę. Jak widać wcale by nie musiało.

Próbowano nam utrudnić jej rozwikłanie. Nie chciano nam udostępnić dokumentów w wydziale budownictwa - w tym pozwolenia na budowę - decyzji administracyjnej, która jest informacją publiczną. Urzędnicy starostwa twierdzili, że rzeczywiście taką jest, ale nie mogą udostępnić dokumentów, gdyż te objęte są ochroną danych osobowych oraz chronione są prawami autorskimi (sic!). Sekretarz powiatu Gerard Leszkowski zasugerował mi, abym zapoznał się z tablicą informacyjną na budowie - te dane są publiczne i jawne. Byłem tam. Próbowałem zrobić jej zdjęcie, ale osoby obecne na budowie starały się mi to uniemożliwić. W trakcie tłumaczenia, że mam prawo wykonać zdjęcie odepchnięto mnie i padły pod moim kątem groźby zniszczenia samochodu i uszkodzenia ciała.

- Skąd pan jesteś? Na jakiej ulicy pan mieszkasz? Zaraz przyjadą do pana i pan dostanie.

BK
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    antekbosy - niezalogowany 2007-07-25 13:03:08

    ci to z niejednej flaszki razem pili....hihihihi...i nie tylko oni....a tak swoja droga ciekawe co robi szanowny malina ?...moze tez ma pogode "w kratki" juz ? a o panu roszkowskim to slyszalem ze podobno niedlugo bedzie imperatorem milosciwie i wiecznie panujacym chmielanom na chwale ! hehehehe

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Horus - niezalogowany 2007-07-25 12:12:27

    Zibi Roszkowski to najlepszy kupel Maliny. Razem do Austrii na narty jeździli. Maliny nie ma, ale Kopczyński krzywdy mu też raczej nie zrobi. Prędzej się wyłączy i odda sprawę komu innemu. Zibi w kręgu zaufanych osób twierdzi, że wójtem będzie dożywotnio. Kurkowa to jego lizidupa. Zawsze robiła wszystko co jej kazał i tak zostało. Mazurowej prokuratura już siedzi na karku. A starosta nic nie widzi? Poczekamy, zobaczymy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    antekbosy - niezalogowany 2007-07-25 11:12:26

    ja tez to piiiiii....hihihihihi....ide budowac domek ....moze na srodku deptaka w kartuzach ? placu tam je dość....hihihihi

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości