Epopeje i poematy Derdowskiego, przeważnie wypełnione ludowym humorem, zawierają ważne przesłania ideowe, mówiące o potrzebie przechowywania skarbów własnej kultury Kaszubów i pamiętaniu, że Kaszuby są cenną częścią Polski nad morzem.
Hieronim Jarosz Derdowski - pierwszy poeta kaszubski
Rodzinne strony
Ród Derdowskich pochodził z Wiela w ówczesnym powiecie chojnickim, obecnie wie należy do gminy Karsin w powiecie kościerskim. Miejscowość ta była gniazdem rodowym Derdowskich, pierwotnie zwanych Dyrdą albo Derdą.
W XVIII w. Jedna połowa dóbr społecznych Wiela należała do Derdowskich, druga do Werechowskich. Zgodnie z przyjętym lokalnym prawem każda rodzina na przemian co trzy lata sprawowała funkcje sołeckie. Przywileje lokacyjne dla przedstawicieli tych rodów nadał 10 marca 1767 r. król Stanisław August Poniatowski. Pierwszym sołtysem był Łukasz Dyrda, właściciel trzech włók, czyli około 50 hektarów, domu mieszkalnego, stodoły, dwóch szop, dwóch chat i trzech placów budowlanych. W 1800r. po podziale majątku ziemie rodowe liczyły tylko 33 hektary i należały do Marianny Dyrdy, która dobra te przepisała na syna, a dziadka Hieronima. W 1845 r. gospodarstwo zostało przepisane na rodziców przyszłego autora "Czôrlińskiego" - Piotra i Mariannę z Kąkolewskich. Małżonkowie mieli trzy córy i czterech synów. Hieronim urodził się 9 marca 1852 r. Na chrzcie otrzymał imiona Jan Hieronim, ale zgodnie z ówczesną tradycją na co dzień używano drugiego imienia, wymawianego po kaszubsku jako Jarosz.
Szkolne lata Derdowskiego
!zdjecie:right!Do szkoły elementarnej Jarosz uczęszczał w rodzinnej wsi. W tym czasie językiem nauczania był język niemiecki, w niewielkim zakresie uczono języka polskiego. Po ukończeniu pierwszego wydziału szkoły, w dziewiątym roku życia Hieronim został oddany pod opiekę stryja - księdza Jana Derdowskiego, proboszcza w Kazanicach pod Lubawą. Poeta wczesne lata swego życia wspominał z goryczą. Nie pamiętał ani pieszczot matki, ani uśmiechu ojca, a wcześnie oddany pod opiekę obcych doznawał tylko poniewierań.
Od 30 wrzenia 1861 r. Hieronim został uczniem prywatnego gimnazjum ks. Antoniego Hunta, czesne jego opłacał jego stryj, ks. Derdowski. Spośród 41 uczniów w klasie był jedynym z Kaszub. Z progimnazjum z oceną końcową "zadowalającą" Hieronim został oddany do gimnazjum katolickiego w Chojnicach, którego absolwentami byli również jego ojciec i wuj. W pierwszym roku nauki Hieronima w gimnazjum był prof. języka polskiego, Piotr Kawczyński, który otwarcie mówił o swojej sympatii do europejskich ruchów narodowowyzwoleńczych. Kolejnym nauczycielem był Antoni Kalkist Łowiński, wybitny znawca filologii klasycznej, opiekun tajnej organizacji filomackiej. Po czterech latach nauki Derdowski zostaje wydalony za figle i patriotyczne transparenty.
Kolejną jego szkołą było gimnazjum w Braniewie na Warmii. Na stancji mieszkał z Robertem Haeckerem, późniejszym ks. radcą, który ostatnie 15 lat życia mieszkał w Kartuzach. W gimnazjum w Braniewie Hieronim wykazał się niezwykłymi zdolnościami i w szybkim czasie stał się pierwszym uczniem w klasie. Tu Derdoweski zaczął wydawać gazetę, która nosiła tytuł "Herold".
Romantyczna włóczęga i szybka samodzielność
W 1867 r. gen. Giuseppe Garibadi wkroczył do Państwa Kościelnego i wystąpił przeciwko papieżowi Piusowi IX. Piętnastoletni Derdu wybrał się z dwoma kolegami w romantyczną podróż do Włoch w celu zaciągnięcia się w szeregi obrońców Ojca Świętego. Nad rzeką Pasłęką złożyli przysięgę i ruszyli na wyprawę. Dotarli do Hradec Králowé, gdzie jednego z chłopców złapała austriacka policja i odesłała do rodziców do Malborka. Hieronimowi i Hermanowi udało się umknąć policji i dalej poszli przez Węgry aż do Padwy, gdzie zostali zatrzymani. Według opowieści rodzinnych Hieronim wrócił z włoskiej wyprawy w randze oficera francuskiej Legii Cudzoziemskiej, a sam Derdowski opowiadał, że wybrał się do Rzymu, by studiować teologię i zostać księdzem.
Z powodu braku dokumentów i za włóczęgostwo gimnazjalista z Braniewa przesiedział 3 miesiące w areszcie w Padwie. Według głoszonej przez poetę legendy, chcąc się wyratować z rozpaczliwego położenia, przez życzliwą osobę wysłał do ojca list, donosząc o śmierci Hieronima Derdowskiego i żądając 200 talarów na jego pogrzeb. Prawdopodobnie w czasie, gdy w rodzinnym domu odbywała się stypa pogrzebowa, młody wędrowiec przybył do domu z wujem, który miał się wstawić u ojca, by wybaczył synowi jego przebiegły występek. Scena ta później była opisywana w humorystycznych gawędach kaszubskich, między innymi przez Bolesława Knittrę "Dyrda zmartwychwstały ".
Po powrocie z niefortunnej wyprawy do Włoch Derdowski uczył się jaki czas w gimnazjum w Chełmie, a następnie w gimnazjum w Olsztynku, gdzie nawiązał przyjacielski stosunki z młodzieżą mazurską. Uwielbiał chodzić na nabożeństwa chrześcijańskie, gdzie mógł słyszeć śpiew polski i polskie kazania. W 1870 r. w gimnazjum w Olsztynku złożył "egzamin abituriencki", jednak do dziś nigdzie nie zachowało się świadectwo maturalne Derdowskiego. O edukacji w Olsztynku i innych gimnazjach oraz powodach wydaleń z tych szkół sam poeta pisał w kalendarzu Petersburskim "Gwiazda" - główną przyczyną były złośliwe, acz sprawiedliwe epigramaty i docinki pisywane na belfrów niemieckich.
Życzeniem rodziców, jak i stryja ks. Derdowskiego było, aby Hieronim został księdzem. Niestety okazało się, że wybrał życie świeckie. W związku z tym został pozbawiony wsparcia finansowego. Odtąd, mając 18 lat, musiał radzić sobie sam.
Od nauczyciela do redaktora
Brak środków materialnych uniemożliwił mu podjęcie wymarzonych studiów uniwersyteckich. W 1870 r. podjął pracę pomocnika handlowego w Księgarni Mieczysława Leigebera w Poznaniu. W ówczesnym Wielkim Księstwie Poznańskim, w okolicach Gniezna i na Kujawach Derdowski przez ponad dwa lata pełnił funkcję nauczyciela domowego na dworach szlacheckich. W 1875 r. Derdowski przyjął posadę nauczyciela domowego u ziemianina i działacza narodowego Franciszka Schroedera, w Kobysewie pod Kartuzami. Ze wspomnień Franciszka Rzoski, który to spotykał się z Derdowskim w Kobysewie albo w Przodkowie przy kieliszku, dowiadujemy się, że Derdowski : "był to zabity Polak, z nauczycielami narodowości niemieckiej rozmawiał tylko po polsku".
W 1876 r. Derdowski nawiązał kontakt korespondencyjny z redaktorem Gazety Toruńskiej Ignacym Danielewskim, pomorskim pisarzem ludowym i działaczem narodowym, autorem sławnej we wszystkich zaborach pieni "Wisło moja, Wisło szara". Po utracie posady nauczyciela w Kobysewie Derdowski zwiedził Grunwald i opisał swoje wrażenia w reportażu "Kilka godzin na polach grunwaldzkich", opublikowanym na łamach Gazety Toruńskiej. Podczas zwiedzania pól Grunwaldzkich przewodnik poprowadził Hieronima do domu Jakuba Wejny, gdzie mieszkała posiadająca dar jasnowidzenia wróżka Magda. Wróżka przekonała go o swoich zdolnościach, opowiadając mu jego przygody z Włoch, o których nikomu wcześniej nie mówił i przepowiedziała mu, że po smutnej, niewiele obiecującej przyszłości będzie miał własną "lepiankę", w której znajdzie serce tak kochające, jakie sam w sobie czuje. Wróżka prorokowała, że "będzie Polska, że dużo ucierpi wiara nasza, a ptak biały smutnie zwiesi zranione skrzydło, które zagoi mu się dopiero po wieku".
Po zwiedzeniu Grunwaldu Derdowski udał się do Paryża na wielką wystawę powszechną. Tu pragnął uczęszczać na College de France na wykłady wybitnego slawisty prof. Aleksandra Chodźki. Przygotowania do światowej ekspozycji i sama wystawa stworzyły wiele miejsc pracy. Najpierw Hieronim pracował jako woźnica w tramwajach konnych, następnie był mechanikiem przy tramwajach pneumatycznych. Podczas powszechnej wystawy Kaszubie z Wiela udało się otrzymać posadę tłumacza w dziale austriackim biura Generalnego. Poza tym był w podparyskim Asnieres i w Paryżu nauczycielem prywatnym języka niemieckiego. Znał bowiem dobrze język niemiecki, jak i francuski. W stolicy Francji poznał aeronautę Gale'a, porucznika Królewskiej marynarki angielskiej. Tenże zaprosił go na przelot balonem nad Paryżem. Po przelocie powstał reportaż "W powietrzu".
Po zakończeniu wystawy okazało się, że Derdowski we Francji niczego się nie dorobił, ale wręcz popadł w całkowitą nędzę. Wracał więc do domu piechotą. Po drodze chciał odwiedzić J. I. Kraszewskiego. Nie udało się to, gdyż policja wydaliła Derdowskiego z Drezna za włóczęgostwo. Pieszo i bez pieniędzy dotarł do Budziszyna, gdzie kilka dni spędził w lecznicy, po czym wyruszył dalej do Poznania, a potem do Torunia, gdzie przygarnął go Ignacy Danielewski, redaktor Gazety Toruńskiej.
Okres toruński okazał się szczególnie bogaty w twórczość literacką. Jako redaktor odpowiedzialny Derdowski zaczął podpisywać Gazetę Toruńską "od nr 214 z datą 1879 r.". Redagował "Wiadomości potoczne", informacje o wydarzeniach w Toruniu, na Kaszubach i Pomorzu, w kraju (z obszaru trzech zaborów) i wiecie. Jako redaktor Gazety Toruńskiej, wielokrotnie sądzony był przed izbą karną toruńskiego sądu ziemskiego za artykuły naruszające porządek państwa niemieckiego bądź dobre imię niektórych obywateli. Parę razy skazany był na grzywnę lub areszt, który nie przekraczał kilku dni. Do najgłośniejszych należała rozprawa dotycząca obrony magistratu bytowskiego, którą umorzono.
Pobyt w Rosji
Po wyjeździe z Torunia poeta udał się do Petersburga, gdzie zatrzymał się u profesora Wilhelma Bogusławskiego, któremu pomagał w pracy naukowej nad pięciotomową "Historią Słowiańszczyzny północno - zachodniej". W Petersburgu nawiązał kontakt z Henrykiem Gliwińskim - księgarzem i redaktorem "Gwiazdy. Kalendarza Petersburskiego Ilustrowanego", gdzie pod pseudonimem "Kaszuba" ogłosił pierwszy artykuł o swojej epopei "Poemat Kaszubski". Z rodziną Gliwińskiego zwiedził rezydencję carów oraz miał okazję widzieć samego Cara. Po powrocie do kraju szukał pracy w Warszawie i Cieszynie, gdzie na jaki czas związał się z "Gwiazdą Cieszyńską", oraz w Krakowie, gdzie w "Przeglądzie Polskim" umieścił obszerny artykuł o Kaszubach. Kolejnym miejscem pobytu był Lwów, gdzie sporo czasu spędził w szpitalu z powodu silnego osłabienia. Pomoc w tych trudnych chwilach zadeklarował Wojciech Kętrzyński - dyrektor Zakładu Ossolińskich. Wiecznie zadłużony i zmagający się z kłopotami finansowymi poeta otrzymał spadek po rodzicach, który okazał się zdecydowanie mały. Zabrakło nawet zachówku, łączna kwota spadku to 270 marek otrzymane w trzech ratach. Derdowski uznał więc, że jedynie w Ameryce może uzyskać stabilizację finansową.
Wyjazd do Ameryki szansą na lepsze jutro
Do Ameryki Derdowski wyruszył z Bremy parowcem firmy Noddeutscher Lloyd. Z Nowego Jorku ruszył do Chicago i Detroit, gdzie pracował w "Gazecie Narodowej". Ksiądz Paweł Gutowski powierzył mu stanowisko redaktora "Pielgrzyma Polskiego". Nowy redaktor wprowadził do gazety dział "Humorystyka", zamieszczał sporo informacji z Prus Zachodnich i Wschodnich. W 1885 r. opublikował z Czôrlińskiego "Marsz kaszubski". Z Detroit Derdowski wyruszył do Winony, tu został redaktorem tygodnika "Wiarus"- pisma dla narodu polskiego w Ameryce. W 1887 r. następuje stabilizacja finansowa Derdowskiego. Do Stanów Zjednoczonych przyjeżdża jego ukochana Joanna Lubowiecka. 21 listopada 1887 r. ks. Roman Guzowski udzielił im ślubu, a w Winonie, gdzie przyjechali po ślubie, na dworcu powitała ich polska kapela, która odegrała Mazurka Dąbrowskiego. lub zakończono ucztą. Mimo zmiany stanu cywilnego Derdowski nadal piastował funkcje prezydenta zarządu głównego Związku Kawalerów Polskich. Organizacja ta skupiała i wspomagała finansowo kawalerów. Po dwóch latach pobytu w Winonie 23 sierpnia 1888 r. poeta kupił na własność tygodnik "Wiarus" i drukarnię. 1 czerwca 1893 r. zmienił tytuł "Wiarusa" na "Katolika", zmiana ta nastąpiła z powodu krytycznego nastawienia duchowieństwa diecezjalnego i zakonnego oraz niektórych mieszkańców Winony, stanów Minnesota i Wisconsin wobec redaktora tygodnika.
Z małżeństwa Joanny i Hieronima Derdowskich urodziło się czworo dzieci. Pierwszy Tadeusz urodził się w dniu kiedy Derdowski zaczął drukować pierwszy numer "Kościuszki" 4 stycznia 1889 r.. Zmarł po czterech miesiącach. 14 stycznia 1891 r. urodziła się Felicja Halka, jej drugie imię miało upamiętniać przedstawienie wg opery Stanisława Moniuszki, w którym Joanna zagrała tytułową rolę. Felicja dożyła jednego roku. 5 lipca 1892 r. urodziła się Hellena. 7 wrzenia 1895 r. urodziła się Maria Hieronima. Zmarła w wieku 33 lat w 1897 r.
Od pełni do zmierzchu
Hieronim Derdowski doznał udaru mózgu, co doprowadziło do częściowego paraliżu. Coraz częściej zaczyna tęsknić za ojczyzną. Ostatni raz przed śmiercią wybrał się na piknik z rodziną w okolice pięknego jeziora Winońskiego, które przypominały mu widoki okolic Wiela. Następnego dnia po wycieczce doznał wylewu. Do śmierci nie odzyskał przytomności. Zmarł rano o 3:15 w piątek 13 sierpnia 1902 r. Przez dwie noce odbywało się w domu zmarłego czuwanie modlitewne, które prowadziły członkinie parafialnego kółka różańcowego. Pogrzeb odbył się 15 sierpnia 1902 r. w dzień Matki Boskiej Zielnej. W ostatniej drodze Hieronimowi Derdowskiemu towarzyszyło kilkaset mieszkańców Winony i okolicznych miejscowości. Poeta spoczął na miejscowym cmentarzu Matki Boskiej w Winonie. Po śmierci męża Joanna Derdowska objęła obowiązki redaktora tygodnika oraz zajęła się kierowaniem drukarnią i księgarnią. "Wiarus" pod jej redakcją wychodził do 1 sierpnia 1915 r., kiedy to sprzedała pismo Winońskiej spółce akcyjnej. Ostatni raz "Wiarus" ukazał się w 34 roku istnienia jako numer 100 -16 grudnia 1919 r. Joanna Derdowska zmarła 3 kwietnia 1924 r.
Poeta w czasie swojej pracy publicystycznej i twórczej podkreślał wielkie znaczenie nierozerwalnych więzi między Polską a Kaszubami. Derdowski wierzył w zwycięstwo rodaków nad niemczyzną i potwierdził głębokie przywiązanie Kaszubów do wiary ojców i kościoła rzymsko-katolickiego. Kaszubski poeta zawsze podkreślał wyższość języka polskiego nad mową kaszubską. Głęboko wierząc w przetrwanie polszczyzny, zachęcał pobratymców do posługiwania się ojczystym językiem, jednoczenie kochając i pielęgnując macierzystą-kaszubską mowę, którą uważał za wartościowe tworzywo literackie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze