Mieszkańcy Kalisk już niemal od dekady cieszą się parkiem rekreacyjnym, który powstał w ich miejscowości. Jak się okazuje, ma się to zmienić, bo zgodnie z planami burmistrza Kartuz park czeka likwidacja. - Dlaczego burmistrz chce zniszczyć ciężką pracę wielu mieszkańców Kalisk? Przecież hasłem wyborczym burmistrza było „Ludzie są najważniejsi”. Czy to się tyczy także Kalisk? Mam co do tego duże wątpliwości - zastanawia się sołtys Kalisk Marek Landowski.
Za kadencji poprzedniej burmistrz Mirosławy Lehman zrealizowano i otwarto w 2014 roku w miejscowości Kaliska Park Rekreacyjny Naukowa Kraina. Na otwartej przestrzeni, w bezpośrednim sąsiedztwie lasu i placu zabaw dla dzieci, wykonano kompleks rekreacyjny łączący w sobie elementy nauki poprzez zabawę. Kompleks ten jest wyposażony w interaktywne urządzenia prezentujące prawa fizyki z zakresu grawitacji, akustyki i mechaniki. Dzięki parkowi każdy może poprzez zabawę w praktyce poznać szereg praw fizyki. Możliwe jest też prowadzenie tu zajęć terenowych dla dzieci i młodzieży. Co więcej, park jest doskonałym miejscem do odpoczynku. Wśród elementów rekreacyjnych znalazły się stoliki z zadaszeniem, miejsce do letnich spotkań mieszkańców czy plac do jazdy na rolkach.
Budowa obiektu dofinansowana była ze środków pozostających w dyspozycji Lokalnej Grupy Działania w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013, działanie "Odnowa i rozwój wsi". Uzyskana kwota dofinansowania wyniosła 358 105,00 zł. Od początku funkcjonowania park ten cieszy się dużą popularnością zarówno wśród mieszkańców jak i osób przyjezdnych. Dlatego z wielkim zdziwieniem mieszkańcy przyjęli wiadomość, że burmistrz Mieczysław Gołuński nie zamierza przedłużać wygasającej w marcu umowy użyczenia.
Warto podkreślić, że teren ten od początku jest użyczony gminie Kartuzy bezpłatnie. W związku z tym nie wiąże się to z żadnymi kosztami.
- Pełnię funkcję sołtysa od 2011 roku. Początku były trudne i ciężkie, ponieważ było bardzo dużo do zrobienia w naszym sołectwie. Zakasaliśmy jednak rękawy i wspólnie z radą sołecką i mieszkańcami wzięliśmy się do pracy. Pierwszym większym osiągnięciem było wykonanie placu zabaw. Temat był trudny, gdyż w Kaliskach nie było ani skrawka gminnej ziemi. Problem ten jednak udało się rozwiązać, dzięki Panu Waldemarowi Szymańskiemu, który dla dobra mieszkańców i naszych dzieci użyczył bezpłatnie gminie kawałek swojej ziemi. Szybko zabraliśmy się do pracy napisaliśmy projekt z Kartuskiego Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich i zaangażowaliśmy się w sposób bezpośredni. Gmina dostarczyła materiały, a my swoimi siłami wszystko wykonaliśmy w czynie społecznym. W międzyczasie organizowaliśmy festyny, braliśmy udział w sołeckich rozegracjach i dożynkach, które nie raz wygraliśmy. Raz nawet byliśmy w Spale na dożynkach Prezydenckich, gdzie reprezentowaliśmy powiat kartuski - przyznaje sołtys Kalisk Marek Landowski.Reklama
- Kolejnym celem była budowa parku rekreacyjno-naukowego. Wydawało się to niemożliwe, bo znów problemem był brak gminnej działki. Ale po raz kolejny mogłem liczyć na naszych wspaniałych mieszkańców. Pan Waldemar Szymański znowu wspiera nas i użycza za darmo kolejny kawałek swojej ziemi pod park. Dzięki dużej pomocy i pracy ówczesnej Pani Burmistrz Mirosławy Lehman udało się zbudować piękny park Naukowa Kraina, który cieszy się dużą popularnością w naszej miejscowości. Jest on odwiedzany nie tylko przez naszych mieszkańców ale i całej gminy Kartuzy, a nawet osób z zewnątrz. Dlatego jestem teraz bardzo zaniepokojony planami burmistrza dotyczącymi likwidacji parku i placu zabaw. Po co likwidować coś co bardzo dobrze działa? Tym bardziej, że gmina nie ponosi żadnych kosztów związanych z dzierżawą tego gruntu. Dlaczego burmistrz chce zniszczyć ciężką pracę wielu mieszkańców Kalisk? Przecież hasłem wyborczym burmistrza było „Ludzie są najważniejsi”. Czy to się tyczy także Kalisk? Mam co do tego duże wątpliwości. Mam ogromną nadzieję, że burmistrz się opamięta i przychyli się do petycji mieszkańców Kalisk o pozostawieniu Parku i placu zabaw - podsumowuje.
Właściciel terenu, na którym znajduje się park, nadal zamierza użyczać ją bezpłatnie.
- Przez ostatnie 11 lat, jako właściciel, użyczałem (użyczać- dać coś komuś za darmo do użytku na pewien czas) prawie 0,5 ha ziemi, na którym znajduje się Park oraz Plac Zabaw. Niezrozumiałym dla mnie jest fakt, że pomimo dalszej chęci użyczenia terenu dostałem pismo, w którym wskazano, że jedyną drogą dla dalszego funkcjonowania Parku, jest sprzedaż Gminie ziemi, na której Park się znajduje. Miejsce jest użytkowane i cieszy się popularnością, a jedynym zobowiązaniem Gminy było dotąd utrzymywanie sprzętu znajdującego się w Parku. Mimo zgłoszeń Sołectwa o potrzebie naprawy, konserwacji sprzętu, Gmina nie wywiązuje się z tego zobowiązania, natomiast oczekuje sprzedaży ziemi, co jest przecież dodatkowym kosztem, zupełnie niepotrzebnym - akcentuje właściciel terenu.
Oburzona wizją likwidacji parku jest także Aneta Kaszuba – członek Rady Sołeckiej w Kaliskach.
- Najpierw było pole. Obok byli ludzie. To oni udowodnili, że z wioski wcale nie trzeba wyjeżdżać, aby się rozwijać i wspomóc rozwój swojej najbliższej okolicy. Budowa parku była wydarzeniem na miarę dziesięcioleci, nigdy wcześniej, nikt z Kalisk nie sądził, ze doczekamy takiej inwestycji. Ale to tylko wierzchołek- ponieważ dzięki Naukowej Krainie wszystko zaczęło się kręcić! Ludzie wreszcie mieli gdzie się spotkać, dzieci młodsze i starsze zyskały miejsce do zabawy i aktywnego wypoczynku, zorganizowaliśmy kilka licznych imprez, zapraszając gości z okolicy i zyskując tym ogromną sympatię i promocję dla Parku. To miejsce jest symbolem i mam nadzieję, że nie stanie się wspomnieniem. Stworzyliśmy miejsce, które budzi emocje, a to o nie właśnie chodzi w życiu! To ten plac zabaw powoduje uśmiechy na buziach naszych najmłodszych mieszkańców! To ten park, swoją dotychczasową atrakcyjnością zaprasza do nas obcych, którzy stają się przyjaciółmi! To ci ludzie wokół pokazują nam jak bardzo jest on potrzebny! - podkreśla Aneta Kaszuba.
Pod petycją w obronie parku w Kaliskach podpisało się ponad 200 osób. Swoje poparcie dla walczących mieszkańców wyraził też Środowiskowy Dom Samopomocy w Kobysewie oraz Wspólnota Domownicy Boga św. Kazimierza w Kartuzach, czy proboszcz tej parafii ks. Ryszard Różycki. Na terenie parku odbywają się bowiem spotkania tych organizacji.
Petycja trafiła już do burmistrza Kartuz. Jaki będzie jej finał?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze