Sąd Okręgowy w Gdańsku utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Kartuzach w przedmiocie postępowania z oskarżenia burmistrza Kartuz przeciwko szefowi rady. Tym samym postępowanie jest prawomocnie umorzone. Przypomnijmy, że Mieczysław Gołuński zarzucał Mariuszowi Trederowi zniesławienie go i poniżenie w opinii publicznej.
Decyzją o umorzeniu zakończył się proces, który przewodniczącemu Rady Miejskiej w Kartuzach Mariuszowi Trederowi wytoczył burmistrz Kartuz Mieczysław Gołuński. Włodarz miasta zarzucał szefowi rady zniesławienie go i poniżenie w opinii publicznej. Wyrok jest prawomocny, gdyż po złożeniu apelacji przez burmistrza Kartuz, Sąd Okręgowy w Gdańsku utrzymał w mocy postanowienie Sądu Rejonowego w Kartuzach.
- Cieszę się, że zapadł taki wyrok. Zawsze będę stał po stronie tych, którzy są niesprawiedliwie traktowani. Bardzo dziękuję mojemu obrońcy mecenasowi Selezińskiemu za rzetelną i fachową pomoc prawną. Mimo przegranej burmistrza, jeżeli ma go to zadowolić, to mogę go dzisiaj przeprosić, bo nie mam z tym problemu. Zrobię to, ale tylko pod warunkiem, że przestanie w moim odczuciu „gnębić” tych, którzy w naszej gminie ciężko pracują i dają pracę innym. Żal mi tylko tego, że według mnie mamy burmistrza, któremu wydaje się, że może wszystko – może utrudniać życie każdemu, kto ma odmienne zdanie od niego. W tym sporze zapadło już kilka przegranych wyroków, a z pewnością będą następne. Nakładane niesłusznie mandaty na mieszkańców naszej gminy, są uchylane przez sądy. Po co to wszystko ? Na horyzoncie z pewnością jest widmo dużego odszkodowania za utrudnianie prowadzenia działalności gospodarczej, za którą zapłaci gmina, czyli tak naprawdę każdy z nas - akcentuje Mariusz Treder, Przewodniczący Rady Miejskiej w Kartuzach.Reklama
- Burmistrz powinien być tym, który pomaga, a nie tym, który szkodzi. Pomijam już fakt, że te decyzje burmistrza szkodzą także mieszkańcom – bo to oni nie mogą dojść do promenady mimo tego, że z boku drogi jest kilka tysięcy metrów kwadratowych gminnego gruntu, na którym można by wybudować ścieżkę łączącą ulicę Wzgórze Wolności z promenadą. Ale widać, że to nie ma znaczenia. Czasami odnoszę wrażenie, że pan burmistrz ma tyle spraw sądowych, że mówiąc językiem młodzieżowym „nie ogrania” tego, co się dzieje w gminie. Podejrzewam, że burmistrz celowo nie stawił się na wytoczonej sprawie, ponieważ mógł mieć świadomość , że jest ona z góry przegrana. Tak czy inaczej nie ma to większego znaczenia. Jestem przekonany, że w gminie Kartuzy brakuje burmistrza z pomysłami i świeżym umysłem, otwartego na potrzeby innych. Burmistrza, który działa, pracuje a nie lata po sądach, bo mu ktoś powie prawdę. Zresztą już chyba ma tyle spraw sądowych, że nie jest w stanie we wszystkich brać udziału. I także dlatego je przegrywa - kontynuuje.
- Burmistrz powinien być osobą, która wie, że nie jest „alfą i omegą”, że jego błędne decyzje i działania wobec mieszkańców będą zawsze otwarcie krytykowane. Odnoszę wrażenie, że wypalenie zawodowe z racji wieku daje chyba o sobie znać. Burmistrzowi należy się oczywiście szacunek za 30 lat pracy w kartuskim samorządzie, ale należy też zauważyć, że przez te 30 lat można było zrobić 30 razy więcej. Szkoda, bo sąsiednie gminy zaczynają nas zwyczajnie wyprzedzać w rozwoju – mam tu na myśli Żukowo, Stężycę czy Chmielno. Zachęcam więc młode osoby zainteresowane pracą w samorządzie do startu w nadchodzących wyborach. Gmina Kartuzy jest perełką samą w sobie z bogactwem jezior, lasów i wspaniałych ludzi. Wybierzmy w końcu burmistrza, który będzie burmistrzem „dla mieszkańców” , który będzie miał wizję, pomysł i przede wszystkim szacunek do ludzi nie tylko przed wyborami - podsumowuje.
Zadowolenia z takiego wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku nie kryje też mecenas Sebastian Seleziński.
- Ja i mój klient jesteśmy usatysfakcjonowani kolejnym pozytywnym rozstrzygnięciem sądu, tym razem Sądu Okręgowego w Gdańsku, który uznał za właściwe postępowanie Sądu Rejonowego w Kartuzach, który w styczniu bieżącego roku umorzył postępowanie karne zainicjowane przez burmistrza Kartuz p. Mieczysława Gołuńskiego przeciwko przewodniczącemu Rady Miejskiej p. Mariuszowi Treder o zniesławienie – z powodu odstąpienia przez oskarżyciela od oskarżenia. Pomimo tego, że postępowanie karne zostało umorzone z przyczyn proceduralnych to jestem przekonany, że przewodniczący Rady Miejskiej ostatecznie zostałby uniewinniony ze stawianych my zarzutów, ponieważ w opinii obrony wypowiedziane w mediach słowa p. Mariusza Treder na temat zachowań burmistrza jako włodarza miasta Kartuzy nie miały znamion czynu zabronionego - podkreśla mecenas Seleziński.Reklama
Zdaniem burmistrza Mieczysław Grzegorza Gołuńskiego w tej sprawie nie ma ani strony wygranej ani przegranej.
- W dniu 28 czerwca 2022 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku rozpatrzył apelację w sprawie umorzenia postępowania z prywatnego aktu oskarżenia przeciwko Mariuszowi Trederowi. Sąd podtrzymał wyrok Sądu Rejonowego w Kartuzach o umorzeniu postępowania. Podkreślam, że sprawa zakończyła się umorzeniem postępowania wyłącznie ze względów proceduralnych, ze względu na niestawiennictwo mojego pełnomocnika na rozprawie. Mimo usprawiedliwienia tej nieobecności, Sąd podtrzymał umorzenie postępowania, stwierdzając że usprawiedliwienie wpłynęło za późno. Postępowanie nie zostało doprowadzone do końca, sąd nie ocenił wypowiedzi oskarżonego pod kątem popełnienia przestępstwa zniesławienia. Sąd w tej sprawie nie zajmował się w ogóle oceną merytoryczną aktu oskarżenia, nie można zatem mówić o stronie wygranej czy przegranej. Sprawa została umorzona ze względów proceduralnych - przyznaje burmistrz Mieczysław Grzegorz Gołuński.Reklama
Dodajmy, że Mieczysław Gołuński został obciążony kosztami procesu zarówno toczącego się przed Sądem Rejonowym w Kartuzach, jak i postępowania odwoławczego.
Przypomnijmy, że burmistrz Kartuz Grzegorz Gołuński skierował do Sądu Rejonowego w Kartuzach prywatny akt oskarżenia oskarżając w nim Przewodniczącego Rady Miejskiej w Kartuzach o zniesławienie. Proces w tej sprawie ruszył w czerwca 2021 roku. Z mocy prawa toczył się on za zamkniętymi drzwiami. We wtorek, 11 stycznia sąd postanowił jednak umorzyć postępowanie w tej sprawie. Orzeczenie jest nieprawomocne. Obie strony złożyły już wnioski o uzasadnienie wyroku. Dodajmy, że przedmiotem postępowania był komentarz Przewodniczącego Rady Miejskiej w Kartuzach Mariusza Tredera dotyczący toczącej się od wielu lat batalii gminy z właścicielami kwiaciarni na Placu Brunona w Kartuzach.
Sąd Okręgowy w Gdańsku nakazał gminie Kartuzy umożliwienie wnioskodawcom przechodu i przejazdu od ich nieruchomości do drogi publicznej - drogi wojewódzkiej nr 211 przez drogą wewnętrzną. Burmistrz Kartuz podnosił za to, że sąd nakazał mu umożliwić przejazd drogą tylko właścicielom działki. Pozostali musieli liczyć się z co najmniej rozmową ze strażnikami miejskimi lub policjantami. Niektórzy zostali ukarani mandatami. Dodajmy, że w późniejszym czasie kartuski sąd orzekł, że gmina bez żadnej podstawy prawnej postawiła znak zakazujący wjazd na drogę pomiędzy parkingiem a kwiaciarnią na Placu Brunona w Kartuzach. Uchylił też mandat za niedostosowanie się do tegoż znaku. Sąd przypomniał też gminie, że na czas procesu droga powinna być udostępniona dla ruchu.
Nierespektowanie wyroku sądu przez burmistrza Kartuz spotkało się z ostrym komentarzem Przewodniczącego Rady Miejskiej w Kartuzach, który ukazał się też między innymi w artykule portalu Kartuzy.info: "Lekceważenie wyroku sądu czy dbanie o bezpieczeństwo mieszkańców? Spór o przejazd drogą przy kwiaciarni na Placu Brunona zaostrza się".
- Należy się zastanowić czy burmistrzowi nie pomyliły się po prostu role - zamiast służyć mieszkańcom, traktuje ich jak swoich poddanych a gminę jak „Folwark czy Księstwo Gołuńskiego”.(...) Czy nie jest tak, że Pan burmistrz jako lokalny dyktatorek bezkarnie próbuje niszczyć dorobek tych ludzi, którzy podkreślam w moim przekonaniu, chcą pracować i dawać pracę. Ludzie dzisiaj nie potrzebują żadnych układów z burmistrzem. Czasy komuny, układów i układzików już minęły. Czy każdego mieszkańca naszej gminy może spotkać taka sytuacja, jeżeli ma zdanie odmienne od władzy? Nie!!! Czas z tym skończyć. Burmistrz powinien się z tym pogodzić, że nie każdy będzie „wchodził burmistrzowi dwa razy w jego cztery litery” tylko dlatego, że dysponuje pieczątką burmistrza - podkreślał Przewodniczący Rady Miejskiej w Kartuzach.Reklama
I właśnie te słowa miały stać się powodem sporządzenia przez burmistrza prywatnego aktu oskarżenia.
Jak wynika z orzeczenia sądu, burmistrz uznał, że rozgłaszania nieprawdziwych, w jego opinii, zarzutów, między innymi fraz, że "traktuje mieszkańców jak swoich poddanych, a gminę jak folwark czy Księstwo Gołuńskiego" i że "jako lokalny dyktatorek bezkarnie próbuje niszczyć dorobek innych ludzi" szef rady rozgłaszał w celu poniżenia go w opinii mieszkańców Kartuz i narażał go na utratę ich zaufania.
Do sprawy wrócimy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak zawsze w takich przypadkach największymi zwycięzcami są adwokaci. Oni żyją z ludzkiej małostkowości, zapiekłości, pieniactwa i zacietrzewienia. A wystarzczyło mieć w sobie trochę przyzwoitości i szacunku do innych ludzi z jednej strony i więcej dystansu do siebie z drugiej strony.
Jak zawsze w takich przypadkach największymi zwycięzcami są adwokaci. Oni żyją z ludzkiej małostkowości, zapiekłości, pieniactwa i zacietrzewienia. A wystarzczyło mieć w sobie trochę przyzwoitości i szacunku do innych ludzi z jednej strony i więcej dystansu do siebie z drugiej strony.