Sąd Rejonowy w Kartuzach wyrokiem nakazowym nałożył na burmistrza Kartuz Mieczysława Grzegorza Gołuńskiego karę grzywny za to, że zlecił ustawienie znaku zakazującego wjazd z drogi wojewódzkiej w drogę wewnętrzną stanowiącą dojazd do stoiska plenerowego kwiaciarni na Placu Brunona. - Treść wyroku ma na celu utwierdzić w przekonaniu, wszystkich zainteresowanych dojazdem do posesji moich klientów, że mają do tego prawo bez obawy o ponoszenie ewentualnych konsekwencji wynikających z niestosowania się do posadowionych znaków - podkreśla mecenas Sebastian Seleziński. Wyrok jest nieprawomocny. Burmistrz wniósł sprzeciw.
Spór pomiędzy gminą Kartuzy a właścicielami kwiaciarni na placu św. Brunona w Kartuzach trwa od wiosny 2018 roku. Wówczas to zakończyła się modernizacja parkingu przy drodze wojewódzkiej. Wraz z jej finalizacją droga pomiędzy parkingiem a posesją właścicieli kwiaciarni, decyzją władz gminy Kartuzy, została wyłączona z ruchu. Stanęły na niej donice z kwiatami, a przy bramie wjazdowej do kwiaciarni, gdzie przez lata funkcjonowało plenerowe stoisko drzewek i krzewów, ławki.
W związku z taką decyzją gminy właściciele kwiaciarni wnieśli do sądu pozew. Domagają się przywrócenia możliwości korzystania z drogi co prawda wewnętrznej, ale publicznej. Z uwagi na długotrwałość postępowania, wystąpili też do sądu z wnioskiem o ustanowienie drogi koniecznej na czas procesu. Sąd Rejonowy w Kartuzach odrzucił wniosek. Z kolei Sąd Okręgowy w Gdańsku nakazał gminie Kartuzy umożliwienie wnioskodawcom przechodu i przejazdu od ich nieruchomości do drogi publicznej - drogi wojewódzkiej nr 211 przez drogą wewnętrzną.
Po uzyskaniu orzeczenia sądu, gmina postawiła przy wjeździe znaki - najpierw informujące o tym, że jest ścieżka rowerowo-piesza, a później dodatkowo też zakazu wjazdu. Droga została zmieniona na strefę o zakazie ruchu. Przy wjeździe stanęli też strażnicy miejscy, by pilnować, czy kierowcy przestrzegają oznakowań.
Dla niektórych kierowców wjazd na sporną drogę zakończył się mandatem karnym. Jedna z ukaranych złożyła jednak wniosek do sądu o uchylenia mandatu. Sąd przychylił się do jej wniosku, podkreślając w orzeczeniu, że to znak został postawiony przez gminę bez podstawy prawnej, więc nie może on rodzić żadnych skutków dla osób go nieprzestrzegających. Sąd przypomniał też, że na czas procesu droga powinna być udostępniona dla ruchu.
Co więcej, wyrokiem nakazowym z dnia 12 kwietnia br. Sąd Rejonowy w Kartuzach ukarał grzywną burmistrza Kartuz Mieczysława Gołuńskiego za to, że zlecił wadliwe oznakowanie drogi wewnętrznej poprzez ustawienie oznakowania wprowadzającego w błąd użytkowników ruchu co do niemożliwości korzystania z tejże drogi celem dojazdu do plenerowego stoiska kwiaciarni.
- Zarówno ja, jak i właściciele posesji sąsiadującej z drogą 1/38 jesteśmy usatysfakcjonowani treścią wyroku Sądu Rejonowego w Kartuzach (mimo, że jeszcze nieprawomocnym). Kolejny raz sąd przychylił się do stanowiska moich klientów, którzy nieprzerwanie od kilku lat starają się wyegzekwować od burmistrza Kartuz prawo do swobodnego korzystania z drogi wewnętrznej 1/38. Co nie jest łatwe, ponieważ moi klienci spotykają się z coraz to nowymi przeszkodami – od lutego 2020r. z niewłaściwym oznakowaniem drogi, które wprowadza w błąd jej użytkowników. Istniejące oznakowanie drogi 1/38 był przez nas traktowane jako kolejna próba utrudniania przez władze miasta w korzystaniu z drogi przez właścicieli posesji sąsiadującej i wszystkich zainteresowanych dojazdem do ich posesji. Fakt ten był niejednokrotnie zgłaszany władzą miasta – mimo to nikt nie reagował na nasze prośby o zmianę oznakowania - podkreśla mecenas Sebastian Seleziński.Reklama
- Po raz kolejny moi klienci zmuszeni byli skierować istniejący spór do rozstrzygnięcia odpowiednim organom – co też nastąpiło. Chciałbym podkreślić, że treść wyroku ma na celu utwierdzić w przekonaniu, wszystkich zainteresowanych dojazdem do posesji moich klientów, że mają do tego prawo bez obawy o ponoszenie ewentualnych konsekwencji wynikających z niestosowania się do posadowionych znaków. Ponieważ oznakowanie to jest jak uznał Sąd Rejonowy w Kartuzach oznakowaniem wprowadzających w błąd użytkowników tej drogi - podsumowuje.
Jest to wyrok nakazowy. Jest nieprawomocny. Obwinionemu służy wniesienie sprzeciwu, z czego skorzystał burmistrz Kartuz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Mieciu tak tego nie zostawi , zobaczycie , ze wykonczy tych kwiaciarzy
Pan GOŁUŃSKI chyba ma złych doradców. (Upss Chyba ktoś wyleci) Fakt jest taki ze burmistrz został ukarany a grzywna zostanie zapłacona z pieniędzy podatników!!!!
Wtstarczy zawyżyć kosztorys przetargu i kasa się zwróci.
Sąd jest w wielkim błędzie. Skoro stał znak to każdy kierowca musi do niego stosować się. Uchylenie mandatu przez sąd bezprawne jeśli był wystawiony za wykroczenie. Poziom orzekania w sądach jest naprawdę tragiczny.
Za piskomuny to dopiero jest poziom. Niestety to my podatnicy zapłacimy tą karę.
W sądach rządzi cały czas komuna czyli czerwoni w togach. Niedouczenie sędziów często wynika z tego że wielu z nich to potomkowie komunistycznej palestry. Jeśli sędzia uchyla poprawnie nałożony mandat to powinien koniecznie zmienić pracę.
Słaby z Ciebie prawnik, znaki drogowe musza być wprowadzone do ewidencji na danej drodze, nie można sobie ich od tak stawiać, zdejmowac itd. Identyczna sytuacja jest z pomiarem predkości, jeśli złapią Cie "na suszarkę" i defakto prędkość będzie przekroczona, ale urzadzenie nie będzie miało aktualnej legalizacji z Urzędu Miar, możesz takiego mandatu nie przyjąć, lub po przyjęciu dowiesz się, że urzadzenie nie posiada aktualnej legalizacji, możesz wystapić do sądu o uchylenie mandatu. W przypadku tej drogi, burmistrz uważa, że może wszystko, a tak niestety nie jest, poza tym traci pieniądze podatników na sprawy sadowe, które z góry sa skazane na przegrana, ale przecież on nie może pokazać że był w błędzie i będzie się odwoływał tak długo jak tylko będzie mógł - póki kasa idzie nie z jego prywatnej kieszeni. Gdyby znak zakazujący wjazdu był legalny, to na drodze wojewódzkiej powinien byc ustawiony znak zakaz skrętu w tą drogę, tuż pod znakiem D1 który tam stoi i dotyczy tej własnie spornej drogi, bo znak dotyczacy skrzyżowania na pl. Brunona, znajduję się za tą drogą - oczywiście jadąc od strony Sierakowic, i to amo analogicznie w przeciwnym kierunku.
Ja piszę o tym, że sędzia nie miał prawa uchylać prawidłowo nałożonego mandatu. To czy znak był postawiony prawidłowo albo legalnie to zupełnie inna kwestia. Jeśli jako kierowca mam wątpliwości co do znaku to należy skorzystać z prawa do odmowy przyjęcia mandatu.
Czyli ... ? W ogóle nie przyjmować mandatów i kwestionować wszystkie znaki? Bezprawne stawianie znaków drogowych to wg mnie nie wykroczenie ale przestępstwo, bo jak sami zauważyliście, wiąże się to z wieloma kolejnymi perypetiami. To policja wystawia bezprawne mandaty, bo to oni, a nie kierowcy winni mieć wgląd w to, czy znak jest postawiony prawidłowo. Skoro sąd uznał, że burmistrz postawił znak zakazu bezprawnie a ten się odwołuje, to może burmistrz zacznie płacić swoimi pieniędzmi, z drukarki, a nie banknotami NBP? Jak go złapią to się też odwoła?
Problem w tym, że mandat nie był prawidłowo wystawiony, bo był wystawiony na podstawie błednie ustawionego oznakowania, wg czyjegoś widzi mi się na drodze publicznej, bez zachowania procedur na podstawie, których umieszcza się znaki na drogach, publicznych.
Mandat jeśli był wystawiony za wykroczenie i kierowca podpisał go to był wystawiony prawidłowy. Sąd uchylając taki mandat, popełnił błąd.
Ale burmistrz nie moze sobie stawiać ławek czy znaków zakaz wiazdu przed wjazdem należącym do kogoś. Rozumiem, ze jest spór ale jak ludzie tam maja wjechać?
Co za prawnik takie bzdury pisze. Chyba po zdalnym nauczaniu... Zmiana organizacji ruchu została uzgodniona? Bo jeżeli nie to ten znak można sobie wsadzić wiadomo gdzie...
Bzdura panie pseudoprawnik.Dany znak drogowy, aby był skuteczny wymaga przy postawieniu spełnienia określonych wymogów prawnych. Samo postawnienie danego oznakowania wcale nie musi oznaczać, że jest prawidłowo umocowane prawnie. O czym zresztą orzekł Sąd. A pan Burmistrz chyba prowadzi sobie prywatną wojenkę za publiczne pieniądze. I jeszcze wykorzystuje SM. A swoją drogą wystawienie w takich okolicznościach mandatu można chyba podciągnąć pod przekroczenie uprawnień.
Hahahahahahahahahaha
Ale jeśli znak stoi niezgodnie z prawem ?
To po to masz prawo do odmowy jego przyjęcia i wtedy w sądzie udowodnisz że znak stoi niezgodnie z przepisami. Jeśli podpisujesz mandat za wykroczenie czyli tak było w tym przypadku, to sąd nie miał prawa uchylać go. Tak mówią przepisy w Kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenie. Sędzia nie zna podstaw prawa.
@Prawnik Kiepski z Ciebie prawnik, osoba wystapiła o uchylenie mandatu, bo została ukarana za czyn nie będący wykroczeniem w tym miejscu. A znak stojący wprowadził ją w błąd, dlatego pierwotnie go przyjęła. Osoba ta nie wystepowała o to, że znak stoi legalnie czy nielegalnie, o to że znak stoi nielegalnie toczyło się teraz odrębne postępowanie i burmistrz został za to ukarany. Sprawa mandatu toczyła się w innym postepowaniu. to są dwie różne sprawy. Osoba "od manadu" wystapiła o jego uchylenie, ponieważ nie popełniła czynu zabronionego, a przyjeła go dlatego bo droga została oznakowana w taki sposób iz kierowcy zostali wprowadzeni w błąd.
Trudno rozmawia się z kimś kto nie ma pojęcia o prawie. Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenie jasno precyzuje kiedy sąd ma prawo uchylić mandat. Kierowca otrzymał mandat za wykroczenie czyli za naruszenie znaku więc mandat nie podlegał uchyleniu. Jeśli kierowca wie, że znak stoi tam nielegalnie to odnawia przyjęcia mandatu i wtedy udowadnia swoje racje w sądzie. W polskim prawie podpisanie mandatu powoduje że kierowca przyznał się do winy i z chwilą podpisania staje się prawomocny.
Prawnik A tu nie jest tak, że jedyna osobą, która tutaj popełniła błąd to jest osoba, która wystawiła mandat za coś co nie miało miejsca? I to ona powinna być pociągnięta do odpowiedzialności?
Burmistrz, wnosząc sprzeciw przyznaje się do jawnej niechęci wobec mieszkańców Kartuz: przedsiębiorcy i podatnika oraz jego klientów. Mógł zaakceptować rozstrzygnięcie korzystne dla przedsiębiorcy i jego klientów jednak ślepe ambicje i prymitywizm wzięły górę. Jeżeli burmistrz przegra ten proces pokaże - chyba sam sobie - że nie nadaje się na to, aby piastować publiczne stanowisko. W tej sprawie nie ma żadnych argumentów, jedynie zacietrzewienie i arogancja. Jak chce służyć mieszkańcom człowiek, który zwalcza ich mocą swego publicznego stanowiska?
Działania MGG są złośliwe - to nie podlega dyskusji, bo raczej nikt nie sądzi, że chodzi o dobro mieszkańców. Z drugiej jednak strony do tej działki jest wjazd z drogi publicznej - wystarczy wjazd zrobić przez własne podwórko. Poza tym lepiej dla innych użytkowników (pozostałych mieszkańców Kartuz) by było, gdyby odcinek, z którego korzystają piesi, rowerzyści i rolkarze był wyłączony z ruchu.
Stefek a co z dojazdem do pozostałych działek, które nie są własnością przedsiębiorcy? Sąsiedzi też maja przejeżdżać przez podwórko tego pierwszego? Tam jest kilka działek, każda wydzielona działka musi posiadać zjazd z drogi, nie ma innej opcji, działka nie zostanie wydzielona, jesli nie ma zapewnionego dojazdu i nie ma tu znaczenia, że włascicielem sasiadujących działek jest ta sama osoba i jedna działka przylega do drogi, a na druga sobie może przez nią przecież wjechać.
Tam są dwie osobne działki. Każda musi i ma dojazd z drogi publicznej. W środku miasta, działka zostaje pozbawiona dostępu do drogi publicznej? Przez kogo? Burmistrz ma moc prawną, aby spowodować uciążliwość dla tej posesji bez żadnej przyczyny i bez żadnej rekompensaty dla właściciela? I jeszcze przy tym podskakiwać i robić miny? Jak on wygląda? A gdyby ktoś kupił działkę z drogą dojazdową do do drogi publicznej. Co wtedy? Kolejne rozprawy sądowe z bandyckimi decyzjami urzędników?
W pobliżu jest np. działka nr 37. Ta działka nie ma dostępu do drogi publicznej, a jednak istnieje. Dziwne... Czy w KW działki 1/38 jest wpis odnośnie tego, że jest drogą publiczną? Jak to wygląda?
Ej, ale jak wyrok jest nakazowy (bo sąd zbadał tylko dokumenty - bez rozprawy i wysłuchania kogokolwiek) i ktoś złożył sprzeciw, to tego wyroku nie ma. I wszystko zaczyna się od nowa. Jaki jest sens chwalić się wyrokiem, którego nie ma?
Dokładnie tak. Złożenie sprzeciwu od wyroku nakazowego powoduje, że ten wyrok idzie w niepamięć i sprawa dopiero ruszy w trybie zwyczajnym.
A nie stał pan Burmistrz przed sądem w proteście w obronie sądów?
Jeśli ktoś przyjmując mandat nie wie czy ten znak stoi legalnie - ale później się o tym dowie - ma 7 dni na odwołanie się i jest to jego prawo. Jeśli Burmistrz specjalnie nasyłał straż miejską aby zastawiała wjazd i karała wjeżdżających wiedząc, że jest zabezpieczenie sądowe dojazdu do nieruchomości to jest to celowe nękanie przedsiębiorcy i jego klientów.
Jeśli podpisujesz mandat za czyn będący wykroczeniem to sąd takiego mandatu nie może uchylić. To, że sądy uchylają takie mandaty wynika tylko z niedouczenia sądów.
@Prawnik No ale jak to, podpisałem się pod dokumentem, który został wystawiony na podstawie bezprawnych działań innych osób, sąd w orzeczeniu napisał, że cytuję "że to znak został postawiony przez gminę bez podstawy prawnej, więc nie może on rodzić żadnych skutków dla osób go nieprzestrzegających", a więc mandat został wystawiony na podstawie działań burmistrza, które były bezprawne. Podpisanie się pod mandatem jest niejako przyznaniem się do winy, jednak każdy ma prawo się odwołać jeśli okaże się, że mandat jest wystawiony niezgodnie z obowiązującym stanem prawnym w danym miejscu, tak też się stało. A skoro mandat wystawiono w miejscu za coś co nie ma miejsca, a podpisujący nie miał wiedzy na ten temat to mandat nadal jest wystawiony prawidłowo?
Prawniku, a tu wynika, że ktoś podpisał mandat, że niby popełnił wykroczenie, którego tak własciwie nie popełnił ?
Procedura uchylenia mandatu nie polega na ustalaniu czy znak drogowy stoi prawidłowo ale na tym, że sąd ustala czy mandat jest wypisany za wykroczenie. Jeśli więc strażnik miejski wystawił mandat za naruszenie znaku drogowego i kierowca go podpisał to sąd nie ma prawa uchylić takiego mandatu.
Jaki Burmistrz taki deptak i takie znaki.
Walczy z wlasnymi podatkodawcami.
Tytuł artykułu po raz kolejny pokazuje potężną nierzetelność dziennikarską. O ukaraniu kogoś możemy pisać tylko wtedy gdy wyrok jest prawomocny. Tymczasem burmistrz takiego wyroku jeszcze nie ma.
Nie wiem, czy burmistrz ma prawo stawiać znaki drogowe? To nie jest właściwość jego urzędu. Jeżeli postawił znak niezgodnie z prawem, to na pewno nie jako burmistrz, tylko jako prywatna osoba wykorzystująca stanowisko publiczne. Niech płaci z własnej kieszeni. Jeżeli postawił ten znak drogowy bo miał do tego prawo, to należy zapytać, czy ten czyn miał jakieś uzasadnienie społeczne, wyższą konieczność czy potrzebę? Raczej nie. Nawet można rzec, że przeciwnie, spowodował nadmierną uciążliwość dla właściciela posesji, którego pozbawił możliwości korzystania z dogi dojazdowej, którą miał wcześniej! Nawet jeśli znak postawiono bez naruszenia prawa drogowego czy innego, to burmistrz miał obowiązek wytyczyć inną drogę dojazdową dla tej posesji (nie przez prywatne działki!) albo, skoro jego decyzja odnośnie znaku była uzasadniona, a nie mam możliwości wytyczenia innej drogi miasto powinno należycie zrekompensować ten fakt właścicielowi działki, którego pozbawiono dostępu do drogi publicznej, a nie z nim walczyć. Wstyd, bezprawie i małostkowość.
Ale kto płaci grzywnę murbistrz czy podatnicy obywatele wyborcy ???
Prawnik, ale sąd uchylił mandat, bo ten ktoś przecież dostał mandat za wykroczenie w miejscu, w którym go nie popełnił, bo ktoś zmieniając znaki niezgodnie z prawem wprowadził organy kontroli w błąd i za to pewnie burmistrz dostał ta grzywnę. Bo sam funkcjonariusz postepował zgodnie z zastaną sytuacją tj. oznaczeniem, jednak to strażnika miejskiego nie zwalnia od odpowiedzialności za wystawiony mandat. To tak jak kiedys agent policjant w Kartuzach wystawił pieszemu mandat za przejście przez jezdnie gdzie nie było zebry, a pieszy znajdował się w strefie zamieszkania. Przecież pieszy nie dokonał wykroczenia, a policjant przekroczył swoje uprawnienia. Pieszy niestety się nie odwołał w terminie.
Prawo nie przewiduje uchylenia mandatu wystawionego za wykroczenie. To że sądy uchylają mandaty za przekroczenie prędkości czy za niedostosowanie się do znaku drogowego to błąd sądu. Po to jest prawo do odmowy przyjęcia mandatu aby właśnie dzięki temu udowodnić swoją rację w sądzie.
Art. 101. KPSW Uchylenie prawomocnego mandatu karnego § 1. Prawomocny mandat karny podlega niezwłocznie uchyleniu, jeżeli grzywnę nałożono za czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie albo na osobę, która popełniła czyn zabroniony przed ukończeniem 17 lat, albo gdy ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia wykroczenia z przyczyn, o których mowa w art 15–17 Kodeksu wykroczeń. Uchylenie następuje na wniosek ukaranego, jego przedstawiciela ustawowego lub opiekuna prawnego złożony nie później niż w terminie 7 dni od uprawomocnienia się mandatu lub na wniosek organu, którego funkcjonariusz nałożył grzywnę, albo z urzędu.
Dokładnie jak cutujesz. Mandat za naruszenie znaku drogowego jest wykroczeniem i takiego mandatu sąd uchylić nie ma prawa. Gdybyś dostał mandat np za bieganie po chodniku to taki mandat podlega uchyleniu bo bieganie po chodniku nie jest wykroczeniem. Czy teraz coś już rozumiesz ? Mam nadzieję że tak.
Kiedy dymisja??? no wiecie kogo????
Jutro o 19.15.
Są ludzie i taborety ale ja akurat życzę Burmistrzowi, żeby wywalczył swoje Ci państwo są naprawdę wredni myślą, że mogą wszystko i tutaj sapią że drogie zamykają im a z innej strony utrudniają dojścia bądz dojazdu innym. Nikomu źle nie życzę ale oby oni z rana wstali i depneli gołą stopą w klocki lego pozdro.
Wejście się ogarnijcie gadacie od rzeczy, kwiaciarnia ma swój wiazd i niech jak każdy mieszkaniec ma tylko jeden wiąże na posesję a oni co są poza prawem. Plener jest samowolą budowlana i Nadzór Budowlany prowadzi postępowanie. Już kilka obiektów zostało rozebranych tych postawionych beż pozwolenia to was nie zainteresowało dlaczego. A ja chcę jeżdzić bezpiecznie i chodzić op ścieżce z dziećmi by nie być potrąconym. Czy musi dojść do tragedii, musi ktoś zginąć żeby prawo było przestrzegane. Jest ścieżką rowerowo piesza więc samochody wynocha z promenady. A znaki są postawione zgodnie z prawem. Poczekajcie aż sąd wyda wyrok . Jestem ciekaw jak podkulicie ogony jak wyjdzie, ze stoją zgodnie z prawem. To na kolanach do Sianowa i przepraszać ale wy nie macie sumienia i potraficie tylko wyzywać szykanować kogoś. Pokażcie twarze i podajcie swoje nazwiska czego się boicie jak uważacie że macie racje. Co nie ma odwagi,. Wstyd.
Zgadzam sie i do tego maja dwa wjazdy i kiedys na bramie gdzie jest wjazd od strony podwórka stawiali własciciele kwiaciarni zakaz wjazdu nie prawnie jak mieszkasz tam od dziecinstwa to ten plener caly byl ogrodzony psy pamietam przy budach i niekojarze zadnej drogi gdyby nie burmistrz to byście dalej po mokrych łąkach chodzili i ogladali ten syf co tam maja zreszta wystarczy luknac glebiej co tam sie dzieje niepotrafią ludzie docenic pracy frajerzy a
Dlaczego chcesz korzystać z drogi, a nie z równoległej ścieżki? Przecież tam jest ścieżka równoległa do tej drogi i kończy się w tym samym miejscu co droga.
Szkoda że Burmistrz jest oderwany od rzeczywistości. Firmy płacąc podatki liczą że bedzie współpraca a nie szkodzenie i tu jest problem-egoista zawsze patrzy na siebie. Burmistrz jest taki elastyczny jak Dulkiewicz i Trzaskowski i inni z tej grupy - wszyscy się poznali na Was.
Czyli tak, z naszych podatkow zostaly oplacone sady aby wygrac sprawe, a teraz jeszcze burmistrz z podatkow oplaci grzywne? I ja mam za to placic?
Kiedy wreszcie skończy się ten chocholi taniec? Czy dla dobra mieszkańców nie można w końcu dokończyć promenady żeby ludzie nie musieli paplać się w błocie? Kłotnia między dwoma uparciuchami tylko szkodzi spoleczenstwu....wypojcie flaszkę na zgodę a społeczeństwo będzie Wam wdzięczne ! Po co nam ta wojna polaka z Polakiem? Czy musimy sobie nawzajem utrudniać to nasze krótkie życie tu na ziemi ? Do kościoła chodzicie a bliźnich nie szanujecie ? To po co ? Czy tak powinno być . Pozdrawiam serdecznie wszystkich zainteresowanych.
Swojak alez nie ma żadnego problemu, problem stwarza burmistrz, jesli byłes w tym miejscu to zapewne wiesz, że na poziomie parkingu wzdłuż tej drogi biegnie ścieżka rowerowa, która kończy się w miejscu w którym kończy się parking, burmistrz sie upiera aby połączyć drogę z istniejącą ścieżką od strony jeziora, a nie chce połączyć istniejącej ścieżki połozonej przy parkingu z ta która jest od strony jeziora, uparł się jak to zwierze i nie chce połaczyć istniejących scieżek, tylko chce mieć obok tej istniejącej.
Do prawnika. Czyli jak zaparkuje sobie na parkingu, przyjdzie do mnie strażnik miejski i wystawi mi mandat za parkowanie na miejscu dla inwalidy, ja go przyjmę a potem sie dowiem, że ten parking jest dla wszystkich a nie tylko dla inwalidów, to sąd nie uchyli takiego mandatu, pomimo tego że strażnik miejski niesłusznie wystawił mi mandat?
Jako kierowca chyba masz pojęcie jak wygląda prawidłowo oznakowane miejsce parkingowe dla osób niepełnosprawnych ? Masz prawo do odmowy przyjęcia mandatu w takiej sytuacji i w sądzie na pewno wygrasz. Przyjęcie mandatu oznacza że przyznałeś się do winy.
Zarządca tej drogi, wbrew nakazowi sądu, postawił znak zakazujący korzystania z tej drogi kierujacym samochodami, co więcej zarządca drogi (burmistrz) nakazał strażnikowi miejskiemu karać kierowców. Tutaj wyraźnie i jasno widać, że burmistrz uważa, że lokalna społeczność ma służyć jemu i że nawet nakaz sądu ma głęboko gdzieś. Taki człowiek zajmuje najwazniejsze stanowisko w administracji? Chyba się pomyliły epoki, to on ma słuzyć nam a nie my jemu. Sprawa połączenia promenady to kwestia arogancji burmistrza, który chyba tylko ma na celu zrobienie komuś na złość i raczej kieruję się pobudkami prywatnymi niz dobrem mieszkańców, zarówny tych, którzy mogli by już dawno korzystać z promenady, każdy zainteresowany niech sie uda w to miejsce i zobaczy, że od ulicy Wzgórze wolności jest wybudowana ścieżka, jest odpowiedni znak poziomy, oraz pionowy o tym informujący. Na ulicy Wzgórze Wolności (droga wojewódzka i burmistrz nic nie może tam majstrować) Stoi znak, informujący, że zbliżamy sie do skrzyżowania, takiego znaku nie ustawia się na przecięciu ścieżki rowerowej czy nawet zwykłego zjazdu z głownej ulicy. Wg zarządu dróg wojewódzkich jest tam droga podporzadkowana, a wg burmistrza jej tam nie ma. Bo burmistrz ma swoje znaki a zarząd dróg wojewódzkich ma swoje i te wojewódzkie są mniej wazne od tych burmistrzowych :P
Skoro zarządca a nie burmistrz postawił znak to nie można za znak karać burmistrza. Jeśli burmistrz wydał takie polecenie zarządcy drogi to zarządca musi odmówić postawienia znaku jeśli byłoby to niezgodne z prawem.
Do: Prawnik Zarządcą drogi jest... miasto, a więc... burmistrz.
Mieciu tak tego nie zostawi , zobaczycie , ze wykonczy tych kwiaciarzy
Pan GOŁUŃSKI chyba ma złych doradców. (Upss Chyba ktoś wyleci) Fakt jest taki ze burmistrz został ukarany a grzywna zostanie zapłacona z pieniędzy podatników!!!!
Wtstarczy zawyżyć kosztorys przetargu i kasa się zwróci.