Reklama

Było ślisko, piaskarki zostały w bazie - ZDP: "nie mamy sobie nic do zarzucenia"

Oblodzona nawierzchnia. Brak piaskarek. Autobus wpada w poślizg i ląduje w rowie. Siedem osób trafia do szpitala. W ocenie służb ratunkowych, kierowca pojazdu nie miał szans, by opanować go na oblodzonej nawierzchni. Zarząd Dróg Powiatowych nie ma sobie nic do zarzucenia, choć przyznaje, że nie wysyłał piaskarek w rejon, w którym doszło do wypadku. - Nie było potrzeby, żeby wyjeżdżać. Może były jakieś punkty, gdzie było ślisko, ale nie jesteśmy Duchem Świętym, aby wiedzieć gdzie - zaznacza Andrzej Puzdrowski.

Przypomnijmy, że we wtorek wczesnym rankiem na drodze powiatowej relacji Wieżyca - Ostrzyce doszło do zdarzenia, w którym ucierpiało siedem osób. Kierujący autobusem wpadł w poślizg, stracił panowanie nad pojazdem, w wyniku czego autobus przewrócił się. Faktem jest, że droga była oblodzona, a zdaniem służb ratunkowych, w takich warunkach kierowca autobusu nie miał żadnych szans, by go opanować. Szczegółowe okoliczności zdarzenia wciąż są jednak przedmiotem ustaleń policji.

Przed niebezpiecznymi warunkami na drogach w województwie pomorskim ostrzegał Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, który ogłosił pierwszy stopień zagrożenia obowiązujący od godziny 18. w poniedziałek do godz. 10. we wtorek. Mówił on o tym, że mogą wystąpić słabe opady marznącego deszczu lub mżawki, powodujące gołoledź. Alert pierwszego stopnia wiąże się z wystąpieniem "niebezpiecznych zjawisk meteorologicznych, które mogą powodować szkody materialne, możliwe zagrożenie życia. Prowadzenie działalności w warunkach narażenia na działanie tych czynników jest utrudnione i niebezpieczne".

Zarząd Dróg Wojewódzkich mając na uwadze prognozy, jak i obserwując na bieżąco warunki pogodowe, posypał swoje drogi.

- Sytuacja wyglądała różnie, bo pogoda w godzinach porannych bardzo się zmieniała. Był taki okres, że temperatury spadały poniżej zera, a co za tym idzie występowało oblodzenie dróg. Rano staraliśmy się te wszystkie miejsca obsypać. Dzięki temu u nas zdarzeń drogowych nie było - wyjaśnia szef Rejonu Dróg Wojewódzkich w Kartuzach, Jerzy Wojewódka.

- Otrzymujemy trzy razy dziennie prognozy pogody, które obrazują nam to, co może wystąpić. W godzinach rannych prognoza pokazywała, że od godziny 6 do 8 może występować ślizgawica. Dla świętego spokoju warto więc zrobić patrol, bo są takie odcinki leśne, w zagłębiach, czy obrębie jezior, gdzie może wystąpić gołoledź - dodaje.

Mimo ostrzeżeń na drogi nie wyjechały za to powiatowe piaskarki.

- Dzisiaj nie było posypane, bo nie było takiej potrzeby. Można dyskutować, czy cała jezdnia była oblodzona. Może były jakieś punkty, gdzie było ślisko. Rano między godziną 3 a 4 sprawdzaliśmy stan nawierzchni, temperatura była dodatnia, nowych opadów nie było. Nie było więc potrzeby, żeby wyjeżdżać, a lokalnie po prostu zdarzyło się, że zrobiło się ślisko - tłumaczy dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych, Andrzej Puzdrowski.

Mimo iż zarząd dróg ma obowiązek utrzymywania dróg w takim stanie, by nie zagrażały one bezpieczeństwu w ruchu drogowym, Zarząd Dróg Powiatowych nie poczuwa się w jakimkolwiek stopniu do przyczynienia się do wypadku autobusu.

- Droga była posypana wielokrotnie, ale nie dziś. Zarząd Dróg nie ponosi odpowiedzialności za to, że jest ślisko na jezdni. Mamy posypywać i tak dalej, a to, że może być ślisko, to jest możliwe, bo jest zima. To nie jest tak, że posypiemy i jest wszystko ok. Zarząd Dróg ma obowiązek utrzymywanie stanu dróg, ale za zjawiska atmosferyczne nie odpowiada. To są warunki, za które nikt nie może odpowiedzieć, nawet Pan Bóg. Nawet, gdy się posypie, może być ślisko - odpowiada zarządca dróg powiatowych.

Jak dodaje, piaskarki drogą Wieżyca - Ostrzyce przejeżdżały w poniedziałek. To kierowcy muszą dostosować prędkość do warunków panujących na drodze.

- Takie rzeczy mogą się zdarzyć. Nikt nie jest Duchem Świętym, nikt nie ma podglądu na całej sieci dróg i generalnie tak się może zdarzyć. To są warunki pogodowe, trzeba mieć wyobraźnię. Nikt nie będzie cały czas sypał, bo być może będzie ślisko. Tak zarządy dróg nie działają. Nie mamy sobie nic do zarzucenia, bo nikt nie jest w stanie przewidzieć, gdzie będzie ślisko - podkreśla Andrzej Puzdrowski.

Na uwagę, że sami stwierdziliśmy, że jadąc drogą powiatową około godziny 6. nawierzchnia była oblodzona i nawet przy niewielkiej prędkości samochód wpadał w poślizg oraz tym, że byliśmy na miejscu zdarzenia i widzieliśmy, w jakim stopniu była oblodzona nawierzchnia (co widać wyraźnie na zdjęciach), usłyszeliśmy, że jest to nasza subiektywna opinia.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kaszub7 - niezalogowany 2016-01-13 01:57:41

    Prawda jest taka: gdyby to była trasa Puzdrowskiego to asfalt na całej trasie byłby podgrzewany, ale jako, że droga jest uczęszczana przez zwykłych szaraków to można tam jeździć na łyżwach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Leonptak - niezalogowany 2016-01-12 21:30:09

    - Nie było potrzeby, żeby wyjeżdżać. Może były jakieś punkty, gdzie było ślisko, ale nie jesteśmy Duchem Świętym, aby wiedzieć gdzie - zaznacza Andrzej Puzdrowski. Czy ten pan robi sobie żarty?To jest jego z......y obowiązek,aby dbać o drogi w czasie zimy.Won z takim pajacem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    info - niezalogowany 2016-01-12 20:34:04

    nowe "odcinki" i łaty na są bardzo śliskie, przy hamowaniu z 80km/h potrafi ściągnąć samochód na pobocze.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości