Drugą wygraną w drugim meczu rundy wiosennej "bałtyckiej" III ligi odnieśli piłkarze Cartusi 1923 Kartuzy. Niebiesko-biało-czarni tym razem uporali się, choć nie bez kłopotów, z ligowym outsiderem, Koralem Dębnica, zwyciężając 3:1. Ozdobą spotkania było wyrównujące trafienie Artura Formeli.
Patrząc na ligową tabelę i wyniki z pierwszej wiosennej serii spotkań można było sądzić, że sobotnie starcie będzie dla gospodarzy przysłowiowym "spacerkiem". Niewielka grupa kibiców, która przeszła na stadion dopingować kartuskich piłkarzy miała jednak po pierwszej odsłonie tego meczu nietęgie miny.
Zespół Piotra Kwiatkowskiego grał słabo i nieskutecznie. Co prawda okazji do zdobycia bramki nie brakowało, ale miejscowi nie potrafili ich wykorzystać. Animuszu wystarczyło im zresztą zaledwie na kilkanaście minut, po których dość niespodziewanie coraz odważniej zaczęli poczyniać sobie przyjezdni. Dwukrotnie przed utratą gola uratował nas Wenta, ale w końcu Koral znalazł drogę do naszej bramki, a na listę strzelców po pięknym strzale z dystansu wpisał się Kierski.
Po zmianie stron Kartuzianie zabrali się za odrabianie strat, ale niewiele brakowało, a w 60 minucie straciliby drugą bramkę. Piekielnie mocny strzał z powietrza odbił się na nasze szczęście od poprzeczki.
Kluczowe dla losów tego pojedynku okazały się zmiany dokonane przez trenera Kwiatkowskiego. Ożywienie w naszej ofensywie wniósł przede wszystkim wracający po kontuzji Formela. To jego indywidualna akcja na lewym skrzydle zakończona uderzeniem w samo okienko bramki gości doprowadziła w 68 minucie do remisu.
Cartusia poszła za ciosem i w 80 minucie po kolejnym rajdzie Formeli na lewej flance akcję zamknął skutecznie inny rezerwowy - Piceluk. Koral nawet nie próbował już ratować choćby punktu, a na dodatek pięć minut później z rzutu karnego dobił ich Domjan.
Cartusia wygrała 3:1, a wywalczona po raz drugi na wiosnę pełna pula punktów pozwoliła niebiesko-biało-czarnym awansować w ligowej tabeli na miejsce 9.
Drugi mecz druga wygrana oby tak dalej.