Trwa ustalanie czy prywatny inwestor budujący nad Jeziorem Długim w Węsiorach domki letniskowe nie dopuścił się zniszczenia objętego ochroną wojewódzkiego konserwatora zabytków terenu cmentarzyska kurhanowego z epoki żelaza.
O sprawie pisze "Polska The Times Dziennik Bałtycki". Jak udało się dowiedzieć jego dziennikarzom, już jakiś czas temu ziemię nad jeziorem kupił przedsiębiorca spod Chmielna, po czym podzielił ją na działki i przystąpił do prac związanych z ich uzbrojeniem.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ziemia ta objęta jest nadzorem wojewódzkiego konserwatora zabytków, a roboty rozpoczęto nie tylko bez jego zgody, ale i jakiejkolwiek innej instytucji. "Dziennikowi" udało się bowiem ustalić, że w Urzędzie Gminy Sulęczyno nie wydano nawet zgody na wydzielenie działek budowlanych. Wszystko ze względu na fakt, że w pobliżu znajduje się cmentarzysko kurhanowe sprzed 2,5 tysiąca lat, a więc jedno z najcenniejszych znalezisk archeologicznych w kraju!
Tematem szybko zainteresował się nadzór budowlany Starostwa Powiatowego w Kartuzach, przedstawiciele Muzeum Archeologicznego w Gdańsku oraz Marian Kwapiński, wojewódzki konserwator zabytków. Na miejscu odbyły się też kontrole. Jakie są ich ustalenia, na razie jeszcze nie wiadomo. Pewne jest natomiast, że w przypadku stwierdzenia naruszenia prawa przez inwestora, nie uniknie on wysokiego mandatu i zakazu prowadzenia dalszych prac. Wyciągniecie surowych konsekwencji miał też zapowiedzieć pomorski konserwator zabytków.
- Wszelkie działania na tym terenie były bezprawne – potwierdził w rozmowie z "Dziennikiem" Marcin Tymiński, rzecznik konserwatora. - Bez naszej zgody nawet rowu nie można tam wykopać, nie można też było dzielić terenu na działki. Jeśli doszło do zniszczenia zabytków, sprawą zajmie się prokurator - dodaje.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze