Ostatnia sesja Rady Gminy Sierakowice, choć przebieg miała uroczysty – stuprocentowe poparcie za wykonanie budżetu dla wójta i udzielenie absolutorium, kwiaty i gratulacje z tego tytułu, to zakończenie miała burzliwe i dalekie od uroczystego nastroju - donosi "Gazeta Kartuska".
Już w jej trakcie, gdy licznie zaczęli przybywać mieszkańcy Migów, można było się spodziewać, że spokojnie to nie będzie na pewno. I stało się. Gdy przewodniczący Zbigniew Suchta i wójt Tadeusz Kobiela wysłuchali interpelacji i uwag radnych, głos zabrał Jan Koszałka, reprezentujący mieszkańców wsi Migi.
– Panie przewodniczący, dlaczego jest pan pod presją wójta? Dlaczego nie oddał nam pan głosu na poprzedniej sesji? Dlaczego przez tyle miesięcy nie odpowiedział pan na nasze pismo? Było to aroganckie. Taki człowiek nie może pełnić tak poważnej funkcji! Żądamy pana odwołania! Niech radni się tym zajmą natychmiast! – krzyczał na sesji Jan Koszałka.
O sprawie pisaliśmy kilka tygodni temu, kiedy do redakcji kilkakrotnie przychodzili mieszkańcy Migów i Karczewka, informując, że zostali przez gminę wprowadzeni w błąd i oszukani. Na planie zagospodarowania przestrzennego nie dość, że pomylono miejscowości, na miejscu Migów znalazło się Karczewko, to pojawiła się droga, o której nikt z mieszkańców nic nie wiedział i której oni sobie nie życzą, bo jest zbędna.
Wspomniana droga ma mieć swój bieg w pobliżu, a nawet zahaczać o ich posesje. Pisemne interwencje w tej sprawie kierowali do przewodniczącego i wójta. Na żadne nie otrzymali odpowiedzi. Dopiero na krótko przed ostatnią sesją takowa odpowiedź nadeszła, ale podpisał się pod nią wyłącznie wójt, co nie spełniło oczekiwań mieszkańców. Nadal czują się oszukani, argumentując, że plan został tak sporządzony, aby jeden z radnych miał dobry dojazd do swojej posesji.
Zapał rozemocjonowanych mieszkańców skutecznie studził przewodniczący. Zażądał spokojnego, merytorycznego przedstawienia sprawy, a przede wszystkim unikania krzywdzących, obraźliwych słów pod adresem jednego z radnych.
– Pisma, które dostałem od państwa zawierały różnego rodzaju insynuacje, które obrażały niektóre osoby. Ich forma była niedopuszczalna, stąd nie przedstawiłem ich na poprzedniej sesji. Nie mam takiego obowiązku – odpowiedział Zbigniew Suchta. – Przekazałem je natomiast odpowiednim organom gminy, które są kompetentne do rozpatrywania tego rodzaju zarzutów i udzielenia na nie odpowiedzi. Sądziłem, że ją państwo otrzymacie.
Spokojna wypowiedź przewodniczącego tylko rozsierdziła mieszkańców. Bardzo emocjonalnie zareagowała jedna z mieszkanek, pani Jaskulska, atakując bezpośrednio „owego” radnego, który według opinii mieszkańców Migów i Karczewka, stał się bezpośrednią przyczyną ich kłopotów.
Tu już reakcja była ostrzejsza. Przewodniczący bardzo stanowczo zabronił takiego zachowania: – Tu jest urząd, drodzy państwo, a nie hala targowa!
Wójt zasugerował kilkuminutową przerwę, podczas której na salę miały trafić odpowiednie mapy. Radni zgodzili się na przedłużenie sesji w celu wyjaśnienia spornych kwestii.
Po przerwie głos zabrał wójt, informując na wstępie, że ma nadzieję, iż po raz ostatni wyjaśnia założenia obowiązującego od 2006 r. planu. Jak podkreślił, ponieważ w Karczewku i Migach wytyczono tereny pod budownictwo, przepisy wymuszają wytyczenie drogi, która pozwoliłaby na skomunikowanie tego obszaru. Ma to bezpośredni związek z planowaną budową obwodnicy, która krzyżować się będzie z drogą wojewódzką Sierakowice – Lębork.
– Od ponad 20 lat gmina przygotowuje się do budowy obwodnicy, chroniąc tereny, którymi miałaby przebiegać. Za nic nie pozwoliłbym ich naruszyć i będę ich bronił za wszelką cenę. Już śp. naczelnik Myszkowski zarezerwował grunty pod przebieg obwodnicy, a my robimy wszystko, żeby te plany zrealizować i doprowadzić do końca. To nasz obowiązek w stosunku do wszystkich mieszkańców. Gdy realna stanie się budowa obwodnicy, droga Sierakowice – Lębork zmieni status i wówczas, zgodnie z przepisami, nie będą mogły istnieć indywidualne wyjazdy z państwa działek, jak to ma miejsce teraz. Stąd konieczne jest wytyczenie drogi równoległej do głównej – wyjaśniał T. Kobiela, jednocześnie informując, że korekty po dwóch latach obowiązywania planu są już niedopuszczalne.
– Jeśli gmina zacznie budować drogę, będzie negocjowała wykup gruntów, to nie powinien być problem. Chcę jednak powiedzieć stanowczo. Nie pozwolę na żadne ruchy w obrębie planowanej obwodnicy. Nie zgodzę się na nic, co mogłoby mieć wpływ na jej przebieg i opóźnienie realizacji. Zbyt długo już na nią czekamy.
Wójt poinformował, ile konsultacji odbyło się przed uchwaleniem planu, ile ogłoszeń pojawiło się w mediach. Uwagi wnoszone podczas owych konsultacji zostały w większości przez planistów uwzględnione. Ta informacja nie pomogła, a wręcz pogorszyła nastroje mieszkańców. – Informacje były, owszem, ale była w nich mowa, że chodzi o plan dla wsi Sierakowice. Nie jesteśmy jasnowidzami, żeby wiedzieć, że Sierakowice to dla was też Karczewko i Migi. W innych przypadkach potraficie wymienić konkretne miejscowości, a tu podłączyliście nas pod Sierakowice?! Nie jesteśmy idiotami, jak myślicie!
Wójt tłumaczył, że jest to plan dla Sierakowic, obejmujący ponad 600 ha, a więc również okoliczne przysiółki, sąsiadujące z przyszłą obwodnicą, co na mapie wyraźnie widać. – Musi powstać droga, komunikująca właścicieli wszystkich działek budowlanych, a dopiero z niej będzie wyjazd na drogę wojewódzką i obwodnicę – kontynuował wójt. – Według opinii planistów było to jedyne, możliwe w tej sytuacji rozwiązanie komunikacyjne.
Wójt też stanowczo zabronił szkalowania „Bogu ducha winnego” radnego.
– Wykupił ten teren 10 lat temu, kiedy nikt o żadnej drodze nie wiedział. Jej ewentualna budowa, to też odległa perspektywa, ściśle związana z przyszłą budową obwodnicy. Przez plany gminy, pan radny mimowolnie stał się ofiarą pomówień i bezpodstawnych ataków. Szkalowane jest jego nazwisko. Szanujmy się, drodzy państwo, bo takie oczernianie może znaleźć finał w prokuraturze. Jeśli nie zgadzacie się z planem, jeśli uważacie, że zostało naruszone prawo i dzieje wam się krzywda, skończmy tę niepotrzebną dyskusję i podajcie gminę do sądu. Nasze argumenty i tak was nie przekonują, więc niech sąd rozstrzygnie kto ma rację – zadeklarował wójt, kiedy J. Koszałka w dalszym ciągu twierdził, że mieszkańcy zostali zrobieni w „balona”.
Przewodniczący Z. Suchta kategorycznie zakończył dyskusję, która w żaden sposób nie zmieniała, ani nie wpływała na stanowisko mieszkańców. Ci ostatni w dalszym ciągu są przekonani o swoich racjach i podtrzymują, że zostali zmanipulowani. Zapowiadają, że być może skorzystają z sugestii wójta i skierują sprawę do sądu.
Do tematu na pewno wrócimy.
Lucyna Puzdrowska
Ponadto w Gazecie Kartuskiej m.in.:
- ile zapłacimy od kwietnia za wywóz śmieci?
- o czym pisze radca prawny Aleksandra Zaręba?
- o ile wzrosło bezrobocie w powiecie kartuskim?
- jakie oferty pracy ma Powiatowy Urząd Pracy w Kartuzach?
- kto został laureatem Konkursu Prozy i Poezji Polskiej w Kartuzach, Żukowie, Sierakowicach i Przodkowie?
- o zmarłym przed kilku dniami ks. kanoniku Janie Szwaba z Przodkowa.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze