Reklama

Derby znów dla Cartusii

Piłkarze i kibice Cartusii mają podwójne powody do radości. W ostatnim przed zimową przerwą ligowym meczu niebiesko-biało-czarni odnieśli ważne i do tego wysokie zwycięstwo. Co więcej, pokonali w derbach odwiecznego rywala, Kaszubię Kościerzyna 3:0.

Zakończenie piłkarskich rozgrywek w Kartuzach lepiej wyglądać nie mogło. Co prawda wynik okazał się znacznie lepszy niż gra, co nie zmienia faktu, że trzy punkty zostały na stadionie przy ul. 3 Maja i pozwolą niebiesko-biało-czarnym spędzić zimową przerwę na szóstym miejscu w tabeli.

Mecz rozpoczął się spokojnie, z minimalnym wskazaniem na gospodarzy. Poza próbą uderzenia z dystansu Karasińskiego, minimalnie niecelnego, brakowało jednak klarownych okazji do zdobycia gola. W 20 minucie z 40 metrów lobować próbował też co prawda Gładczuk, ale nie udało mu się powtórzyć wyczynu Domjana z meczu z Gryfem Tczew i piłka minęła słupek bramki Kaszubii.

Goście skupili się na uważnym kryciu i zagęszczeniu środka pola, co odbiło się niestety na całkowitym braku aktywności w ofensywie. Jedyne zagrożenie dla Tułowieckiego stanowiły stałe fragmenty gry, z którymi łatwo radzili sobie jednak nasi defensorzy.

Wreszcie w 34 minucie podopieczni Jerzego Jastrzębowskiego wyszli na upragnione prowadzenie. Rzut wolny po faulu na Rusinku egzekwował Chyła, który zdecydował się na bezpośredni strzał nad murem. Futbolówka ustawiona na 25 metrze wpadła w samo okienko bramki bezradnego Kafarskiego. Choć po zdobyciu gola w poczynaniach piłkarzy z Kartuz pojawiło się nieco więcej luzu, nie zaowocowało to jednak do przerwy już praktycznie ani jedną godną uwagi sytuacją.

Po zmianie stron z większym animuszem na boisko wbiegli goście, którzy co prawda już w 47 minucie musieli bronić się przed stratą drugiego gola, ale z każdą kolejną minutą to oni przejmowali inicjatywę. Przy zupełnie biernej momentami postawie miejscowych kościerzynianie kilka razy dość blisko byli wyrównania. O sporym szczęściu mogliśmy mówić m.in. w 58 minucie, gdy potężna bomba zza pola karnego dosłownie o centymetry przeleciała nad poprzeczką. Podobnie było w 71 minucie, gdy w sytuacji "sam na sam" jeden z napastników gości posłał piłkę na długi słupek, ale ta na nasze szczęście nieznacznie chybiła celu.

Gdy wydawało się, że rozpaczliwa obrona kartuzian zostanie lada moment przełamana, padł gol na 2:0. W 79 minucie, w pozornie niegroźnej sytuacji, wysunięty Kwasny zaatakował już na połowie przeciwnika rozgrywającego piłkę stopera z Kościerzyny, przejął piłkę, popędził w pole karne i bez problemu pokonał Kafarskiego.

To wniosło już sporo spokoju w szeregi Cartusii, zaś rywalom zaczęły puszczać nerwy, co zaowocowało pięć minut później czerwoną kartką dla Bielińskiego, który tuż przed polem karnym faulował od tyłu Kwasnego. Kolejna próba z rzutu wolnego przeleciała co prawda nad spojeniem, ale już w doliczonym czasie gry wynik na 3:0 ustalił Dawidowski, dobijając po niepewnej interwencji Kafarskiego strzał Borkowskiego.

Cartusia okazała się w derbach Kaszub lepsza już po raz ósmy. Rywale triumfowali pięciokrotnie. Trzy punkty zasiliły więc konto kartuzian, którzy z 24 punktami przerwę zimową spędza na wysokim, szóstym miejscu w tabeli, co po nie najlepszym początku sezonu wydawało się mało realne.

Cartusia 1923 Kartuzy - Kaszubia Kościerzyna 3:0 (1:0)
Chyła 34, Kwasny 79, Dawidowski 90+1

Cartusia: Tułowiecki - Chyła, Gładczuk, Karasiński, Nurek (68’ Rubin) - Puczyński, Dawidowski, Borkowski, Hejden (64’ Sidor) - Rusinek (82’ Hoffmann), Kwasny (88’ Papina)

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości