Reklama

Do Sarnowa nie dojedziesz

05/04/2011 09:46
Przynajmniej nam się ten wyczyn nie udał. Być może niektórzy zaprawieni w boju mieszkańcy Sarnowa, używając kaskaderskich sztuczek umieją sprostać temu zadaniu, ale gwarantujemy, że większości się to nie uda.

W miniony piątek do redakcji przyszła rozżalona mieszkanka Sarnowa. To miejscowość tuż za Grzybnem, nieopodal gminnego kąpieliska.

- Nie wiemy już gdzie szukać pomocy i u kogo interweniować - mówi pani Katarzyna. - Nasz sołtys nie wydaje się być zainteresowany tym, że na dzień dzisiejszy nie mamy jak dojechać do naszych domów. Pytam się więc, czy mamy nocować w lesie? A może zostawiać w nim samochody, zakładać kalosze i wędrować pieszo?

Mieszkanka Sarnowa mówi, że mieszkańcy sami wielokrotnie naprawiali feralną drogę, ale odkąd zaczęły nią jeździć pragi (ciężkie samochody do przewozu drewna) stało się to syzyfową pracą.

- Pomijam już fakt, że mąż, a potem dwoje sąsiadów, topiło się w tym błocie po osie, bo w końcu z pomocą życzliwych osób, udało się im wydostać, ale żądam odpowiedzi na pytanie, dlaczego najpierw ma się w nosie monity mieszkańców, a potem wyrzuca pieniądze w błoto?

Jak się okazuje, po tygodniu interweniowania w urzędzie gminy i sołtysa, drogę "naprawiono".

- Gdy dotarła do nas informacja, że drogę naprawiono, byliśmy niemal w euforii, ale gdy ruszyliśmy z pracy do domu... euforia zamieniła się czarną rozpacz. Po tzw. naprawie, przejazd naszą drogą stał się definitywnie nieprzejezdny.
Naprawa drogi, o której mówi pani Kasia, polegała na tym, że w błotniste, wyżłobione przez koła aut rowy, wrzucono duże kawałki gruzu, które uniemożliwiają przejazd. Nikt feralnego odcinka nie wyrównał, gruzy sterczą ponad osie pojazdów. Teraz nie tylko można ugrząźć w błocie, ale zerwać zawieszenie czy uszkodzić miskę olejową pojazdu. Krótko mówiąc, przejechać się nie da. Jak mówi pani Kasia, innej alternatywy też nie ma.

- Przez Merglową Górę absolutnie nie idzie się wydostać, a przez Prokowo jest zakaz. Fakt, że ludzie, nie mając wyjścia korzystają z tej drogi, ale tylko czekać, kiedy pojawią się mandaty. Pytam więc, czy gmina ma pieniądze, by topić je dosłownie i w przenośni w błoto? Dlaczego dotąd wciąż nie wykonano obiecanego przepustu, który miał odprowadzać nadmiar wody z tej drogi? Dlaczego wrzucono tam duże kawały gruzu i zostawiono nas z jeszcze większym kłopotem? Czy nie można było lepiej spożytkować wydanych na ten gruz pieniędzy?

Na pewno można było. Wystarczyło gruz ubić, wyrównać tłuczniem i piaskiem. Większych marzeń mieszkańcy nie mają. Chcą tylko móc dojechać, po dniu pracy i uregulowaniu podatków, do swych domów.

Dzwoniliśmy do Wydziału Komunalnego UG Kartuzy, gdzie tradycyjnie już nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi. Odesłano nas po raz kolejny do poczty elektronicznej. Niestety, mimo kilkakrotnego wysłania maila w innych sprawach, nigdy nie doczekaliśmy się odpowiedzi. Takie problemy z wymianą informacji występują wyłącznie w kontaktach z panami Stępniem i Rychertem z tego wydziału. Czy tym razem będzie inaczej? Do tematu wrócimy.

L.P.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ewelinchen666 - niezalogowany 2011-04-05 10:08:01

    No i gdzie te zdjęcia? :rolleyes:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości