Reklama

Grzybno. Z Polnej zniknęły znaki drogowe

01/06/2010 15:16
Ostatnio kilkakrotnie pisaliśmy o katastrofalnym stanie ul. Polnej w Grzybnie. Wszystko było w porządku do czasu, gdy na tejże ulicy inwestor nie rozpoczął budowy zakładu.

Ciężkie, załadowane samochody ciężarowe zepsuły drogę do tego stopnia, że dotarcie do swych posesji stało się dla mieszkańców niemożliwe. Negocjacje z gminą sprawiły, że na drodze pojawiły się znaki zakazujące poruszania się ciężkich samochodów.

W rozmowie z Gazetą burmistrz Mirosława Lehman powiedziała, że skoro inwestor nie umie porozumieć się z mieszkańcami, jedynym wyjściem było ustawienie znaków zakazu. Teraz okazało się, że i to wyjście zawiodło – znaki bowiem w „cudowny” sposób zniknęły. W „cudowny”, bo sprawców nie ma. Nikt nie wie, kto usunął znaki.

– Pewnie gmina je usunęła – mówili mieszkańcy.

Okazuje się jednak, że to nie gmina. Burmistrz M. Lehman zdecydowanie oświadczyła, że absolutnie żadnej decyzji w tej sprawie nie wydawała:
– Owszem, była rozmowa z inwestorem, który oczekiwał, wręcz można powiedzieć żądał, usunięcia tych znaków, ale wyraziłam się jasno, że jeśli ten pan ustali z mieszkańcami ul. Polnej, spełni ich oczekiwania co do dojazdu, droga będzie przejezdna, a mieszkańcy potwierdzą to pisemnie, dopiero wtedy gmina znaki zakazu zdejmie. Żadnego pisma jednak od mieszkańców nie otrzymałam, więc ktokolwiek znaki usunął, zrobił to bezprawnie.

M. Lehman zdementowała też plotkę, która się pojawiła, jakoby gmina miała w najbliższym czasie kompleksowo wyremontować tę drogę.
– To na razie nie jest możliwe, bo takiego zadania w budżecie nie ma – odpowiada burmistrz. – Natomiast to, co robimy, to prace przygotowawcze związane z odwodnieniem tego terenu, który przyznam, jest dość trudny. Te prace, po uzyskaniu zgody Zarządu Dróg Wojewódzkich, zostały już zlecone. Żeby mówić o budowie drogi, trzeba najpierw koniecznie uporać się, okiełznać wody gruntowe, które tam się wydostają i uniemożliwiają przeprowadzenie takiej inwestycji, jak remont czy budowa drogi, jak również to, aby rolnik mógł na tym terenie swobodnie pracować.

M. Lehman wyraża dość jasne stanowisko wobec inwestora, który buduje swój zakład przy ul. Polnej:
– Plany zagospodarowania przestrzennego tego terenu są znane od lat – mówi burmistrz. – Ten pan też doskonale zdawał sobie sprawę gdzie i w jakich warunkach buduje. Nie może być teraz tak, że najpierw uniemożliwia ludziom przejazd, a potem stawia gminę pod ścianą: „zróbcie, naprawcie”. To, delikatnie mówiąc, niefrasobliwe podejście. Dojazd do tego pana z owej ul. Polnej w planie zagospodarowania jest polem, tam nawet nie ma wytyczonej drogi.

Burmistrz dopiero od nas dowiedziała się, że znaki zostały usunięte.
– Zakaz w tym miejscu nadal obowiązuje, a bezprawne usunięcie znaków to nic innego jak kradzież gminnego mienia. Porozmawiam ze strażą miejską i powiadomimy policję o kradzieży.

Tyle na razie w sprawie ul. Polnej.

L.P.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości