Dziesięć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, zakaz prowadzenia pojazdów na okres pięciu lat, świadczenie pieniężne w wysokości 8.000 zł i obciążenie kosztami procesu - to wyrok, jaki zapadł w poniedziałek przed kartuskim sądem wobec Jarosławy K. - byłej policjantki Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach, która zdaniem sądu 25 sierpnia 2018 roku mając w organizmie blisko trzy promile dachowała fordem. Dodajmy, że sąd nie podzielił zdania prokuratury, która wnioskowała o mniejszy wymiar kary dla oskarżonej. Wyrok jest nieprawomocny.
W poniedziałek odbyła się druga rozprawa w sprawie byłej policjantki Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach Jarosławy K, która odpowiadała za jazdę w stanie nietrzeźwości. Podczas pierwszej rozprawy, która odbyła się we wrześniu, oskarżona nie przyznała się do zarzucanego jej czynu i odmówiła składania wyjaśnień. Odpowiedzi udzielała jedynie na pytania zadane jej przez obrońcę. Jak podkreślała, to nie ona prowadziła pojazd w momencie zdarzenia. Twierdziła, że pojazdem kierowała osoba jej najbliższa, którą chroni. Tuż po zdarzeniu miałaby się ona ukryć w pobliskim polu kukurydzy, którego istnienia chciała dowodzić obrona.
W poniedziałek Jarosława K. nie pojawiła się w sądzie.
Podczas rozprawy na okoliczność istnienia pola kukurydzy w sąsiedztwie miejsca, gdzie doszło do dachowania forda, przesłuchano dwóch funkcjonariuszy policji - policjanta, który przesłuchiwał dwóch mężczyzn, którzy pojawili się jako pierwsi na miejscu zdarzenia oraz technika kryminalistyki. Odtworzono też zdjęcia z oględzin miejsca wypadku. Ostatecznie sąd zadecydował o oddaleniu wniosku dowodowego mającego na celu ustalenie, czy w okresie, gdy doszło do zdarzenia, w pobliżu znajdowało się pole kukurydzy, uznając, że przedłużyłoby to tylko postępowanie. Zamykając przewód sądowy, oddał też głos stronom.
W mowie końcowej prokurator Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Oliwa zawnioskowała o uznanie winną Jarosławy K. i wymierzenia jej kary pozbawienia wolności na okres sześciu miesięcy w zawieszeniu na okres dwóch lat, zakazu prowadzenia pojazdów na okres pięciu lat, orzeczenia zapłaty zadośćuczynienia w wysokości 3.000 zł, świadczenia na rzecz Funduszu Pomocy Osobom Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej wysokości 5.000 zł oraz obciążenia oskarżonej kosztami procesu.
Z kolei obrońca Jarosławy K. wniósł o jej uniewinnienie. Podkreślał, że sąd nie dysponuje twardymi dowodami świadczącymi o tym, że jego mocodawczyni kierowała pojazdem w momencie zdarzenia, jak również nie jest w stanie jednoznacznie wykluczyć, że w sąsiedztwie nie znajdowało się wówczas pole kukurydzy. W jego opinii te wątpliwości powinny rozstrzygać na korzyść oskarżonej.
Sąd ostatecznie nie dał wiary wersji obrony i skazał Jarosławę K. na karę dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres trzech lat, orzekł pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdu (wliczając w to okres od momentu zatrzymania prawa jazdy od 25 sierpnia 2018 roku do 7 grudnia 2020 roku), zasądził świadczenie pieniężne w wysokości 8.000 zł na rzecz Funduszu Pomocy Osobom Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej oraz obciążył kosztami procesu w wysokości 5.214,01 zł.
- Zgromadzone w tej sprawie dowody, oceniane łącznie, pozwoliły przypisać oskarżonej Jarosławie K, popełnienie zarzucanego jej czynu, a mianowicie prowadzenia pojazdu mechanicznego w ruchu lądowym w stanie nietrzeźwości. Stan nietrzeźwości oskarżonej był wysoki, było to 2,81 promila alkoholu we krwi, jest to więc stan bardzo wysokiego upojenia alkoholowego, wobec czego oskarżona powinna być surowiej potraktowana niż wnosił o to prokurator. Sąd uznał, że wymiar kary zaproponowany przez prokuraturę, jest zbyt niski mając na względzie to, że oskarżona pracowała jako funkcjonariusz policji. Świadomość konsekwencji karnej postępowania, jakim jest jazda w stanie nietrzeźwości, u oskarżonej była przez to większa niż u zwykłego obywatela. Dlatego też należało od niej wymagać postępowania, które nie narusza przepisów prawnych. Oskarżona zdecydowała się popełnić to przestępstwo, dlatego w ocenie sądu oskarżona zasługuje na karę adekwatną do popełnienia czynu, a do tego kara ta powinna być społecznie sprawiedliwa. Mając na względzie prewencję zarówno indywidualną, jak i generalną sąd uznał, że kara dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności będzie adekwatna do stopnia szkodliwości społecznego czynu, który popełniła oskarżona - argumentowała wyrok sędzia Joanna Stella-Borkowicz.
Jak kontynuowała, sąd zawiesił wykonanie kary z uwagi na to, że wcześniej oskarżona nie była karana.
- Sąd zawiesił wykonanie kary na okres maksymalny, uznając, że w tym przypadku trzyletni okres jest jak najbardziej zasadny, żeby zweryfikować pozytywną prognozę kryminologiczną i sprawdzić, czy w tym okresie oskarżona nie wejdzie w konflikt z prawem i nie popełni kolejnego przestępstwa - podkreślała sędzia Joanna Stella-Borkowicz.
Sąd orzekł też środki karne, które są obowiązkowe przy skazaniu za tego typu przestępstwo, a mianowicie środek w postaci zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres pięciu lat oraz świadczenie pieniężne. Ustawowy minimalny zakaz prowadzenia pojazdów wynosi trzy lata, z kolei minimalna wysokość świadczenia na rzecz Funduszu Pomocy Osobom Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej 5.000 zł.
- Mając na względzie ilość alkoholu w organizmie oskarżonej oraz to, jakie zagrożenie powodowała dla innych uczestników ruchu, sąd uznał, że środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów musi być orzeczony wyższy niż dolna granica, a zatem orzekł pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów. Tym samym sąd kierował się orzekając wobec oskarżonej świadczenie pieniężne w wysokości 8.000 zł. Sąd uznał, że oskarżona nie zasługuje na to, żeby wymierzyć wobec niej środek karny w najniższym wymiarze - zaznaczała sędzia Joanna Stella-Borkowicz.
Uzasadniając wyrok sędzia odniosła się także do linii obrony oskarżonej Jarosławy K.
- Sąd uznał, że dokładna analiza wszystkich dowodów, pozwala uznać wyjaśnienia oskarżonej zaprezentowane podczas przewodu sądowego jako jej nieprawdziwą linię obrony. Sąd uznał, że wyjaśnienie te są nielogiczne, niespójne i stoją w opozycji z całością materiału dowodowego, który został w sprawie przeprowadzony. Kluczowym do tego były zeznania złożone tego samego wieczoru, w którym doszło do zdarzenia, przez dwóch świadków, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu zdarzenia drogowego. Jeden ze świadków zeznał, że po tym, jak szukali w pojeździe innych osób poszkodowanych, oskarżona wyraźnie mu powiedziała, że jechała sama. Poza tym, obaj świadkowie, stwierdzili, że miejsce zdarzenia było bardzo dobrze widoczne, a pole przeorane, nic na nim nie rosło. Nie było żadnego utrudnienia w tym, aby świadkowie, mogli dobrze nie widzieć całego obszaru, gdzie doszło do zdarzenia - akcentowała sędzia Sądu Rejonowego w Kartuzach.
- Świadkowie wyraźnie zeznali, że nie widzieli innej osoby, co w korelacji z pierwszymi słowami oskarżonej, że jechała sama i charakter jej obrażeń na zewnętrznej stronie dłoni, co może być charakterystyczne dla kierującego pojazdem, doprowadziło do stwierdzenia, że to właśnie oskarżona prowadziła pojazd w dniu 25 sierpnia 2018 roku. Potwierdza to też dalsze zachowanie oskarżonej na miejscu zdarzenia, a mianowicie to, że w momencie wzywania służb ratunkowych, zachowywała się arogancko wobec świadków, którzy przybyli pierwsi na miejsce zdarzenia, mówiąc głośno i wyraźnie "zniszczyliście mi życie". Patrząc na linię obrony, którą zaprezentowała oskarżona, jakoby pojazdem miała kierować inna osoba, to stwierdzenie, które padło z ust oskarżonej, nie znajduje żadnego logicznego uzasadnienia. Te wszystkie okoliczności, oceniane łącznie, powodują to, że wyjaśnienia oskarżonej i zaprezentowany przez nią przebieg wydarzeń, nie zasługiwały na to, by uznać je jako prawdziwe, a jedynie za nieprawdziwą linię obrony, do której, jak słusznie zauważył obrońca, oskarżona miała prawo - podsumowała sędzia Joanna Stella-Borkowicz.
Wyrok jest nieprawomocny.
Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło w sobotni wieczór, 25 sierpnia 2018 roku. Wówczas policjanci zostali wezwani do dachowania forda w Dzierżążnie. Po przybyciu na miejsce obok rozbitego pojazdu zastano kobietę. Jak się okazało, była policjantką. Została ona poddana badaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Wydmuchała ponad dwa promile.
Policjantce przedstawiano zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Zastosowano wobec niej środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 2.000 zł oraz zawieszenia w czynnościach służbowych. Później została wydalona ze służby administracyjnie, dla dobra służby. Jarosława K. przez kilkanaście lat pracowała w Komendzie Powiatowej Policji w Kartuzach. W ostatnich miesiącach przed zdarzeniem pracowała na Komendzie Policji w Żukowie. Przez lata pełniła funkcję oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach.
Na początku 2019 roku Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Oliwa sformułowała wobec Jarosławy K. akt oskarżenia. Pod koniec września przed Sądem Rejonowym w Kartuzach ruszył proces w tej sprawie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Haha no proszę czyli jakaś sprawiedliwość istnieje.
Czasami zdarzają się mądrzy sędziowie, brawo Pani Joanno !
Wyrok jest niesprawiedliwy bo jezeli ktoś dostaje 5 tyś i trzy lata zakaz prowadzenia pojazdow plus prace spoleczne za jazde majac 0,5 promila nie powodujac wypadku to o jakiej sprawiedliwosci mozna mowic?
A takie Giertychy latami z PREMEDYTACJĄ kradną i sąd prokuraturze też POd ,,górę'' ROBI ! Taka to już nasza ,,prawna'' >TRADYCJA< !!!!
Sąd wie co robi i nie popiera sterowanej ręcznie przez polityków prokuratury która jest na usługach partii i swoich członków nie zawsze rozgarniętych i z dużymi brakami siana w deklach .
Karma wraca a w tym polu kukurydzy to pewnie będzie pracować w przyszłym roku ????????????????????
kara to jakaś kpina... pomijam fakt że policjant powinien dostać dwu może nawet trzykrotnie wyższy wyrok niż przeciętny obywatel
Popieram. Funkcjonariusze publiczni są podwójnie chronieni, to powinni też być podwójnie karani. To byłoby bardzo sprawiedliwe.
Qqrydzę sprzedaję, qqrydzę, po 5 zł, qqrydzę sprzedaję
Tak w delikatesach
Podoba mi się Pani Joanna , od niej mógłbym dostać dożywocie ale z nią
To na zdrówko hehe Ciekawe czy teraz też jest taka dumna?
To na zdrówko hehe Ciekawe czy teraz też jest taka dumna?
Fajny prezent dostała na Mikołaja ale jaja to po ile jest kukurydza ciekawe czy na Święta będzie alkochol
Fajny prezent dostała na Mikołaja po ile jest kukurydza może ten ktoś z rodziny tam jeszcze siedzi ciekawe czy na Święta będzie alkochol
No i po co ta cała szopka. Trzeba była schować dumę i się przyznać A nie jeszcze nie winnych ludzi w to mieszać. Jechałaś to teraz trzeba za to zapłaci.
brawa Pani sedzia mamy w Kartuzach chociaz troche namiastki sprawiedliwosci.
brawa Pani sedzia mamy w Kartuzach chociaz troche namiastki sprawiedliwosci.
Wielkie brawa dla Pani sędziny.
A co na to ten szeryf z Prokowa
On ją zlał wolał gdy była wstawiona ha ha
Jarka co za wstyd.
Mam nadzieję, że prokuratura nie będzie się odwoływać od wyroku, bo jest... inny od tego, o który wnioskowała. Tak, wiem jest wyższy, ale w powiecie kartuskim już byl taki przypadek.
???????????? Pani kurator nic tylko przykład z Pani brać
Cześć, mam imię Monika, poznam jakiegoś normalnego faceta. Nie jestem już podlotkiem, wiem czego chcę od życia, żeby było jasne - nie szukam męża, chcę się po prostu zabawić bez angażowania się w coś poważniejszego. Nie pytaj czy jestem wolna, dla mnie to nie istotne czy kogoś masz. Naturalnie przed spotkaniem chciałabym się lepiej poznać, wymienić się numerami telefonów i zdjęciami możemy porozmawiać na portalu randkowym, wejdź na mój profil: http://panieonline.pl/monia89
Wszystko jasne
Trzeba było jechać wolniej albo wcale nie jechać
Jak wolniej przecież jechała na spotkanie z tym z Prokowa jak wcale nie jechać a co mi zrobią przecież ja Policja
Z kim z Prokowa ?
No tak, jakby jechała wolniej to miałaby niższy wyrok. Jak jedziesz 40km/h to możesz starać się nawet o uniewinnienie, takie jajka .
Fajny prezent dostała na Mikołaja ale jaja to po ile jest kukurydza ciekawe czy na Święta będzie alkochol
Cześć, mam imię Monika, poznam jakiegoś normalnego faceta. Nie jestem już podlotkiem, wiem czego chcę od życia, żeby było jasne - nie szukam męża, chcę się po prostu zabawić bez angażowania się w coś poważniejszego. Nie pytaj czy jestem wolna, dla mnie to nie istotne czy kogoś masz. Naturalnie przed spotkaniem chciałabym się lepiej poznać, wymienić się numerami telefonów i zdjęciami możemy porozmawiać na portalu randkowym, wejdź na mój profil: http://panieonline.pl/monia89
Cześć Monika, też nie jestem podlotkiem, w deklu też nie najgorzej, też szukam normalnej, choc gdyby miała trochę nierówno pod sufitem byłoby fajnie a nie nudno. Więc jak jesteś nadal zainteresowana daj tutaj znać, albo podaj adres mailowy.
Cześć Monika, też nie jestem podlotkiem, w deklu też nie najgorzej, też szukam normalnej, choc gdyby miała trochę nierówno pod sufitem byłoby fajnie a nie nudno. Więc jak jesteś nadal zainteresowana daj tutaj znać, albo podaj adres mailowy.
po co oni są w maskach??? to jest chore, jak można tak żyć w kłamstwie i to zniewolonym
Wyrok nie powala, ale i tak brawa dla sądu za orzeczenie wyższego niż wnioskowała prokuratura. Teraz prokuratorowi trzeba się przyglądać, czy nie ma jest zbyt łaskawy dla wybranych. Policjant, sędzia, prokurator - to osoby zaufania publicznego, a więc jazda po pijaku w takich przypadkach powinna podlegać drastycznym karom.
Jesli przyjac wersje obrony to za ukrywanie danych przestepcy czyli osoby ktora niby uciekla z miejsca kolizji jako policjantowi kara wiezienia bez zawieszenia !!!!!!
Może to była osoba najbliższa dla oskarżonej, hihihi
Super koleżanka . Pewnie Ci co na nią piszą pierwsi się do Niej uśmiechają i wyciągają ręce, tacy szukający plotek . Głowa do góry Jarko życie jest przewrotne i jeszcze będziesz miała lepsze czasy !
Koleżanką to ona mogła być super. Ale za jazdę po pijaku powinna ponieść karę. Ze względu na pełnioną funkcję to kara powinna być bardzo wysoka. Jeżeli chodzi o lepszy czas...... to ona miała go dobrych kilka lat temu. Widocznie za dobre były dla niej. Jej wulgaryzm i wyniosłosć nie znał granic. Nie ma co się użalać.
Haha no proszę czyli jakaś sprawiedliwość istnieje.
Czasami zdarzają się mądrzy sędziowie, brawo Pani Joanno !
Wyrok jest niesprawiedliwy bo jezeli ktoś dostaje 5 tyś i trzy lata zakaz prowadzenia pojazdow plus prace spoleczne za jazde majac 0,5 promila nie powodujac wypadku to o jakiej sprawiedliwosci mozna mowic?