Reklama

Kaplica. Radny zrzuca ścieki do stawu? Urząd umywa ręce

Sąsiad oskarża radnego powiatu o zrzut ścieków do ich wspólnego stawu. Sprawę zgłasza do Urzędu Gminy w Somoninie. Ten zamiast zweryfikować sygnał, do czego jest zobowiązany, umywa ręce. Urząd chroni radnego?

Kaplica, malownicza miejscowość w gminie Somonino. Na jej obszarze graniczą ze sobą dwie działki, jedna z nich należy do radnego powiatu kartuskiego, Zbigniewa Dysarza, druga zaś do jego sąsiada, Tomasza Wierzby. Sąsiedzi zgadzają się tylko co do tego, że staw jest wspólny, a większa jego część należy do pana Tomasza, mniejsza zaś do radnego. Sąsiad radnego twierdzi, że ten od wielu lat odprowadza ścieki do wspólnego stawu, poprzez rurę znajdującą się pod ziemią. Z prośbą o interwencję zwrócił się do naszej redakcji.

- W tym celu został wyprowadzony nawet specjalny rurociąg o długości kilkuset metrów. Przed kilkoma laty zwrócono mu uwagę, aby zaprzestał tego procederu. Zamiast tego rurociąg został przedłużony w taki sposób, że jego ujście znalazło się bezpośrednio w stawie, dzięki czemu nie rzucał się w oczy - mówi sąsiad radnego.

W tym roku Tomasz Wierzba jednak zaobserwował szereg, jego zdaniem, podejrzanych okoliczności. To spowodowało, że zaczął się niepokoić o stan zanieczyszczenia wody w stawie.

- Po okresie zimowym, krowy zostały wypuszczone na zewnątrz i od tego momentu plagą wśród stada stały się choroby układu pokarmowego i zapalenia wymion oraz ogólna zła kondycja fizyczna. Odławiane przeze mnie ryby również są w opłakanym stanie. Oprócz swoich niewielkich rozmiarów, wiele ryb posiadało zniekształcone głowy, guzy na ciele oraz łuski z łatwością odchodzące od ciała. Staw wcześniej był stałym siedliskiem dzikiego ptactwa, które dziwnym zbiegiem okoliczności po prostu przestało tu gniazdować, a nawet gościć - tłumaczy Tomasz Wierzba.

- Roślinność porastająca staw nagle zaczęła bujnie się rozwijać, ale tylko w jednym miejscu w błyskawicznym tempie obumierała. Martwe drzewa czarno na białym wskazały mi, gdzie szukać źródła problemu, ponieważ znajdują się one w miejscu wyprowadzenia rurociągu do stawu. Po udaniu się w to miejsce odkryłem, iż stamtąd pochodzi przykry fetor unoszący się nad tym terenem, a woda w tym miejscu zdaje się być zamydlona i spieniona - dodaje.

Zbigniew Dysarz zarzuty sąsiada uważa za kompletnie bezzasadne. Radny zapewnia także, że pod ziemią nie znajduje teraz żadna rura.

- Jak sąsiad chce, to możemy teraz przekopać cały teren koparką i sprawdzić, czy znajduje się tam jakikolwiek odpływ ścieków - tłumaczy radny.

Potwierdza jednak, że kiedyś, dawno temu, znajdowała się w tym miejscu rura i służyła do odprowadzania wody z umywalki w kotłowni.

- Czy jest tutaj wyczuwalny jakikolwiek zapach ścieków? Mam w gospodarstwie szambo i to do niego odprowadzam ścieki, po co miałbym jeszcze zatruwać staw? Wszystko jest udokumentowane. To, że drzewa usychają a ryby zdychają spowodowane jest tegoroczną, dotkliwą suszą. W wielu zbiornikach wodnych pozdychały ryby. To samo stało się w moim stawie, w którym ryby zdechły z powodu suszy - tłumaczy Zbigniew Dysarz.

- Te podejrzane roboty ziemne, o których mówi mój sąsiad, związane były z budowaną przeze mnie przydomową oczyszczalnią ścieków. Nie mam pojęcia czym spowodowana jest taka wrogość sąsiada wobec mnie. Być może to zwykła ludzka zazdrość, że komuś się lepiej powodzi? - dodaje.

Tomasz Wierzba w tej sprawie próbował interweniować w Urzędzie Gminy Somonino. Jak twierdzi jednak, odbył rozmowę z zastępcą wójta. Jerzy Kowalewski odesłał go z kwitkiem, tłumacząc, że sprawę powinien zgłosić na policję i do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

- To nie jest sprawa dzisiejsza, ani wczorajsza, tylko ciągnąca się od wielu lat. Jeżeli to są sprawy prywatne, to my naprawdę się nie mieszamy. A jak się miesza do tego urząd, to od razu są problemy. I każdy od razu wymaga, żeby urząd wszystko za nich załatwił - odpowiada nam Jerzy Kowalewski.

- My kontrolujemy ścieki tylko w miejscach, w które doprowadzona jest kanalizacja - dodaje.

Nie nam oceniać, czy oskarżenia kierowane wobec radnego są uzasadnione, czy nie. To urząd po otrzymaniu sygnału o możliwości zrzucania ścieków do stawu, a więc nielegalnego wylewu szamba, powinien wszcząć postępowanie celem weryfikacji informacji. Tymczasem nie robi nic.

Dziwi nas takie podejście urzędników do sprawy, gdyż ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach wyraźnie wskazuje, że to wójt sprawuje nadzór nad realizacją obowiązku właściwego odprowadzania ścieków przez właścicieli nieruchomości.

Obstrukcja władzy w tym przypadku może budzić podejrzenia, że urząd chroni radnego. Urzędnicy, choć są bowiem zobowiązani do wyjaśnienia sprawy, a więc wykonywania obowiązków nałożonych na nich bez ustawodawcę, twierdzą, że to nie ich problem, bagatelizują sprawę sprowadzając ją do konfliktu sąsiedzkiego.

Warto podkreślić, że w ościennych samorządach problemy związane z nieznajomością ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, nie występują, a wręcz przeciwnie. Wystarczy podać za przykład gminę Stężyca, której wójt osobiście postanowił dokonać inspekcji nielegalnych odpływów ścieków do jeziora. Gmina Sierakowice z kolei wprowadza specjalny system, dzięki któremu będzie weryfikować ilość odbieranych ścieków z posesji, które nie są podłączone do kanalizacji. Dla tych właścicieli nieruchomości, którzy nie wywożą nieczystości lub robią to od święta, przygotowała dotkliwe kary pieniężne.

MSz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Rebeka - niezalogowany 2015-09-29 08:05:19

    Urząd Gminy postąpił nie właściwie. Czy wypowiedź urzędnika oznacza, że na terenach, gdzie nie ma kanalizacji, urzędników gminnych nie obchodzi sprawa ochrony środowiska? Jest w gminie Somonino wiele wsi nie skanalizowanych, czy to oznacza, że UG dopuszcza samowolkę i ścieki można odprowadzać gdziekolwiek, w tym na granicę z sąsiadem lub na sąsiedzki teren? Po co w takim razie istnieje w UG komórka organizacyjna ds ochrony środowiska zatrudniająca kilka osób?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Polak - niezalogowany 2015-09-28 22:06:17

    Przecież widać, że syf jest pod domem właściciela większej części stawu. Tylko z czego ten syf?? Właściciel wpuszcza rybki, czeka na dzikie ptactwo, krowy korzystają ze stawu, żadnych rur nie wprowadza. Radny doprowadził do stawu rurę o DŁUGOŚCI KILKUSET METRÓW, ale tylko na potrzeby odprowadzania wody z umywalki w kotłowni (tak twierdzi radny). Więc skąd się to wzięło????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ladybird - niezalogowany 2015-09-28 15:52:08

    Cóż, ten staw nie wygląda za ciekawie, ale po zdjęciach ciężko ocenić czy to od zanieczyszceń. Zastanawia mnie tylko, kto byłby na tyle głupi, żeby sobie robić taki syf pod domem. Na miejscu tego Pana zgłosiłabym sprawę do wydziału ochrony środowiska.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości