Reklama

Kartuzy - kurort dla meneli. Policjanci z zamkniętymi oczami

14/09/2006 12:33
Najbardziej uczęszczane miejsca w Kartuzach opanowali amatorzy picia pod chmurką. Niechlujni, podchmieleni i ordynarni, okupują ławki, wszczynają bójki i zaczepiają przechodniów. Policjanci, którzy rzekomo patrolują miasto, prawdopodobnie pełnią służbę z zamkniętymi oczami, bo... do tej pory niczego nie zauważyli.

Rozrywkowym panom rezydującym na kartuskich ulicach bez trudu zrobiliśmy zdjęcia w kilku porach dnia. Zauważyliśmy, że mężczyźni przesiadujący na ławkach koło Biedronki raczą się tajemniczymi trunkami w plastikowych butelkach. U wszystkich widoczne były oznaki zmęczenia życiem i zaburzeń funkcjonowania błędnika, u jednego również dowód na kłopoty z pęcherzem.

Kiedy usiłowaliśmy dowiedzieć się, co w tej sprawie robią kartuscy policjanci, okazało się, że jesteśmy pierwszymi osobami, dzięki którym Komenda Powiatowa Policji w Kartuzach usłyszała o problemie.

- Nie doszły do mnie żadne glosy w tej sprawie - powiedział kierownik referatu patrolowo-interwencyjnego i konwojowego, mł. asp. Kazimierz Maszke.

Skoro do tej pory nie było problemu, to tym bardziej brakuje planu jego rozwiązania. "Możemy jedynie na bieżąco, codziennie działać i odpowiadać na zgłoszenia pojedynczych ludzi" - mówi młodszy aspirant i zapewnia, że funkcjonariusze na pewno zareagowaliby, widząc w czasie patrolu nietrzeźwych na ulicy.

Dziewczyna wychodząca z zakupami z “Biedronki” przedstawia nieco inną wersję. Policja często patroluje ulicę Dworcową szczególnie w okolicach PKS-u i Centrum Handlowego “Ziegert”, ale nigdy nie zwraca uwagi na meneli, którzy piją tu zazwyczaj od rana do późnego wieczora.

Przechadzając się po rynku czy deptakiem, można ujrzeć podobny widok. Nadużywający alkoholu siedzą na parapetach nisko usadowionych okien i tam przez cały dzień urządzają libację. Od czasu do czasu zaczepiają przechodniów, obrzucając ich nieciekawymi komentarzami.

- Siedzą tu całymi dniami, a kiedy już im się znudzi, zostawiają po sobie puszki i potłuczone butelki. Nie jest to przyjemny widok. A najgorsze jest to, że nie ma kto się tym zająć – mówi sprzedawczyni sklepu spożywczego “Caros”.

Nie udało się nam ustalić, czy kartuska policja zamyka oczy na zlecenie urzędu gminy. Być może chodzi tu o zaplanowane działania, które stworzyć by mogły specjalny, lokalny koloryt miasta z pijanym lumpenproletariatem w zasikanej odzieży na ulicach. Może ma to przyciągnąć turystów i umilić życie mieszkańcom? Na razie tego nie wiemy, ale znamy fakty:

- W ubiegłym miesiącu byłam świadkiem, kiedy to doszło do bójki między nietrzeźwymi panami. Kiedy przyjechała policja, zgarnęła jednego z nich, a po jakiejś godzince... przywiozła go z powrotem na to samo miejsce pod "Biedronką" - mówi zirytowana pracownica jednego ze stoisk na ulicy Dworcowej.

Lidia Pryczkowska
Madeline
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    chestero - niezalogowany 2006-09-17 20:44:01

    wlepianiem mandatów (nielegalnych) na parkingach, np. przy poczcie ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    tomlee28 - niezalogowany 2006-09-17 08:49:37

    a w tym mieście jest jeszcze straż miejska??? własciwie to czym ta straż się miała zajmować??? :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: chore miasto :!: :!: :!:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Agresywny kurczak - niezalogowany 2006-09-16 14:08:25

    Yh..straż miejska powinna coś z tym zrobic...w końcu oni są od tego , a skutkow nie widze

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości