W Kartuzach znów zawrzało wokół budowy drogi mającej połączyć ulice Wzgórze Wolności i Jeziorną. Choć gmina przekonuje, że projekt służy dobru wspólnemu, w praktyce coraz wyraźniej widać, że inwestycja uderza bezpośrednio w lokalnych przedsiębiorców. Właściciele kwiaciarni i domu pogrzebowego – państwo Zarembowie – mówią wprost: „To celowe działanie na naszą szkodę”.
Inwestycja została zatwierdzona decyzją ZRID – czyli zezwoleniem na realizację inwestycji drogowej. To narzędzie daje samorządom szerokie kompetencje, pozwalając m.in. na przejmowanie prywatnych gruntów w trybie uproszczonym. Problem w tym, że w tym przypadku dotyczy to działającego od lat rodzinnego biznesu. Zarembowie prowadzą na tym terenie stoisko plenerowe oraz dom pogrzebowy. Gdy urzędnicy pojawili się na ich posesji w towarzystwie geodety i firmy wykonawczej, sytuacja stała się poważna.
Według oświadczenia przedsiębiorców, zapowiedziano likwidację ogrodzenia i wycinkę niemal 30-letnich krzewów iglastych. Te działania mają rzekomo charakter „prac porządkowych”, choć – jak wskazują Zarembowie – do dziś nie ogłoszono przetargu na realizację właściwych robót budowlanych. Czy więc to rzeczywiście przygotowania, czy forma presji?
- W związku z czwartkową wizją na terenie naszej posesji pracowników Urzędu Miejskiego w Kartuzach i geodety wykonującego wskazanie przewidywanego podziału nieruchomości w skutek decyzji ZRID o zatwierdzeniu inwestycji drogowej pn "Budowa drogi gminnej lączącej ul. Wzgórze Wolności z ul. Jeziorną w Kartuzach" składamy zapytanie o zamierzenia Gminy Kartuzy w tym temacie. Pracownikom urzędu towarzyszyli również pracownicy firmy, której Gmina zleciła, aby jak najszybciej wg ich słów przeprowadziła "prace porządkowe", które mają polegać na zlikwidowaniu naszego ogrodzenia zabezpieczającego teren, na którym prowadzimy działalność – stoisko plenerowe - oraz wycięcie ogromnych krzewów iglastych zasłaniających Dom Pogrzebowy od strony parkingu oraz na granicy działki 33, na gruncie z którego mamy być wywłaszczani. Takie prace spowodują brak zabezpieczenia naszego terenu i towaru na stoisku plenerowym – czy gmina usuwając nasze ogrodzenie zabezpieczy i w jaki sposób nasz teren? Dlatego o to wnosimy lub zlecimy stały monitoring firmie, za której usługę zapłatą obciążymy gminę Kartuzy – do momentu wykonania ogrodzenia. Z informacji uzyskanych wiemy, że jeszcze nie został ogłoszony przetarg na wykonanie prac przy tej inwestycji – więc nie widzimy powodu, aby już teraz wykonywać takie "prace porządkowe" – chyba, że jest to nadal celowe działanie na naszą szkodę. Zamierzone wycięcie prawie 30-letnich krzewów o wys ponad 10m będzie również nieodwracalne – co wobec toczącego się postępowania odwoławczego przed Wojewodą Pomorskim jest działaniem, którego skutki obciążą finansowo i wizerunkowo gminę Kartuzy - podkreślają w oświadczeniu państwo Zarembowie.
Kto kogo porządkuje?
Urząd Miejski w Kartuzach zapewnia, że działania są zgodne z prawem i niezbędne do realizacji celu publicznego. Podkreśla się walory planowanej drogi – lepszy dostęp do jeziora, nowa ścieżka pieszo-rowerowa, poprawa estetyki terenu i rozwój infrastruktury turystycznej.
Jednak wiele wskazuje na to, że za tymi deklaracjami stoi lokalny konflikt o głębszym podłożu. Właścicielka firmy – Danuta Zaremba – od lat pozostaje w sporze z burmistrzem, co wielokrotnie było tematem sesji Rady Miejskiej. Zresztą nie tylko ona, ale również radni oraz konserwator zabytków, a pierwotnie także i Starostwo Powiatowe w Kartuzach zgłaszają istotne zastrzeżenia do projektu.
Zarembowie podnoszą też wątpliwości formalne – m.in. to, że część inwestycji przebiega przez teren, który zgodnie z orzeczeniami sądów nie może być zablokowany ani ogrodzony. Twierdzą też, że nowy projekt wprowadza zieleń zamiast zapewnienia im zgodnego z prawem dojazdu do ich posesji, co narusza wcześniejsze decyzje i wyroki sądowe.
Nierówny bilans strat i zysków
Gmina podkreśla, że nie zamierza likwidować stoiska plenerowego i że nowa droga ułatwi dojazd do pobliskich posesji, poprawiając warunki prowadzenia działalności gospodarczej.
- W związku z licznymi publikacjami prasowymi dotyczącymi kwestii budowy drogi, łączącej ul. Wzgórze Wolności z ul. Jeziorną, Urząd Miejski w Kartuzach informuje, że po otrzymaniu niezbędnych pozwoleń, gmina przystąpiła do prac przygotowawczych do realizacji inwestycji. 17 kwietnia geodeta wraz z pracownikami Urzędu Miejskiego udali się na teren, który przyjęła gmina na podstawie ZRID. Wytyczono granice przebiegu drogi i wykonano dokumentację fotograficzną na cele późniejszej procedury odszkodowawczej. Na załączonych zdjęciach prezentujemy teren, przejęty przez gminę, na którym powstanie odcinek drogi wraz ze ścieżką pieszo-rowerową. Celem kartuskiego samorządu jest wszechstronny rozwój miasta i gminy, tak, by stała się ona miejscem do komfortowego życia, chętnie odwiedzanym również przez turystów. Jednym z priorytetów jest promocja zrewitalizowanych kartuskich jezior i zachęcanie mieszkańców do aktywnego wypoczynku nad nimi. Powstałe w ostatnich latach promenady cieszą się ogromną popularnością zarówno wśród pieszych, jak i rowerzystów. Jedną z najchętniej uczęszczanych tras jest ta nad Jeziorem Karczemnym - podkreśla w oficjalnym oświadczeniu Urząd Miejski w Kartuzach.
- Władze Kartuz od lat starają się dokończyć budowę tego odcinka, by zapewnić mieszkańcom możliwość jeszcze pełniejszego korzystania z uroków Stolicy Kaszub. W tym celu powstaje wspomniana wyżej inwestycja. Pozwoli ona nie tylko wydłużyć istniejący ciąg pieszo-rowerowy, ale też zapewnić mieszkańcom dostęp do brzegu jeziora (wcześniej zagrodzonego) oraz uporządkować i uatrakcyjnić ten teren. Docelowo w pobliżu ma powstać również infrastruktura turystyczna oraz przystań kajakowa. Miasto tym samym zyska kolejny, atrakcyjny dla mieszkańców i turystów teren. W ocenie Urzędu Miejskiego w Kartuzach inwestycja przyczyni się do poprawy warunków prowadzenia działalności gospodarczej na sąsiednim terenie, gdyż zapewni ona komfortowy dojazd do posesji. Podkreślić należy, że realizowane przez gminę przedsięwzięcie nie zakłada likwidacji stoiska plenerowego - dodaje.
Inwestycja bez zgody?
Choć Gmina Kartuzy uzyskała ZRID, wciąż nie rozstrzygnięto przetargu na wykonawcę. W tle toczy się postępowanie odwoławcze przed wojewodą pomorskim, a także obowiązuje postanowienie sądu zakazujące utrudniania dostępu do posesji przedsiębiorców. To wszystko każe postawić pytanie – czy rzeczywiście była konieczność tak nagłego działania? Czy nie należało poczekać na rozstrzygnięcie formalnych i prawnych wątpliwości?
Dla kogo to bezpieczeństwo?
Z punktu widzenia przedsiębiorców, deklaracje o „komforcie życia mieszkańców” czy „promocji turystyki” brzmią jak frazesy mające przykryć realną stratę. Gmina z jednej strony mówi o planowanej przystani kajakowej i nowym deptaku, z drugiej – zamierza usunąć ogrodzenie zabezpieczające teren działalności gospodarczej. W tej sytuacji trudno nie odnieść wrażenia, że działania samorządu są jednostronne – realizują wizję burmistrza, nie licząc się z lokalnym biznesem i obowiązującym orzecznictwem.
Przyszłość pod znakiem zapytania
Inwestycja prawdopodobnie powstanie – gmina ma ZRID, a radni nie wycofali jej z budżetu. Jednak pozostaje pytanie o jej sensowność, sposób przeprowadzenia oraz relacje z mieszkańcami. Bo nawet najlepsze projekty, jeśli prowadzone są z pominięciem głosu lokalnej społeczności i wbrew wyrokom sądów, mogą stać się symbolem bezdusznej władzy, a nie rozwoju.
Czy Kartuzom potrzebna jest nowa droga za wszelką cenę? A może warto, by samorząd przypomniał sobie, że rozwój to nie tylko beton i asfalt, ale przede wszystkim ludzie, którzy tworzą to miasto?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze