Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Drogi koniuszko, do urzędasa mi daleko. Mało tego - uważam, ze urzędnicy mają za dobrze w naszym kraju. Jednak takich dróg w Polsce widziałam wiele i jakoś tragedii z tego nie robię. Osobiście kupiłam działkę do której dojazd jest mniej - więcej w takim stanie. Nie mam zamiaru robić zadymy dlatego, ze zdecydowałam się na działkę w tym a nie innym miejscu. Tu kupiłam wiedząc jaka jest droga i tyle. To tak samo jak jakiś czas temu ludzie, którzy kupili mieszkania przy torach kolejowych mieli pretensje do całego świata o to, ze im pociągi hałasują.
Grakk, stwierdziłeś, że każdemu się należy to samo, a jednocześnie nie do końca to samo. Weźmy taki przykład: 1. Jedna droga 600 metrów w terenie silnie zurbanizowanym. Co 30 metrów jedna posesja. Z każdej strony ulicy. W sumie 40 nieruchomości, płacących podatki. 2. Droga 4 kilometry, przy której stoją 4 domy. Którą drogą "władza" będzie się zajmowała wielokrotnie, gdy drugiej niemal nie ruszy? W jednym przypadku mamy jedną posesję na każde 15 metrów, a w drugim mamy jedna na 1000 metrów. Gdzie środki będą trafiały? Właśnie dlatego wydaje mi się, że, osiedlając się z dala od cywilizacji, trzeba się liczyć z tym, że pieniądze gminne raczej szybko tam nie trafią. Może się okazać, że przez wiele lat będą się pojawiały bardziej pilne inwestycje niż robienie "drogi w lesie". Takie są fakty. To stwierdzenie nie wynika z tego, że chcę być złośliwy. Grakk, wytłumacz mi jeszcze, czemu uważasz, że gmina zabiera podatki nieporównywalnie większe od właścicieli domów jednorodzinnych, niż od właścicieli mieszkań w blokach. Pozdrawiam Japco
Japco, Chyba pomyliłeś pojecia "droga gminna" i "droga prywatna". Każdemu, kto buduje sie przy GMINNEJ drodze należy się taki sam stan drogi dojazdowej, jedynie typ jej nawierzchni musi być dostosowany do natężenia ruchu. Nie ma tutaj miejsca na budowanie drogi przez właścicieli posesji - bo czemu niby mieliby sie do niej dokładac? Gmina zabiera podatki nieporównywalnie wieksze od domów jednorodzinnych niż bloków/zabudowan wielorodzinnych. Zatem rozumiem, że gmina powinna działać tak, że jednym sie należy (wlasciwie nie wiadomo dlaczego), a innym, bo tak sie pobudowali nie? Bo "jak sie budowali to nie było drogi, to teraz tez nie bedzie". Przypominam też ze Kartuzy sa gminą miejsko-WIEJSKĄ i nie mogą po prostu olac ciepłym moczem mieszkańców wsi (co rzecz jasna próbują co rusz udowodnic i co widac po poziomie inwestycji poza miastem). Twoim tokiem myślenia wszyscy powinni sie budowac wylacznie w miescie lub przy juz wykonanej drodze.
Powstrzymywałem się przed wypowiadaniem się na ten temat, bo sądziłem, że zostanę "zaszczekany". Po tym, co widać powyżej, uważam, że miałem rację. Jeśli kupujesz działkę tam, gdzie nie ma dobrego dojazdu, to dolicz sobie to, że może trzeba będzie się dogadać z sąsiadami i władzą, i za wspólne pieniądze utwardzić drogę. Wystarczy policzyć, ile wynosi podatek od nieruchomości, płacony przez okoliczną ludność. I trzeba by było to zestawić z ewentualnymi kosztami "władzy", takimi jak odśnieżanie drogi... Sporo lat minie, zanim nadwyżka będzie tak duża, że będzie w stanie pokryć utwardzenie dojazdu... Płyta youmbo 0,75 x 1,00 m to jakieś chyba 50 zł. Cztery płyty dają 1 metr drogi o szerokości 3 m, czyli metr drogi kosztuje (bez wyłożenia, utwardzenia, żwiru na podsypkę) 200 zł. 100 metrów to już 20.000 zł na same płyty. Można ewentualnie dać dwa pasy po jednej płycie w rozstawie zbliżonym do rozstawu osi pojazdu. Wtedy mamy połowę kosztów na płyty... Oczywiście o mijankach nie wspominam... Działki kupowało się kilka lat temu po 100-120 tys. zł za 1000 metrów kwadratowych, więc to nie są kolosalne koszty w porównaniu z pełnym kosztem postawienia domu. Szkoda tylko, że w cenie działek nie było utwardzenia dojazdu... Aha, w Kartuzach ulica Marszałkowskiego tak samo wygląda. A ostatnie działki są czasem odcięte od cywilizacji przez wielką kałużę :D Pozdrawiam Japco
droga jak droga, wiele takich w gminie, z tego tez powodu nie przeprowadzam sie na wieś, poniewaz infrastruktura drogowa jest często w opłakanym stanie, co z tego ze wybuduje sobie ładny dom, przy drodze gruntowej, która wiosna, jesienia, oraz podczas długotrwałych opadów staje się nieprzejezdna? Jeśli ta droga gruntowa prowadzi do zaledwie kilku gospodarstw, mozna zapomniec o tym, że zarządca drogi bedzie dostosowywał ja do standardów XXI wieku. Zwyczajnie jest to nieopłacalne, wartośc wpływu z podatków w tym rejonie nie pokryje "wybudowania" takiej drogi. Np taka "sławna" droga z gminy Żukowo do gminy Gdańsk przez Sulmin, przemieszcza sie tamtedy sporo samochodów, a w okresie roztopów jest praktycznie nieprzejezdna. Jest około 200m nieutwardzonej nawierzchni, wystarczyłyby płyty jumbo, ale... Gmina Gdańsk nie jest zainteresowana, bo rachunek ekonomiczny oraz inne jakies tam powody ( bo mozna dojechac do Szadółek obwodnicą od strony Auchan lub przez Kolbudy) sprawia, iż ta droga naprawdę potrzebna, nie zostanie póki co wykonana. Równiez "jeden głos" niezadowolonej uzytkowniczki, niewiele pomoże, poprostu, pokrzyczy sobie, media opisza, a po miesiącu sprawa ucichnie, a Pani zacznie korzystac z dłuzszej ale za to lepszej drogi. Lub dalej korzystac z tej w złym stanie, a w przypadku uszkodzenia samochodu, dochodzic odszkodowania od zarządcy drogi- tu akurat życze powodzenia. Ta droga wyglada podobnie jak ta, która jest w strone Burchardztwa, oraz dalej w kierunku "osiedla domków" gdzie jest juz tylko droga gruntowa. Samo żalenie się do mediów nie pomoże, tu trzeba zorganizowanego działania mieszkańców do "właściciela" drogi, a moze cos osiągną.
To Ty jesteś śmieszny urzędasie bob z chmieleńskiej!!! Twoje patologiczne myślenie z IX wieku że dziurawe drogi poprawiają bezpieczeństwo świadczą o urzędniczym móżdzku. Zamiast naprawiać drogi dziurawmy je, będą wolniej jeżdzić- nie bob? A ty będziesz mógł wszędzie postawić znaki ograniczające prędkość i wysyłać swoich ,,ułanów" ze SM. Radzę ci przeczytaj jeszcze raz tytuł tego filmu i powtarzaj go codziennie przed rozpoczęciem ,,pierdzenia w stołek"
Smieszny jesteś człowieczku. Każdy, kto napisze przeciw, jest dla Ciebie urzędasem. Wyjawię ci tajemnicę - nie pracuję w żadnym urzędzie i nie jestem zwolennikiem obecnej burmistrz ani byłego burmistrza. Patrzę na świat bardzo realistycznie i nie wydziwiam. Zrobili drogę mieszkańcom na chmieleńskiej w Kartuzach, to teraz płaczą, że wielu kierowców tam jeździ na wariata. I mają rację. Dobra droga = "dostosowanie" prędkości do nawierzchni. Odkąd zrobili drogę Kartuzy-Żukowo, też się jeździ nie 50 czy 60, a 70-90. Jak zrobią drogę Dzierżążno-Pikarnia (czy jak ta wiocha się tam zwie) to i zwiększy się ruch, bo warunki będą sprzyjały kierowcom (bo po co jeździć na Kiełpino, jak od Dzierżążna będzie nowa nawierzchnia). Tylko po co wydawać pieniądzę na wiochę, która de facto ma dobrą nawierzchnię, tylko musi nadrobić 3km. A biedni raczej w tamtych rejonach nie mieszkają... może kilka osób, reszta to prezesiki.
Uderz w stół a urzędnik ci napisze komentarz, na którym piętrze w urzędzie pracujecie-bob xD i ines_ka. Zamiast pierdzieć w stołki zajmijcie się robotą, miedzy innymi naprawą dróg na kaszubach. Takich przykładów jak ten jest mnóstwo!!!
@sheymess:a właśnie to samo miałam napisać. A tak przy okazji to w bardzo złym stanie jest kawałek drogi, po tej wyłożonej płytami można spokojnie jechać. Widziałam gorsze drogi.
Skoro macie drogę dojazdową od strony Pikarni, to czego płaczecie? Niektórzy nie mają żadnej drogi dojazdowej w dobrym stanie, a wy chcielibyście od razu autostradę? A jak wam zrobią drogę, to będzie płacz, że nagle taki ruch się zrobił... Jeździć na około i problem z głowy. Myślicie, że jesteście jedyni w powiecie? Cieszcie się, że macie jeszcze wybór. Jeżeli wolicie dziury, to jedziecie przez dziury, jeżeli wolicie asfalt, to na Pikarnię i dupy tu nie zawracać pierdołami, bo robicie z igły widły.
oj.... ta Pani nie zatrzymała się przed przejazdem mimo że wyraźnie widać że stoi tam znak STOP
Po co komu drogi? Rowery kupic i po promenadzie jeździc w kółko a nie do domu bez sensu wracac. Albo śpiwór na hali w Kiełpinie rozłozyc i mozna spać. W koncu gmina nie ma pieniedzy na pierdoły i nie bedzie naprawiac nawierzchni.
Drogi koniuszko, do urzędasa mi daleko. Mało tego - uważam, ze urzędnicy mają za dobrze w naszym kraju. Jednak takich dróg w Polsce widziałam wiele i jakoś tragedii z tego nie robię. Osobiście kupiłam działkę do której dojazd jest mniej - więcej w takim stanie. Nie mam zamiaru robić zadymy dlatego, ze zdecydowałam się na działkę w tym a nie innym miejscu. Tu kupiłam wiedząc jaka jest droga i tyle. To tak samo jak jakiś czas temu ludzie, którzy kupili mieszkania przy torach kolejowych mieli pretensje do całego świata o to, ze im pociągi hałasują.
Grakk, stwierdziłeś, że każdemu się należy to samo, a jednocześnie nie do końca to samo. Weźmy taki przykład: 1. Jedna droga 600 metrów w terenie silnie zurbanizowanym. Co 30 metrów jedna posesja. Z każdej strony ulicy. W sumie 40 nieruchomości, płacących podatki. 2. Droga 4 kilometry, przy której stoją 4 domy. Którą drogą "władza" będzie się zajmowała wielokrotnie, gdy drugiej niemal nie ruszy? W jednym przypadku mamy jedną posesję na każde 15 metrów, a w drugim mamy jedna na 1000 metrów. Gdzie środki będą trafiały? Właśnie dlatego wydaje mi się, że, osiedlając się z dala od cywilizacji, trzeba się liczyć z tym, że pieniądze gminne raczej szybko tam nie trafią. Może się okazać, że przez wiele lat będą się pojawiały bardziej pilne inwestycje niż robienie "drogi w lesie". Takie są fakty. To stwierdzenie nie wynika z tego, że chcę być złośliwy. Grakk, wytłumacz mi jeszcze, czemu uważasz, że gmina zabiera podatki nieporównywalnie większe od właścicieli domów jednorodzinnych, niż od właścicieli mieszkań w blokach. Pozdrawiam Japco
Japco, Chyba pomyliłeś pojecia "droga gminna" i "droga prywatna". Każdemu, kto buduje sie przy GMINNEJ drodze należy się taki sam stan drogi dojazdowej, jedynie typ jej nawierzchni musi być dostosowany do natężenia ruchu. Nie ma tutaj miejsca na budowanie drogi przez właścicieli posesji - bo czemu niby mieliby sie do niej dokładac? Gmina zabiera podatki nieporównywalnie wieksze od domów jednorodzinnych niż bloków/zabudowan wielorodzinnych. Zatem rozumiem, że gmina powinna działać tak, że jednym sie należy (wlasciwie nie wiadomo dlaczego), a innym, bo tak sie pobudowali nie? Bo "jak sie budowali to nie było drogi, to teraz tez nie bedzie". Przypominam też ze Kartuzy sa gminą miejsko-WIEJSKĄ i nie mogą po prostu olac ciepłym moczem mieszkańców wsi (co rzecz jasna próbują co rusz udowodnic i co widac po poziomie inwestycji poza miastem). Twoim tokiem myślenia wszyscy powinni sie budowac wylacznie w miescie lub przy juz wykonanej drodze.