Reklama

Kartuzy. Drogowych uwag ciąg dalszy

Po mieszkańcach Łapalic, którzy od kilku lat narzekają na stan dróg dojazdowych do swoich posesji, nerwy zaczynają też puszczać kierowcom z nieco innej części gminy, a mianowicie Mezowa. - Krew mnie zalewa kiedy jadę samochodem z Dzierżążna - napisała nam pani Anna. Mało tego, kobieta nagrała nawet podróż wspomnianą drogą na telefon komórkowy i filmik zamieściła w internecie pod jakże sugestywnym tytułem "Droga na miarę XXI wieku".

Przypomnijmy, że pod koniec lutego pisaliśmy o fatalnym stanie nawierzchni ulicy Turystycznej i Polnej w Łapalicach. Mieszkańcy znajdujących się tam posesji narzekają, że gruntownego remont obu dróg nie mogą doprosić się od kilku lat, a ten ich zdaniem jest niezbędny, bo kilka razy w roku drogą trudno jest nawet przejechać.

Nieco inny, choć również drogowy problem mają natomiast mieszkańcy Mezowa, korzystający z drogi prowadzącej do Dzierżążna. Ulica jest utwardzona niemal na całej jej długości - jeśli nie asfaltem to płytami jombo. Szkopuł jednak w tym, że bitumiczny dywanik wylany musiał zostać bardzo dawno temu i od tamtej pory niewiele razy naprawiano powstałe w międzyczasie ubytki.

- Droga jest dziurawa jak ser szwajcarski - napisała nam pani Anna. - Muszę jechać slalomem, a i tak nie daje mi to gwarancji że nie uszkodzę samochodu. Stan tej drogi jest taki od kilku lat i nikt z tym nic nie robi, a przecież Ci którzy mogą coś z tym zrobić są też użytkownikami tej drogi. Przecież mamy XXI wiek, jesteśmy w Unii - to chyba nie te standardy - denerwuje się mieszkanka Mezowa.

Irytacja wzmogła w niej tak bardzo, że w końcu postanowiła nagrać "atrakcje" związane z pokonaniem odcinka z Dzierżążna do Mezowa na telefon komórkowy i powstały w ten sposób filmik umieścić w Internecie.

Znaleźć można go pod wymownym tytułem "MEZOWO droga na miarę XXI wieku" lub klikając w filmik zamieszczony poniżej artykułu.

Czy jest szansa na remont? Pewnie taka sama jak i w przypadku Łapalic, których mieszkańcy usłyszeli od burmistrz Mirosławy Lehman że: "Możliwości budżetowe gminy nie pozwalają na jednoczesne zrealizowanie wszystkich zgłoszonych zadań w zakresie utrzymania ponad 400-kilometrowej infrastruktury drogowej. Powoduje to, że przy planowaniu priorytetowych przedsięwzięć, każda lokalizacja przewidywanego remontu musi zostać przeanalizowana zarówno pod względem poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz zaspokojenia istotnych potrzeb mieszkańców, jak również brana jest pod uwagę ilość zabudowań w obrębie inwestycji".

Kwestię drogi Mezowo-Dzierżążno "komplikuje" zapewne także dodatkowo fakt, iż istnieje alternatywna droga powiatowa, pozwalająca dojechać z Dzierżążna do Mezowa, tyle że sporo dłuższa i prowadząca przez Pikarnię.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ines_ka - niezalogowany 2014-03-30 17:34:57

    Drogi koniuszko, do urzędasa mi daleko. Mało tego - uważam, ze urzędnicy mają za dobrze w naszym kraju. Jednak takich dróg w Polsce widziałam wiele i jakoś tragedii z tego nie robię. Osobiście kupiłam działkę do której dojazd jest mniej - więcej w takim stanie. Nie mam zamiaru robić zadymy dlatego, ze zdecydowałam się na działkę w tym a nie innym miejscu. Tu kupiłam wiedząc jaka jest droga i tyle. To tak samo jak jakiś czas temu ludzie, którzy kupili mieszkania przy torach kolejowych mieli pretensje do całego świata o to, ze im pociągi hałasują.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Japco - niezalogowany 2014-03-27 21:06:15

    Grakk, stwierdziłeś, że każdemu się należy to samo, a jednocześnie nie do końca to samo. Weźmy taki przykład: 1. Jedna droga 600 metrów w terenie silnie zurbanizowanym. Co 30 metrów jedna posesja. Z każdej strony ulicy. W sumie 40 nieruchomości, płacących podatki. 2. Droga 4 kilometry, przy której stoją 4 domy. Którą drogą "władza" będzie się zajmowała wielokrotnie, gdy drugiej niemal nie ruszy? W jednym przypadku mamy jedną posesję na każde 15 metrów, a w drugim mamy jedna na 1000 metrów. Gdzie środki będą trafiały? Właśnie dlatego wydaje mi się, że, osiedlając się z dala od cywilizacji, trzeba się liczyć z tym, że pieniądze gminne raczej szybko tam nie trafią. Może się okazać, że przez wiele lat będą się pojawiały bardziej pilne inwestycje niż robienie "drogi w lesie". Takie są fakty. To stwierdzenie nie wynika z tego, że chcę być złośliwy. Grakk, wytłumacz mi jeszcze, czemu uważasz, że gmina zabiera podatki nieporównywalnie większe od właścicieli domów jednorodzinnych, niż od właścicieli mieszkań w blokach. Pozdrawiam Japco

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    grakk - niezalogowany 2014-03-17 14:13:48

    Japco, Chyba pomyliłeś pojecia "droga gminna" i "droga prywatna". Każdemu, kto buduje sie przy GMINNEJ drodze należy się taki sam stan drogi dojazdowej, jedynie typ jej nawierzchni musi być dostosowany do natężenia ruchu. Nie ma tutaj miejsca na budowanie drogi przez właścicieli posesji - bo czemu niby mieliby sie do niej dokładac? Gmina zabiera podatki nieporównywalnie wieksze od domów jednorodzinnych niż bloków/zabudowan wielorodzinnych. Zatem rozumiem, że gmina powinna działać tak, że jednym sie należy (wlasciwie nie wiadomo dlaczego), a innym, bo tak sie pobudowali nie? Bo "jak sie budowali to nie było drogi, to teraz tez nie bedzie". Przypominam też ze Kartuzy sa gminą miejsko-WIEJSKĄ i nie mogą po prostu olac ciepłym moczem mieszkańców wsi (co rzecz jasna próbują co rusz udowodnic i co widac po poziomie inwestycji poza miastem). Twoim tokiem myślenia wszyscy powinni sie budowac wylacznie w miescie lub przy juz wykonanej drodze.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości