Pani Katarzyna jest mamą pięciorga dzieci, trojga niepełnosprawnych. Jej obecnie 20-letni syn od sześciu lat ma ataki padaczki. Z roku na rok coraz dłuższe i częstsze. Wymaga stałej opieki. Dlatego też pani Katarzyna złożyła wniosek o przyznanie jej świadczenia pielęgnacyjnego na syna. Urzędnicy stwierdzili jednak, że nie przysługuje ono jej. W zmianie decyzji nie pomógł nawet prawomocny wyrok sądu. Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Kartuzach miał stwierdzić, że nie mogą wypłacić pani Katarzynie świadczenia „wstecz”. Efekt przyniosła dopiero decyzja SKO. Czy rodzice niepełnosprawnych dzieci muszą w sądzie i SKO przez wiele miesięcy czy lata walczyć o należne im świadczenia?
Katarzyna Murzynowska jest mieszanką Kartuz. Mamą pięciorga dzieci, trojga niepełnosprawnych. W 2017 roku jej wówczas 14-letni syn dostał ataku padaczki. Z czasem do ataków dochodziło częściej i trwały one coraz dłużej. Wymagał stałej opieki. Pani Katarzyna rozpoczęła więc starania o przyznanie świadczenia pielęgnacyjnego na syna. Myślała, że to tylko formalność. Okazało się, że bardzo się myliła i musiała stanąć do walki z urzędnikami o przyznanie należnego jej świadczenia.
- Od sześciu lat mój syn Sebastian choruje. Na początku dochodziło do pojedynczych ataków padaczkowych. Nie wiedziałam wówczas, co to znaczy niepełnosprawność. Nikt z urzędu nie poinformował mnie o przysługujących mi prawach. W 2017 roku złożyłam wniosek do Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Kartuzach o przyznanie opieki na syna, z uwagi na to, że wówczas był niepełnoletni. Na komisji lekarz stwierdził, że mój syn jest zdrowy, że nie wymaga stałej opieki, więc przysługiwało mu tylko świadczenie opiekuńcze. Wtedy wspólnie z mężem byliśmy aktywni zawodowo. Stan zdrowia syna zaczął się pogarszać. Coraz częściej dostawał ataki i trwały one coraz dłużej. Złożyłam więc do Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Kartuzach wniosek o wydanie decyzji o stopniu niepełnosprawności dla syna. Odmówiono mi. Odwołałam się. Wojewódzki Zespół ds. Orzekania o Niepełnosprawności przyznało rację powiatowemu zespołowi w Kartuzach. Odwołałam się od tej decyzji do sądu. W październiku 2022 roku sąd wydał orzeczenie na moją korzyść. Dodatkowo na Powiatowy Zespół ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Kartuzach została nałożona kara, bo wydając decyzję nie uwzględnili dostarczonych do nich podczas toczącego się postępowania dokumentów – opowiada Katarzyna Murzynowska.
Reklama
W międzyczasie Sebastian uzyskał pełnoletność. Musiał więc stawić się na komisji w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.
- Przyznano mi zasiłek opiekuńczy na syna, który powinien wypłacać mi Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Kartuzach. Odmówiono mi jednak wypłacenia kwoty za poprzednie lata. Usłyszałam, że urzędnicy nie mają przepisów, aby wypłacić mi świadczenie „wstecz” i nic mi się nie należy, bo przebywałam wówczas na zasiłku macierzyńskim i zasiłku dla bezrobotnych. Chodzi o okres od 2019 do 2021 roku. Otrzymałam jedynie świadczenie za lipiec 2019 roku, choć byłam na zasiłku dla bezrobotnych. To dlaczego otrzymałam świadczenie za ten miesiąc? Urzędnicy sami na siebie kręcą bat – podkreśla pani Katarzyna.
Reklama
- Nie wiedziałam, że oczekując na komisję w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych mogę złożyć wniosek o przyznanie świadczenia pielęgnacyjnego i go zawiesić do momentu wydania decyzji przez ZUS. Taką informację uzyskałam dopiero w lipcu i wtedy złożyłam wniosek. I dlatego otrzymałam świadczenia za lipiec 2019 roku. Zrezygnowałam z innych świadczeń, pracy, bo mój syn potrzebuje stałej opieki. Chciałam pracować, ale musiałam zrezygnować z pracy – dodaje.
Pani Katarzyna jest wykończona psychicznie. Czasami opada z sił, ale jak podkreśla nie podda się, bo chce dać nadzieję także innym rodzicom niepełnosprawnych dzieci.
- Mój syn dostawał 40 minutowe ataki. Mam problemy z kręgosłupem. Czasami nie mam już sił. Nie rozumiem działań urzędników. Dla nich nic nie znaczy prawomocny wyrok sądu. Do SKO z urzędu wysłano niekompletne dokumenty w sprawie. Mam pięcioro dzieci. Troje niepełnosprawnych. Jestem wykończona walką z urzędami o swoje prawa. Nie pozwolę traktować się przez urzędników jak śmiecia. Za długo walczyłam o to, żeby udowodnić, że mówię prawdę. Na szczęście na mojej drodze stanęła pani mecenas, która pomogła mi przebrnąć przez tą sprawę. Zastanawiam się tylko, ile rodziców odeszło „z kwitkiem” z urzędu, myśląc, że nie należy im się świadczenie na ich niepełnosprawne dzieci. Ja o każdą informację muszę prosić, walczyć. Myślałam, że urzędnicy, szczególnie w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej są od tego, aby wskazać drogę, poinformować o tym, jakie my, mieszkańcy, rodzice mamy prawa, gdzie możemy zwrócić się o pomoc, a okazuje się, że jest wręcz przeciwnie - rzucają nam tylko kłody pod nogi. Przede wszystkim jako matka walczę o swoje dzieci, ale walczę również o to, aby inni rodzice niepełnosprawnych dzieci wiedzieli, że mają prawo do takiego świadczenia. Ten, kto nie posiada niepełnosprawnego dziecka, nie ma pojęcia, z jakimi problemami się stykami i borykamy. Opieka nad niepełnosprawnymi dziećmi nie jest łatwa, a bezduszni urzędnicy stawiają nam dodatkowo bariery. Myślę, że jest wiele osób, które się poddają, bo nie mają już sił walczyć o swoje prawa, ale mam nadzieję, że mój przykład pokaże im, że warto – akcentuje pani Katarzyna.
Samorządowe Kolegium Odwoławczego uchyliło decyzję Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kartuzach. SKO zaznaczyło, że GOPS wydając swoją decyzję popełnił szereg zaniedbań, w tym m.in. nie przeprowadził wywiadu środowiskowego na okoliczność stanu zdrowia Sebastiana i tego, czy faktycznie wymagał stałej opieki. Jednocześnie jak podkreśliło SKO, zgodnie z wyrokiem NSA status osoby bezrobotnej z prawem do zasiłku dla bezrobotnych nie ma wpływu na możliwość uzyskania świadczenia pielęgnacyjnego.
Po decyzji SKO, Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Kartuzach wydał decyzję o wypłacie pani Katarzynie świadczenia. Zapytaliśmy jednak kierownika kartuskiego GOPSu, czy o wypłatę jak się okazuje należnego jej świadczenia, musiała przebrnąć przez tak długą sądową i odwoławczą drogę?
- Przede wszystkim musimy działać zgodnie z obowiązującymi przepisami. Zgodnie z prawem świadczenie pielęgnacyjne nie przysługuje na osoby dorosłe. Tak stanowią przepisy. Tak dzieje się w każdej sprawie, że wydajemy decyzje negatywne, od których można się odwołać. Mamy takich trochę spraw. Samorządowe Kolegium Odwoławcze zazwyczaj podtrzymuje nasze decyzje. Jeśli wyda decyzję inną – na korzyść skarżącego – to dopiero wówczas możemy wypłacić świadczenie pielęgnacyjne. Zgodnie z obecnie funkcjonującym prawem na opiekę osoby dorosłej przysługuje tzw. specjalny zasiłek opiekuńczy i jest on niższy od świadczenia pielęgnacyjnego – przyznaje Jan Mazur, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kartuzach.
Reklama
- Nowa ustawa o świadczeniu pielęgnacyjnym ma to zmienić, a sprawy ma rozstrzygać Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Zmianie mają ulec także zasady przyznawania tych świadczeń. Czekamy na zmianę przepisów, bo także nam w sposób znaczący ułatwią pracę – dodaje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze