Reklama

Kartuzy. Rodzice: musimy zostawiać dzieci pod drzwiami, jak worki z kartoflami

Tak nie miało być - podkreślają rodzice przedszkolaków z nowego gminnego przedszkola na osiedlu Wybickiego w Kartuzach. Zamiast odprowadzać swoje pociechy do szatni, muszą zostawiać je pod drzwiami. - Rano, gdy zazwyczaj spieszymy się do pracy, musimy stać w kolejce, by "oddać" nasze dziecko w ręce pań przy drzwiach. Mamy zakaz wejścia do środka. Dla nas jest to idiotyczny pomysł. Dzieci płaczą, rodzice się denerwują - grzmią rodzice. Co na to kartuski magistrat - organ prowadzący placówkę?

Z prośbą o interwencję zwrócili się do nas rodzice przedszkolaków przedszkola przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Kartuzach.

- Musimy zostawiać nasze dzieci pod drzwiami przedszkola, jak dzieci z kartoflami - grzmią rodzice.

A wszystko, ich zdaniem, zaczęło się już w czerwcu, kiedy to zostali wezwani na spotkanie do przedszkola do Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Kartuzach.

- Podczas spotkania mieliśmy podpisać zgody, by nasze dzieci od września przeszły do innej grupy. Osobiście myślałam, że chodzi o inną grupę w Akademii Przedszkolaka. Okazało się, że chodzi o nowe przedszkole, unijne. Budynek jest bardzo ładny. Sale pięknie wyposażone. Naprawdę sale robią wrażenie. Niestety, gdybym wiedziała, że będę musiała zostawiać moje dziecko pod drzwiami, nie zgodziłabym się na przeniesienie do tego przedszkola -  opowiada jedna z matek.

Reklama

- Rano, gdy zazwyczaj spieszymy się do pracy, musimy stać w kolejce, by "oddać" nasze dziecko w ręce pań przy drzwiach. Mamy zakaz wejścia do środka. Dla nas jest to idiotyczny pomysł. Dzieci płaczą, rodzice się denerwują. Rozmawialiśmy z panią dyrektor, kuratorium i gminą. W kuratorium powiedziano nam, że jeśli pani dyrektor się zgodzi, to będziemy mogli odprowadzać nasze dzieci do szatni. Zgodziła się. Kilka dni później okazało się, że znów mamy zakaz wejścia do szkoły. Wszystko ze względów bezpieczeństwa - dodaje inna.

- Do przedszkola dziecko zaprowadzam najczęściej ja. Ostatnio jednak była taka sytuacja, że córkę odprowadzał mąż. Czekał w długiej kolejce. W pewnym momencie zniecierpliwione dziecko położyło się na ziemię i zaczęło płakać. Co się wydarzyło? Przyszła pani, chwyciła dziecko za szmaty i zaprowadziła do przedszkola. To niedopuszczalne - oburza się kolejna matka.

Reklama

- My też chcemy, żeby nasze dzieci były bezpieczne. Słyszy się o różnych sytuacjach. Tak, jak nawet ostatnio. Pani w przedszkolu zakładała maski i straszyła dzieci. Jak mogliśmy wejść do środka, to mogliśmy też spojrzeć przez szybę, jak wygląda opieka nad naszymi dziećmi. Po drugie jest jesień, niedługo będzie zima. Ile będziemy musieli czekać na zewnątrz, w mrozie, aby panie odebrały nasze dzieci? - pytają rodzice.

Z prośbą o wyjaśnienia zwróciliśmy się do Elżbiety Rejter, kierownik Wydziału Oświaty w Urzędzie Miejskim w Kartuzach.

Reklama
- Rozmawiałam z panią dyrektor. Przedstawiłam jej sytuację i powiedziałam, że mamy weekend na podjęcie decyzji, co zrobić, aby rozwiązać problem. Wspólnie wypracowałyśmy takie rozwiązanie, że od wtorku w godzinach porannych będzie dodatkowa pani, która będzie odbierała dzieci od rodziców i odprowadzała do sal. Będą więc nie dwie, a trzy panie, które będą pomagały przy odbiorze dzieci. Taka sytuacja, aby rodzice czekali na zewnątrz, by ktoś odebrał od nich dzieci, nie może mieć miejsca. Rodzice nie powinni czekać z dziećmi przed szkołą. Będziemy monitorowali sytuację i na pewno nie dopuścimy do tego, by przed szkołą ustawiały się kolejki. Mogę zapewnić, że pozwolimy na to, aby rodzice czekali z dziećmi na zewnątrz - podkreśla Elżbieta Rejter.
Elżbieta RejterElżbieta Rejter

- Gdyby pojawiła się taka sytuacja, że zdarzyłyby się kolejki, to proszę rodziców, aby powiadomili o tym dyrektora szkoła lub nas - organ prowadzący. Zmiany dotyczącego te, że panie odbierają dzieci od rodziców, zostały wprowadzone po to, aby zapewnić bezpieczeństwo dzieciom. Jestem pewna, że zarówno rodzicom, jak i nam zależy na bezpieczeństwie naszych przedszkolaków. Tak samo chcemy, aby to przedszkole spełniało oczekiwania najmłodszych, jak i ich rodziców. Jeśli zaproponowane rozwiązanie nie spełni oczekiwań, to podejmiemy inne kroki, by rozwiązać tę kwestię - podsumowuje.

Czy zostawiania dzieci pod drzwiami przedszkola to dobre rozwiązanie?

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mama - niezalogowany 2022-10-19 14:57:40

    potwierdzam, że sytuacja jest problematyczna nie rozumiem, dlaczego to rodzice większością głosów nie mogą zdecydować o losie swoich dzieci w czasie pandemii i innych infekcji zmusza się rodziców (często z małymi dziećmi ) na czekanie ok 10 min na korytarzu 2 x 2 m, w kontakcie z innymi rodzicami i np. kaszlącymi dziećmi absurd

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefek i Wandzia - niezalogowany 2022-10-19 15:04:24

    Nie rozumiem w czym problem? dziecko idzie do przedszkola odbiera je pani przy drzwiach i to wszystko ,po co rodzice w tej szatni??? niepotrzebny tłok harmider,roznoszenie zarazków błota i zawracanie gitary małym dzieciakom one wchodzą do przedszkola i potem rodzice ladnie niech je odbiora o czasie. Wydaje mi się że największy z tym problem mają kobiety nie pracujące nic nie robią tylko mają wiecznie problemy ze wszystkim o wszystko. Bo jeżeli ktoś się śpieszy do pracy to odstawia dziecko dzieckiem zajmują się wychowawczynie a ja pędzę do pracy zawsze czasu jest za mało. A tu mamunie jedną z drugą nie mogą wejść do szkoły - na teren szkoły No ludzie co to ma być? Faceci chyba nie mają takich problemów.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ktosiowo 2022-10-19 15:43:03

    nie rozumiem tej histerii.... Było o tym mówione od początku. Nagle niektóre matki robią z tego problem. Co za problem wstać 10 minut wcześniej? (teksty, że to się nie da są głupimi wymówkami - się nie chce co najwyżej) Czas spędzony z dzieckiem w szatni jest czasem zaoszczędzonym. To że niektóre matki zamiast pozwolić dziecku żeby samo się przebrało, przebieraj je w locie, to też nie jest normalne. Fakt, że przedszkole powinno wypracować lepiej cały proces, żeby nie był taki chaotyczny - nie potrzebny stres dla dziecka, wystarczy że niezadowoleni rodzice już to robią. Ale tu należy trochę współpracy z obu stron. Chęci i dobra wola....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości