Reklama

Kierowcy PKS-u grożą strajkiem! Pasażerowie pójdą na piechotę?

07/09/2006 14:27
Kartuscy kierowcy obsługujący linie PKS-u grożą strajkiem generalnym, jeśli zarząd ich firmy nie wycofa się z decyzji zawieszenia 22 lokalnych połączeń. Pracownicy zrzeszeni w związkach zawodowych zaprzeczają, że linie są nierentowne i boją się, że konkurencja, czyli przedsiębiorstwo "Gryf" podniesie wkrótce ceny.

Gdański PKS ogłosił, że wycofa się z 22 kursów autobusów do Goręczyna i Borcza tuż przed końcem szkolnych wakacji. Decyzji, z zaledwie parodniowym terminem realizacji, nie konsultowano ani z mieszkańcami, ani z kierowcami, ani z Gryfem, który nagle miał przejąć wszystkich pasażerów konkurencji.

Okazało się, że związkowcy pracujący w PKS-ie nie mają zamiaru podporządkować się planom zarządu firmy. Ich pismo z prośbą o wyjaśnienia pozostało jednak bez odpowiedzi.

- Kierowcy boją się utraty zarobków na skutek zmniejszenia godzin pracy - mówi Mirosław Łęcki, przewodniczący Związku Zawodowego Kierowców w Kartuzach. - Jeżeli nie dojdziemy do porozumienia, przystąpimy razem z dwoma innymi związkami do sporu zbiorowego. Jeśli to nie pomoże, dopuszczamy możliwość strajku generalnego.

Do przejęcia pasażerów, rzekomo przynoszących straty linii PKS-u, jest już gotowe kartuskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Gryf", które na tych samych trasach dotąd skutecznie walczyło o klientów za pomocą m.in. konkurencyjnych cen biletów. Okazuje się jednak, że nie zanosi się na to by firma w krótkim czasie uzyskała pozwolenie ze starostwa na rozszerzenie połączeń. Powód? Protesty do wojewody i starosty w tej sprawie wysłali kartuscy związkowcy z PKS-u.

Wśród mieszkańców miejscowości znajdujących się wzdłuż linii przeznaczonych do likwidacji pojawiła się pogłoska, że "Gryf", jako jedyny przewoźnik na trasie, po krótkim okresie podniesie ceny biletów.

- To absurd - dementuje Piotr Wróbel, dyrektor do spraw eksploatacyjnych tej firmy. - Nie mamy żadnego interesu w tym, żeby wykorzystywać tymczasową i niezamierzoną pozycję monopolisty. Nasze działania mają na względzie wizerunek całego przedsiębiorstwa, które powinno służyć pasażerom. Ceny będą kalkulowane tak samo jak na innych liniach, a jeśli podniosą się to wszędzie i tylko wtedy, gdy zdrożeje paliwo.

Wobec kłopotów z uzyskaniem przez "Gryfa" zezwolenia, PKS do połowy września zamierza utrzymywać sporne połączenia. Okazuje się jednak, że większość pasażerów na wieść o zamiarach przewoźnika z Gdańska wykupiła już w Gryfie bilety miesięczne na wrzesień. Mercedesy kartuskiej firmy jeżdżą wypełnione do granic możliwości. Autobusy PKS-u świecą pustkami.

Z protestującymi kierowcami ze związków zawodowych jutro w Kartuzach ma się spotkać Piotr Topolewicz, prezes zarządu PKS w Gdańsku. Cezary Kamiński zastępca prezesa nie wyobraża sobie, by nie można było przekonać kierowców do stanowiska władz przedsiębiorstwa.
- Spotykałem się z przedstawicielami wszystkich trzech związków - mówi. - PKS jest prywatną firmą działającą na zasadach rynkowych. Ekonomicznie nie ma możliwości, by utrzymywać kursy, które przynoszą straty. Wszyscy pracownicy posiadają bezpieczeństwo pracy, nie ma więc mowy o zwolnieniach.

Wiceprezes Kamiński nie dopuszcza też myśli, że związkowcy, zgodnie z zapowiedziami, zaostrzą formę protestu.

- Strajk generalny? To byłby ewenement na skalę kraju.

Na dworcu PKS w Kartuzach kierowcy ze związków zawodowych zawiesili biało-czerwone flagi.

Janusz Świątkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    szucio - niezalogowany 2006-09-08 17:53:06

    Uważam, że Gryf to solidna firma, nie pozwoliłaby sobie na takie wybryki. a PKS miał tylko niskie ceny biletów (tzw. Promocyjne) na liniach gdzie jeździł GRYF i nikt się nie czepiał

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    chestero - niezalogowany 2006-09-08 13:24:12

    Chociaż w czymś się zgadzamy ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Pinochet - niezalogowany 2006-09-08 12:41:37

    Jeden przewoznik oznacza monopol, wiec stałą cenę biletów, a wiec cena biletów może być droga, większa ilość przewoźników, to konkurencja, a więc ceny biletów mogą spaść, a więc to tylko korzyść dla pasażerów

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości