600-kilogramowy byk padł łupem złodziei, którzy ograbili w ubiegłym tygodniu jedno z gospodarstw na terenie gminy Przodkowo. Co ciekawe, to już trzeci tego typu przypadek w przeciągu ostatniego miesiąca!
Wygląda na to, że na Kaszubach grasuje szajka złodziei byków. Ile osób liczy grupa i dlaczego za cel obrała sobie akurat te zwierzęta nie wiadomo. Policja jak dotąd jest jednak bezsilna. Tylko w ciągu minionego miesiąca stróże prawa odebrali trzy podobne zgłoszenia. Po bydle nie ma tymczasem śladu.
Jako pierwszy zaginął młody, bo zaledwie czterodniowy byczek, który pojawił się w gospodarstwie rolnym "Tojan" w Lubaniu (pow. kościerski). W drugiej połowie września nieznani dotąd sprawcy, działając pod osłoną nocy, uprowadzili zwierzę z niezabezpieczonej klatki.
Niespełna dwa tygodnie później jego los podzieliło kolejne zwierzę. Kradzież byka zgłoszono bowiem również w Rębienicy (gm. Sierakowice). Tam złodzieje połasili się na podrośniętego już samca. Brak 450-kilogramowego byka na pastwisku właściciel zauważył we wtorek, 27 września w godzinach rannych.
Tę niecodzienną serię zamyka póki co przypadek z ubiegłego tygodnia. Okoliczności działania były identyczne jak w poprzednich dwóch sytuacjach. Nocą, kiedy gospodarze spali, nieznani sprawcy wkradli się na pastwisko i uprowadzili byka. Tym razem zwierzę miało już 600 kg, co każe przypuszczać, że złodzieje, o ile powyższe wydarzenia mają ze sobą związek, celują w coraz większe okazy.
Suma strat poniesionych przez właścicieli wszystkich trzech zwierząt sięga blisko 8.000 złotych.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Ktoś jest bardzo głodny.
w jakiej miejscowosci miala miejsce ta kradzież