W Kiełpinie nad jeziorem ma powstać ogromny pięciogwiazdkowy hotel z basenem i restauracją. Obwieszczenie w tej sprawie wywieszone jest w Urzędzie Miejskim w Kartuzach do 27 lutego – wtedy oficjalnie upłynie czas na zgłaszanie zastrzeżeń. Wśród mieszkańców wsi przeważają głosy pełne obaw i sprzeciwu.
We wtorek we Wspólnej Chacie w Kiełpinie odbyło się spotkanie mieszkańców z inwestorami państwem Moniką i Marcinem Miłosz. Na spotkaniu obecny był architekt Piotr Aleksandrowicz – autor wstępnej koncepcji budowy obiektu turystycznego, oraz sołtys Dominika Biekisz-Olejnik i radny Jarosław Plichta. Państwo Miłosz, od trzynastu lat zajmujący się prowadzeniem hotelu Miłosz w Kartuzach, przedstawili koncepcję budowy kolejnego hotelu.
Inwestycja ma powstać na terenie działek nr ew. 274/12, 274/13 w Kiełpinie, których właścicielem jest Mirosław Miłosz – ojciec Marcina Miłosza. Ziemia ma ponad 2 hektary. Już teraz powstała wstępna koncepcja projektu zabudowy, która zakłada wybudowanie hotelu z restauracją wraz z wieloma usługami towarzyszącymi. Okazały hotel ma liczyć 100 pokoi w budynku głównym, oraz dwanaście wolnostojących domków do wynajęcia. Gmach budynku głównego liczyć ma 4 kondygnacje nadziemne. W hotelu będzie funkcjonować oferta rehabilitacyjna i rekreacyjna: spa, siłownia, kryty basen, sala bankietowa, ogólnodostępny plac zabaw. Zakłada się też stworzenie kilkudziesięciu miejsc parkingowych dla samochodów osobowych oraz 3 dla autobusów. Koszt zrealizowania inwestycji szacuje się na kilkanaście milionów złotych.
- Oczywiście bardzo się liczymy z państwa opinią na ten temat. Nie chcielibyśmy aby było to w jakiś sposób uciążliwe. Wydaje nam się, że tego typu inwestycja może powiększyć wartość państwa nieruchomości w miejscowości, tak jak np. w Ostrzycach. Jeżeli udałoby się zrealizować tę inwestycję, to przy obecnym podatku od nieruchomości gmina uzyskałaby w ciągu 10 lat 3 mln zł samego podatku od nieruchomości. Te pięniądze mogłyby zostać przeznaczone na inwestycje gminne, np. ścieżki rowerowe, parkingi, budowę budynków – powiedział Marcin Miłosz.
To są plany. Tymczasem społeczność Kiełpina wyraziła wątpliwości, czy budynek naprawdę ma być hotelem.
- Mamy obawy, że to będzie budynek socjalny. Że to będzie budynek, w którym będzie 100 mieszkań pod przykrywką hotelu, ponieważ wiemy, że państwa rodzina zajmuje się wynajmem lokali w Kartuzach. O inwestycji dowiedzieliśmy się od mieszkanki i trochę nas zdziwiło, że w takim małym Kiełpinie taka duża inwestycja ma powstać – powiedział radny Jarosław Plichta.
W odpowiedzi na przypuszczenie, że pokoje będą przeznaczone pod wynajem długoterminowy czy pokoje pracownicze, Monika Miłosz powiedziała “my po prostu swoich gości w naszym hotelu nie mieścimy, chcemy się rozwinąć” i zapewniła, że lokale, które jej teść wynajmuje w Kartuzach nie będą miały nic wspólnego z planowanym hotelem.
Choć, przypomnijmy, działka należy właśnie do jej teścia.
Pojawiły się kolejne pytania i wątpliwości. Dla wielu Kiełpinian budowa tak ogromnego budynku nie mieści się w głowach – po prostu burzy obraz Kiełpina jako małej sielskiej wsi, w której można spokojnie pójść na spacer nad jezioro, cieszyć się niezakłóconą ciszą, pięknem przyrody. Mieszkańcy obawiają się również, że hotel będzie zgłaszał uciążliwe skargi na policję na sąsiednich rolników lub pokusi się o wykupienie i ogrodzenie części plaży, tym samym odcinając dostęp do jeziora.
- Ten obiekt miałby być ogólnodostępny. Czyli te wszystkie usługi, jak na przykład basen, spa, sala zabaw dla dzieci, biblioteka, sala bilardowa będą dla mieszkańców. A jeżeli chodzi o działkę, to ona nie dochodzi do samego jeziora. Wokół jeziora jest linia odgradzająca, która nie należy do nas, natomiast o ile właściciele tych działek się zgodzą, chcielibyśmy nieodpłatnie zbudować pomost oraz kąpielisko. Wtedy i nasi goście będą mieli możliwość spędzania tam czasu jak i mieszkańcy Kiełpina - wyjaśnił Marcin Miłosz.
Na pytania, czy będzie płot, odpowiedział przecząco. Jako dowód, że kompleks będzie służył mieszkańcom, przedstawił wizję szkółki pływackiej dla dzieci, która działając na terenie hotelu będzie dostępna dla mieszkańców okolicznych wiosek. Nie zdobył jednak zaufania obecnych na zebraniu. Na sali zawrzało od głosów:
- Boimy się, że kiedyś powiesicie napis “Teren prywatny - wyłącznie dla gości hotelowych”.
- Teraz mówicie, że nie, a za parę lat może się zmienić.
- Jak osiągnięcie swoje cele to potem koncepcja się zmieni.
- Bo to dla dobra gości hotelowych, żeby nie chodzili obcy, bo tubylcy śmierdzą…
Obecnie jezioro ma ponad 30 właścicieli, którzy mają procentowe udziały w dostępie do niego. Tradycyjnie jezioro służy całej wsi. Na spacery z rodziną, z psem, na przejażdżkę konną.
Na spotkaniu poruszona została kwestia dbania o czystość i bezpieczeństwo na plaży. Inwestorzy zadeklarowali, że dbanie o czystość jest koniecznością. To kwestia wizerunku hotelu oraz uzyskania i utrzymania pięciu gwiazdek.
- To ma być oaza spokoju dla gości – powiedziała Monika Miłosz.

Część terenu pod budowę objęta jest planem miejscowym, a część na warunkach zabudowy – określają one, co na danej działce może powstać. Plan ogólny gminy z założenia powstaje po konsultacjach z mieszkańcami i definiuje kierunek rozwoju wsi zgodny z ich potrzebami. W konsultacjach mieszkańcy mogą wspólnie postanowić, że na przykład nie chcą mieć więcej działalności usługowej bo wybierają mieć cichą, spokojną wieś.
- Dlaczego państwo nie chcecie poczekać na przyjęcie ustawy, jeżeli chodzi o plan ogólny? Ten plan ogólny będzie definiował jak ten budynek będzie mógł wyglądać, jak teren w Kiełpinie będzie mógł być kształtowany. A teraz Państwo mają warunki zabudowy, które są poza konsultacją społeczną, podczas kiedy plan ogólny będzie narzucał pewne rzeczy – pytał mieszkaniec.
Reklama
W odpowiedzi Marcin Miłosz przyznał, że prace nad projektem trwają już od dawna i teraz, kiedy koncepcja jest już gotowa, chce ją przedstawić aby była jawna i transparentna.
- Procedura wydania decyzji o warunkach zabudowy obejmuje również głos mieszkańców – najbliższych sąsiadów oraz tych organów, które chcą się wypowiedzieć na ten temat. Sołectwo może się wypowiedzieć – powiedział architekt Piotr Aleksandrowicz.
71 osób otrzymało informację o rozpoczęciu postępowania i mogą zgłaszać swoje uwagi do dnia jego zakończenia (później niż ogłoszona data 27 lutego). Jeśli ktoś nie jest w stanie wykazać interesu prawnego, nie może zgłaszać swoich uwag.

Choć koncepcja hotelu jest szansą na rozwój wsi, lista obaw mieszkańców nie maleje. Obawiają się o hałasy, o niszczenie drogi dojazdowej, o wzmożony ruch na drogach, bezpieczeństwo dzieci idących do szkoły… Pytają o stan wodociągów i kanalizacji – tutaj państwo Miłosz będą musieli zbudować swoją własną przepompownię. Zastanawiają się, czy hotel nie zniszczy wiejskiego charakteru wsi. Niektórzy stracą widok ze swojego domu na jezioro – zamiast na piękno przyrody będą mogli popatrzeć na pokoje. Z bólem w głosie mówią:
- Nam zabierzecie najbardziej reprezentacyjne miejsce we wsi… My kochamy to jezioro.
- Ja już nie zobaczę tego jeziora tylko wasze ściany...- Mi oczywiście bardzo zależy na zachowaniu tych walorów przyrodniczych. Chciałbym aby moje dzieci miały dostęp do tej przyrody. Moja rodzina jest związana z Kiełpinem od 1770 roku – tutaj była nasza ojcowizna. Dlatego nie chcę szpecić tej okolicy – zadeklarował Marcin Miłosz.
Czy tak duży obiekt podkreśli piękno wsi, czy je zniszczy? Dyskusja trwa. Niewykluczone, że w przyszłości odbędą się kolejne spotkania z mieszkańcami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze