Reklama

Kościelna ziemia zmieniła dzierżawców. Teraz uprawiają ją bracia wójta Stężycy

Po emisji materiałów Tomasza Słomczyńskiego na TVN24.pl w sprawie posiadłości biskupa peplińskiego w Sikorzynie, dziennikarz zaczął otrzymywać kolejna informacje. Tym razem o dzierżawie kościelnej ziemi w powiecie kościerskim. Wieloletni dzierżawcy musieli zrezygnować, bo biskup zażyczył sobie wyższej dzierżawy. Ostatecznie jak się okazało, nowymi dzierżawcami zostali Łukasz i Piotr Brzoskowscy - bracia wójta gminy Stężyca. 

 

Na terenie powiatu kościerskiego znajdują się trzy nieruchomości - ziemie kościelne - dwie. liczące 23 ha, w Garczynie w gminie Liniewo oraz trzecia, 70 ha, w Nowych Polaszkach. Przez lata ziemia ta była uprawiana przez tych samych rolników, którzy płacili za nią dzierżawę. 

Biskup zażądał wyższej dzierżawy za uprawę ziemi kościelnej

W przypadku ziem w Garczynie zarządza nią lokalna parafia.

- To grunty czwartej, piątej i szóstej klasy (najniższe klasy, ziemia nieurodzajna). Przez 20 lat były uprawiane przez miejscowego rolnika Grzegorza Michnowskiego, który płacił parafii czynsz dzierżawny. Kolejne umowy dzierżawy tej działki były odnawiane co kilka lat. Najpierw cena za hektar wynosiła około 40 zł rocznie, później, od 2004 roku, gdy już rolnicy mogli ubiegać się o unijne dopłaty (tak zwane dopłaty bezpośrednie) - 80 złotych. Michnowski rozliczał się z proboszczem. Czasem użyczył sprzętu rolniczego, wykonał jakąś pracę, potem koszt usługi odejmował od czynszu. Z czasem opłaty za dzierżawę były większe, ale wciąż do przyjęcia przez rolnika. W 2017 roku, jak informuje, płacił 200 zł czynszu za hektar, czyli niespełna 5 tys. zł za cały rok, za całe 23-hektarowe pole - wynika z ustaleń Tomasza Słomczyńskiego, dziennikarza TVN24.

Reklama
Tomasz SłomczyńskiTomasz Słomczyński

23 sierpnia 2017 roku do proboszcza w Garczynie przyszedł list z kurii. Poinformowano w nim, że decyzją biskupa Ryszarda Kasyny od teraz czynsz za dzierżawę ziemi, którą uprawia Michnowski, będzie wynosił 1000 złotych za hektar. Jeśli dzierżawca zgodzi się na te warunki, wówczas zostanie z nim podpisana umowa dzierżawy. Cena za dzierżawę wzrosła w ten sposób z niespełna 5 do 23 tysięcy złotych (z 200 do 1000 złotych za hektar). Czyli pięciokrotnie.

Jak ustalił Tomasz Słomczyński, rolnik zdecydował, że w tej sytuacji nie złoży oferty przetargowej. W ten sposób stracił dzierżawę 23 hektarów kościelnej ziemi. Tymczasem odbył się przetarg - tak mówi się we wsi, choć sam ksiądz ekonom używa w pismach pojęcia "postępowanie ofertowe". We wsi mówi się nieoficjalnie, że najwyższa oferta opiewała na kwotę 1250 złotych za hektar, co w tym przypadku daje 28 750 złotych rocznie.

Reklama

Kościelna ziemia w Nowych Polaszkach to z kolei 70 hektarów głównie piątej i szóstej klasy. Te grunty to również efekt działania dawnej Komisji Majątkowej - Kościół odzyskał je od Skarbu Państwa w 1993 roku, tak wynika z zapisów w księdze wieczystej.

- Czterech rolników uprawiało tę ziemię od prawie trzydziestu lat. Płacili czynsz dzierżawny, umowy były odnawiane co kilka lat. Dwa lata temu dowiedzieli się od miejscowego proboszcza, że kolejna umowa dzierżawy nie zostanie przedłużona, że kuria zorganizuje przetarg i nowym dzierżawcą zostanie ten, kto da najwyższą cenę. Rolnicy złożyli oferty. Zaproponowali kwoty - mniej więcej 800 złotych. Mówią, że to granica opłacalności. Przy wyższym czynszu, jak zdecydowanie i jednogłośnie twierdzą, uprawianie tej ziemi nie będzie opłacalne. W następujących po przetargu kolejnych dniach, tygodniach i miesiącach zaległa cisza. Nikt oferentów nie poinformował, ile ofert wpłynęło, która została wybrana i jaka kwota "zwyciężyła". Pytali miejscowego księdza, ale on też o niczym nie wiedział - wynika z ustaleń Tomasza Słomczyńskiego. 

Reklama

Dzierżawcy - bracia Brzoskowscy 

Okazało się, że dzierżawcami ziemi kościelnej są bracia - Łukasz i Piotr Brzoskowscy. W rozmowie z Tomaszem Słomczyńskim, Łukasz Brzoskowski potwierdził, że stanął do przetargu organizowanego przez kurię. O przetargu dowiedział się w kościele z ambony, poza tym widział ogłoszenie na tablicy we wsi.

- Potwierdził też, że zaproponował 1250 złotych za hektar. Uważa to za uczciwą cenę. Co więcej, "skandalem" i "żenadą", "wstydem i hańbą" nazwał fakt, że poprzedni dzierżawca (Grzegorz Michnowski) płacił zaledwie 100 czy 200 złotych za hektar w sytuacji, w której samych dopłat za taką ziemię uzyskiwali półtora czy dwa tysiące złotych (Michnowski w 2017 roku, jak twierdzi, otrzymywał 460 złotych dopłat za hektar). Przekonuje, że właśnie przez taką niegospodarność ze strony duchownych (ma na myśli poprzednią dzierżawę) wiejskie kościoły są w "takim opłakanym stanie" - opisuje dziennikarz Tomasz Słomczyński. 

Reklama

Łukasz Brzoskowski twierdzi ponadto, że cena, jaką zaproponował - 1250 złotych, to mniej więcej tyle, ile obecnie dostaje dopłat do ziemi. Uważa, że za to, iż on jeden zaproponował Kościołowi uczciwą cenę, jest teraz we wsi "niewygodny" i jest uważany za "tego złego".

Dotyczy to także jego brata - Piotra, który również - zdaniem Łukasza Brzoskowskiego - zaproponował w przetargach uczciwe ceny w odróżnieniu od innych rolników, którzy płacili za dzierżawę "żenująco mało".

Warto dodać, że Łukasz i Piotr Brzoskowscy to bracia Tomasza Brzoskowskiego, wójta gminy Stężyca, na terenie której znajduje się miejscowość Sikorzyno.

Reklama

Cały materiał dostępny na tvn24.pl.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/04/2024 13:34
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości