Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wyjeżdzam na lewy pas i ajde nim w swoim kierunku(tak jak bym wyprzedzał" rozumiesz.... oczywiscie jeżeli mam dobra widocznośc do przodu.... tym samym szybko jadący samochód ma szanse na bezpoieczne ominięcie mnie na drodze... Kielka razy uratowało mi to juz "dupe" w samochodzie.... Mam ciocie od której jest identyczny wyjazd.. dlatego wiem...
Lentil, gdyby ktoś Ciebie "trafił", to Policja miałaby nie lada zagadkę, co się wogóle działo na drodze :shock: . Wyjeżdżając na lewy pas, przez dłuższy czas jesteś bokiem ustawiony do ewentualnie nadjeżdżającego pojazdu, więc większe szanse na to, że zostaniesz potencjalnym sprawcą... Poza tym ciekawi mnie, co by sobie pomyślał kierowca, która by zobaczył samochód jadący z tym samym kierunku, co on, tyle że po lewej stronie :mrgreen: . [ Dodano: Nie 16 Wrz, 2007 20:34 ] P.S. Od doby jestem w kraju. Stare Polo przetrwało 13 godzin jazdy niemal nonstop :grin: . Na autobahnie prawie zasnąłem, ale jak zobaczyłem, co się odpieprza na drogach polskich, to już byłem obudzony :razz:
obie odpowiedzi prawidlowe, tylko gdzie tu jest sens? nawet jezeli nie ma szans zobaczenia kierowcy akurat lamiacego przepisy to i tak musisz placic...
Wtedy jest wina wykeżdzającego/..... Ja w takich sytuacjach wyjeżdzam na lewy pas jezdni... i po tym jak upewnie się ze nic mi szybko zza zakrętu nie wyjechało.. to zjezdzam na swój pas.... Gdyby udeżył go tył juz samochodu tzn prawidłowo ustawionego na drodze to wine ponosiłby juz ten wyjezdzający zza zakrętu.... Prawda jest taka możesz jechac 200 km/h ale ten z boku ma obowiązek ustąpienia tobie drogi jak jesteś na głownej.....
Winny jest wyjeżdżający z drogi podporządkowanej. Ten drugi, jadący z nadmierną prędkością, może co najwyżej dostać mandat za przekroczenie prędkości (jeśli uda mu się to udowodnić). Analogiczne zdarzenie miał kolega... Lekko paranoicznie brzmi rozwiązanie Twojej zagadki, jeśli się spojrzy na fakt, że przepisy stanowią, iż winę za kolizję zawsze ponosi kierowca nietrzeźwy, jeśli takowy brał udział w zdarzeniu... Czyli za pierwszym razem nie jest ważne to, że w czasie wypadku łamiesz przepisy i pośrednio mogłeś przyczynić się do kolizji, a w drugim przypadku (alkohol) jesteś winy, nawet jeśli ktoś by w Ciebie celowo wjechał...
jezeli chodzi o sprawcow wypadkow to mam mala zagadke Jedzie sobie samochod nr 1 w terenie zabudowanym ok 100 km/h, z drogi podporzadkowanej wyjezdza samochod nr 2. Kierowca pojazdu nr 2 po uprzednim rozejrzeniu sie wjezdza na droge glowna. Niestety tak sie sklada, ze skrzyzowanie usytuowane jest niedaleko za zakretem z za ktorego nadjezdza pojazd nr 1. Pojazd 1 uderza w bok pojazdu nr 2. Pytanie: Kto jest winy?
Aż dziwne że ucierpiał kierowca VW a nie malucha.. no cóż Polska technologia zawsze jest najlepsza..... Kogo wiena nie wiedza hmm.. jak skrzyżowanie było oznakowane to wina VW bo zakaz wyprzedzania jest na skrzyżowaniach.. jak było nie oznakowane to kierowca 126p poiwnien w lustrku upewnic się czy nie jest wyprzedzany i czy bezpiecznie może wykonac manewr sketu w lewo....
Wyjeżdzam na lewy pas i ajde nim w swoim kierunku(tak jak bym wyprzedzał" rozumiesz.... oczywiscie jeżeli mam dobra widocznośc do przodu.... tym samym szybko jadący samochód ma szanse na bezpoieczne ominięcie mnie na drodze... Kielka razy uratowało mi to juz "dupe" w samochodzie.... Mam ciocie od której jest identyczny wyjazd.. dlatego wiem...
Lentil, gdyby ktoś Ciebie "trafił", to Policja miałaby nie lada zagadkę, co się wogóle działo na drodze :shock: . Wyjeżdżając na lewy pas, przez dłuższy czas jesteś bokiem ustawiony do ewentualnie nadjeżdżającego pojazdu, więc większe szanse na to, że zostaniesz potencjalnym sprawcą... Poza tym ciekawi mnie, co by sobie pomyślał kierowca, która by zobaczył samochód jadący z tym samym kierunku, co on, tyle że po lewej stronie :mrgreen: . [ Dodano: Nie 16 Wrz, 2007 20:34 ] P.S. Od doby jestem w kraju. Stare Polo przetrwało 13 godzin jazdy niemal nonstop :grin: . Na autobahnie prawie zasnąłem, ale jak zobaczyłem, co się odpieprza na drogach polskich, to już byłem obudzony :razz:
obie odpowiedzi prawidlowe, tylko gdzie tu jest sens? nawet jezeli nie ma szans zobaczenia kierowcy akurat lamiacego przepisy to i tak musisz placic...