Reklama

Marek Mielewczyk wytoczył proces księdzu, który go molestował

W środę przed Sądem Okręgowym w Gdańsku ruszył proces wytoczony z powództwa cywilnego ks. Andrzejowi S., który w latach 80. był wikariuszem parafii pw. św. Kazimierza w Kartuzach. Marek Mielewczyk ówczesny ministrant oskarża kapłana o molestowanie.

Już nie raz pisaliśmy o byłym wikariuszu jednej z kartuskich parafii, który miał seksualnie wykorzystywać ministrantów. Jedną z ofiar ks. Andrzeja S. jest Marek Mielewczyk, który został skrzywdzony przez księdza po raz pierwszy, gdy miał 13 lat. Jego dramat ciągnął się jednak jeszcze przed kolejne cztery lata.

Po 30 latach od tych traumatycznych wydarzeń, Marek Mielewczyk postanowił wytoczyć proces ks. Andrzejowi o naruszenie dóbr osobistych. Wśród pozwanych jest też parafia pw. św. Kazimierza w Kartuzach oraz kuria pelplińska. W efekcie w środę przed Sądem Okręgowym w Gdańsku odbyła się pierwsza rozprawa.

Nie stawił się jednak na niej główny oskarżony Andrzej S. Jego pełnomocnik podniósł zaś, że kapłan nie przyznaje się do winy. Pełnomocnicy parafii i kurii mieli zaś przyznać, że przełożeni księdza wiedzieli o jego skłonnościach i czynach, których się dopuścił.

Co skłoniło Marka Mielewczyka, by po tylu latach wracać do dramatycznych zdarzeń sprzed lat?

- Jak byłem młodszy, nie sądziłem, że te złe doświadczenia, tak odbiją się na mojej psychice. Mają wpływ na moje zachowanie w przeróżnych sytuacjach. Moje dzieci są już dorosłe, usamodzielniły się. Jestem osobą, która nie myśli stereotypowo, szablonowo. Postanowiłem walczyć, bo nie chcę, aby duchowni - pedofile byli bezkarni - mówi Marek Mielewczyk.

Jak dodaje, do podjęcia decyzji skłoniła go też ilość osób, które również dotknęła podobna sytuacja.

- W maju 2013 roku założyliśmy Fundację "Nie lękajcie się", która ma pomagać ofiarom wykorzystywanym przez osoby duchowne. Od tego czasu zgłosiło się do nas już kilkadziesiąt osób. Poprzez ten proces chce pokazać innym skrzywdzonym, że należy walczyć o sprawiedliwość i ukaranie sprawców za wyrządzoną przez nich krzywdę - podkreśla Marek Mielewczyk.

Ofiara kapłana domaga się też 10.000 zł zadośćuczynienia. Środki te miałyby wesprzeć fundację "Nie lękajcie się".

Kolejną rozprawę zaplanowano na koniec września.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    RobinHut - niezalogowany 2015-06-23 17:42:52

    Japco, skoro miał normalną rodzinę tzn miał dzieci to jaki on traumatyk ? ;) Reszta twojej pisaniny to idiotyzmy i nic więcej ;) Dla mnie to nic innego jak chęć wyłudzenia kasy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Japco - niezalogowany 2015-06-22 22:45:00

    RobinHut, odwracasz kota ogonem, ale niech Ci będzie. Odpowiem na zadane przez Ciebie pytania. Co robił tyle lat? Żył. Miał inne sprawy. Może nie chciał do tego wracać, gdy jego dzieci były małe, bo mogło się to odbić na nich wtedy, gdy ich otoczenie mogło być bardzo nieprzyjemne. Gdzie byli jego rodzice, rodzina? Dawno temu ksiądz i nauczyciel to była świętość. Jeśli powiedziałeś coś złego na kogokolwiek z tych środowisk, albo przyznałeś się, że dostałeś wpierdziel od takiej osoby, to w domu jeszcze mogła czekać poprawka... Jeśli jego rodzice nie byli tak "starej daty", to może po prostu był słaby kontakt na linii rodzice-dzieci... Poza tym ksiądz jest osobą zaufania publicznego i sporo osób nawet nie jest w stanie źle pomyśleć o takiej osobie, a jak takie osoby usłyszą o różnych "nieprawidłowościach", to atakują osobę, która o tym mówi. Jednocześnie nie przyjmują do wiadomości usłyszanych faktów. Czy ksiądz ciągnął go siłą do kościoła? Siłą nie, ale mógł nakłaniać jego otoczenie, aby nie pozwoliło mu zrezygnować z funkcji w kościele. Ponadto dziecko kilkunastoletnie w czasach, gdy pornografia i wiedza o seksualności nie była tak powszechna, nie musiało sobie zdawać sprawy z tego, co się pojmuje jako coś normalnego, a co jest złe. Dlaczego nagłaśnia się w Polsce sprawy księży-pedofilów? Możliwe, że sprawa rozbija się o ich bezkarność. Np. dzisiaj słyszałem w radiu, że jakiś facet rozmawiał z trzema dziewczynkami, poza tym mowa była o dotykaniu, a jednocześnie miał on w komórce zdjęcia dzieci. I już się krzyczy, że złapano pedofila, mimo że de facto nie podano informacji o tym, co złego facet zrobił. Cholera, muszę pokasować zdjęcia z tej wczorajszej imprezy, która miała miejsce na "Miasteczku". Cholera, kilka razy musiałem dzieci rozdzielać, aby się nie "tłukły", co oznacza, że dotykałem ich. Jezzzuuu... W tym poje******* kraju mnie zaraz policja zgarnie, a jakiegoś dziecięcego gwałciciela w sutannie nawet nie ruszą... I teraz wracamy do konkretów. Czemu w przypadku afery podsłuchowej nie zastanawiasz się nad tym, czemu ktoś to wszystko zorganizował i czemu teraz Stokłosa to upublicznił? Interesują Ciebie fakty, które z tych podsłuchów płyną... Natomiast w tym przypadku fakty przesuwasz na drugi plan, a szukasz winy u tych, którzy ewentualnie inspirują nagłośnienie sprawy, oraz u ofiary. Mamy prostą sytuację. Dorosły facet najprawdopodobniej wykorzystał kilkunastoletnie dziecko. Jeśli tak było, to nawet gdyby to dziecko pchało mu się do łóżka, to nadal jest wina osoby dorosłej, która miała świadomość, że ma do czynienia z dzieckiem. Nic nie tłumaczy w takiej sytuacji osoby dorosłej. To nie było na zasadzie: "ona mówiła, że ma już 16 lat" ;) Pozdrawiam Japco P.S. Tego typu sprawy, które nie są zakończone, kładą się cieniem na całą instytucję kościoła. Pal licho biskupów, bo to oni są odpowiedzialni za tą "stajnię Augiasza". Szkoda tylko szeregowych, porządnych duchownych, a takich jest sporo.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    RobinHut - niezalogowany 2015-06-21 21:08:25

    Japco, od ścigania pedofilów z tego co mi wiadomo jest prokuratura. Co ten gość robił przez tyle lat ? Gdzie byli jego rodzice, jego rodzina ? Po raz kolejny pytam się czy ksiądz siłą ciągnął go do tego kościoła ? ;) Zastanów się dlaczego w tym kraju tak mocno nagłaśnia się sprawy księży-pedofilów ? Że też Kopaczowa nie bała i nie wstydziła jechać do Franciszka, szefa pedofilskiej siatki ;). Nie uprawiaj Japco demagogii tylko spróbuj odpowiedziec na zadane przeze mnie wyżej pytania ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości