Reklama

Marzec 1945 – ślady obecności Armii Czerwonej

Kartuzy zostały przejęte przez Armię Czerwoną w dniach 10-11 marca 1945 roku, a więc 80 lat temu. Obecność żołnierzy sowieckich na Kaszubach odcisnęła trwałe ślady w pamięci mieszkańców oraz w krajobrazie. Niejednej osobie głos się załamuje, gdy opowiada o marcu 1945.

Wojna miała się już kończyć, jednak najgorsze dopiero nadchodziło. Wkroczenie wojsk sowieckich na naszą ziemię oznaczało masowe gwałty na kobietach każdej narodowości i w zasadzie w każdym wieku, powszechne grabieże, przemoc, terror. Szokuje, że niejeden żołnierz dopuszczał się okrucieństwa z uśmiechem zwycięscy na twarzy, choć zdarzali się i tacy oficerowie, którzy swoich podwładnych bezwzględnie dyscyplinowali – za gwałt kulką w łeb. Jednak te sytuacje należą do rzadkości. 

Zdjęcie: domena publiczna

Reklama

Krzywdę kobiet, które doświadczyły zbiorowych gwałtów potęguje fakt, że często doświadczały odrzucenia ze strony społeczności. Niejednokrotnie napiętnowano je mówiąc “ta je zepsëtô”. Zachowały się relacje świadków tamtych tragedii, do których należy pani Zyta, jedna z bohaterek książki Edmunda Szczesiaka „Wyrwana z piekła”. Takimi słowami opisała działania żołnierzy rosyjskiej armii.

“Wszędzie zajrzeli, w każdą dziurę, ale nas nie znaleźli. Po nich zjawiła się „zwierzchnota”. Ci już byli podobni do ludzi. Bo ci przed nimi to zwierzaki. Po nich pojawili się następni. Maruderzy. Harmoszka, wódka i… Nie chce się opowiadać. To, co się działo, było straszne. Dużo dziewczyn pozabijali. Rzeź tu była. Drugich takich ludzi w życiu się nie spotka. Jakby wypuścić dziką, głodną zwierzynę żeby szarpała ludzi. (…) Jak obraz przed oczami stoi. I mi z oczu do śmierci nie zejdzie. Jedni odchodzili, następni przychodzili. Pieszo, konno, na armatach. Szukali kobiet, gonili za nimi, gwałcili.”

Reklama

W artykule Tomasza Słomczyńskiego pt. “Trauma 1945 roku. Wkroczenie Armii Czerwonej na Kaszuby” opublikowanym w Kartuskich Zeszytach Muzealnych Z.5 2020 przeczytać możemy wspomnienia świadków zdarzeń sprzed 80. lat. Oto niektóre z nich:

Pan Alfons Szreder opowiedział:

“Kobiety chowały się w stodole, pod słomą, pod sieczkarnią, poza tym w podłodze były schowki, zamykane klapą, potem się na to krzeseł nastawiało. Przychodził żołnierz sowiecki i jak nie było młodych kobiet, to szedł dalej, jak były młode, to zabierał. U sąsiadów, dziewczyna miała osiemnaście lat, matka nie chciała córki dać, to matkę zastrzelił, córkę zgwałcił… Tak to było. W Kartuzach był sztab, a gwałcili w Kobysewie. Ktoś doniósł do sztabu rosyjskiego, że gwałcą kobiety. To przyjechali ci ze sztabu, ustawili rzędem, było pięciu tych co gwałcili, i wszystkich zastrzelili.”

Reklama

Pani Greta Reszka opowiedziała o zdarzeniach z pewnej wsi pod Kartuzami:

“Rosjan było kilku, dom był na wybudowaniu przed wioską jeszcze. Zostali tam kilka dni. I przez kilka dni ją gwałcili na oczach dzieci. Miała długie czarne warkocze, trzymali ją za te warkocze... A dzieci się temu przyglądały. Niedaleko mieszkała jej rodzina, i kiedy bliscy próbowali się zbliżyć do tego domu, to Rosjanie do nich strzelali. Potem okazało się, że jest w ciąży. Poszła do proboszcza i powiedziała, że chciałaby nie mieć tego dziecka. Ksiądz powiedział, żeby je urodziła, że może mu to dziecko oddać, a on temu dziecku rodzinę znajdzie… Urodziła, oczywiście nikomu nie oddała, wychowała chłopaka na wspaniałego człowieka.”

Reklama

 

Pan Bernard Borzyszkowski zapamiętał:

“Innym razem trzy dziewczyny wpadły do naszego mieszkania, chciały się ratować, dwie z nich wskoczyły do szafy ubraniowej, i Rosjanie za tymi dziewczynami wbiegli do naszego domu… Nie patyczkowali się, otwarli szafę, chwycili je za ręce, wywlekli je i też… załatwiali swoje potrzeby. Tego już my nie widzieli…”

O piekle kobiet opowiada między innymi film Tomasza Słomczyńskiego pt. "Trauma i tabu".

Czołg. Zdjęcie ze zbiorów Muzeum Ziemi Kaszubskiej i Sprzętów Militarnych w Goręczynie

Reklama

Czerwonoarmiści odeszli, choć ziemia kaszubska stała się też ich grobem. Początkowo poległych chowano pośpiesznie, gdzie się da. Miejsca pochówku oznaczano często blaszanymi gwiazdami prowizorycznie przybitymi do drewnianego kołka czy metalowego szpikulca.

Zdjęcia przedstawiają gwiazdy, które prawdopodobnie służyły do oznaczania wojennych mogił. Ze zbiorów Muzeum Ziemi Kaszubskiej i Sprzętów Militarnych w Goręczynie.

Z czasem wydano rozporządzenie nakazujące ekshumację zwłok żołnierzy-wyzwolicieli i przewiezienie ich do cmentarzy wojennych w Żukowie i Kartuzach. Ponoć zwłoki nie zawsze śmierdziały, gdyż torf dobrze zabezpiecza ciało przed rozkładem – tak było w Kosowie. Niekiedy Kaszubi ukrywali miejsca pochówku uważając, że “bydło” nie zasługuje na miejsce na cmentarzu - jak to miało miejsce w Prokowie.

Reklama

Powyższe fotografie przedstawiają cmentarz w Kartuzach.

W Muzeum Ziemi Kaszubskiej i Sprzętów Militarnych w Goręczynie możemy zobaczyć liczne artefakty – ślady obecności Rosjan na Kaszubach. Zbierane od lat dziecięcych przez Sławomira Kamińskiego, który liczne pozostałości po wojnie początkowo odnajdywał na terenie swojego domu, a później u krewnych i sąsiadów. 

Na zdjęciu Sławomir Kamiński - twórca Muzeum Ziemi Kaszubskiej i Sprzętów Militarnych w Goręczynie.

Spójrzmy na te resztki wojny na naszej ziemi. Każdy przedmiot to inny wymiar opowieści o okrucieństwie wojny. Na poniższych zdjęciach widzimy zbiory Muzeum Ziemi Kaszubskiej i Sprzętów Militarnych w Goręczynie.

Reklama

Hełm. Gdy był oznaczony białym pasem na czole - oznaczało to, że nosił go żołnierz z kompanii karnej. Ludzie ci, za karę, stawali się mięsem armatnim. Z hełmów po wojnie wykonywano pożyteczne narzędzia. Tutaj czerpaki i durszlak.

Umundurowanie żołnierza Armii Czerwonej. Sam mundur jest zrekonstruowany. Hełm i sprzęt oryginalny. Ciekawy jest plecak – worek, wyglądający bardzo biednie w porównaniu do skórzanego plecaka żołnierza Wehrmachtu.

Ulotki propagandowe zrzucane wraz z ostrzałem.

List – bez koperty, składany jak na poniższym zdjęciu. Zanim dotarł do adresata przechodził przez cenzurę.

Reklama

Sprzączki do pasa od spodni – niektóre oryginalne z gwiazdą, inne z gwiazdą prowizorycznie wyciętą z blaszki i doczepioną, jeszcze inne posiadają ślad po zeszlifowanej swastyce. Jest też i klamra z dziurą po kuli – jej właściciela spotkał śmiertelny strzał w brzuch.

Łuski - po wojnie przerobione na lampy oraz jedna wyjątkowa - przerobiona na skarbonkę przez ministrantów z pewnej kaszubskiej wsi.

Papierośnice wraz z wyrytymi przez żołnierzy obrazkami i napisami.

Menażki oraz łyżki ręcznie wykonane przez żołnierzy.

Reklama

Na koniec garść wojennych łupów żołnierzy Armii Czerwonej.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/03/2025 20:45
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości