Reklama

Masowe grodzenie jezior na Kaszubach - urzędnicy umywają ręce

Nie od dziś wiadomo, że grodzenie swobodnego przejścia linią brzegową jeziora jest nielegalne. Wiedzą to zarówno łamiący ten przepis właściciele nieruchomości, jak i powiadamiani o takich przypadkach urzędnicy. - To prawo jest dobre, ale znacznie gorzej jest z jego przestrzeganiem. To nagminna praktyka, a procedury są długotrwałe i nieskuteczne - nie kryje Zdzisław Skiba z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku.

Na problem ten zwróciła nam uwagę mieszkająca w Sznurkach Elżbieta Salman. Jakiś czas temu wróciła do kraju po kilkunastoletnim pobycie w Danii. Znalazła piękny dom nad Jeziorem Raduńskim Dolnym, z dojściem do brzegu w malowniczej okolicy.

Sielanka nie trwała jednak długo, jako że wkrótce potem bramka przez którą schodziła latem do wody została zaspawana przez sąsiada, który nie życzył sobie, aby przechodzić przez jego teren. Nie życzył sobie też, by ktokolwiek krzątał się po należącej do niego działce, nawet brzegiem jeziora, więc ogrodził ją aż do samej tafli wody.

- Żadne próby znalezienia jakiegoś kompromisu z tym panem nie przyniosły skutku. Nie oczekiwałam nie wiadomo czego. Zależało mi tylko, by móc latem zejść z wnukami do jeziora i się wykąpać. Nic więcej - mówi Elżbieta Salman.

Jako, że negocjacje skutku nie przyniosły, powiadomiła o zagrodzeniu przejścia linią brzegową wydział rolnictwa i ochrony środowiska Starostwa Powiatowego w Kartuzach oraz Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku.

- Starostwo nie odpisało wcale, a ZGW przysłało pismo, w którym przyznali że blokowanie dojścia do jeziora rzeczywiście jest nielegalne i każdy ma prawo w każdym miejscu jeziora nie tylko przejść brzegiem, ale także zacumować łódkę. Na tym sprawa się jednak skończyła. Nic więcej nie zrobiono i przejścia nie było nadal - żali się mieszkanka Sznurków.

Nie dając za wygraną, ponowiła pisma zarówno do starostwa, jak i gdańskiego oddziału ZGW, a także złożyła wniosek o wydanie zezwolenia na urządzenie własnej plaży. Zatrudniła też prawnika. O sprawie wiedziały więc wszystkie zainteresowane urzędy, z policją włącznie.

Efekt? Zgody na własną plażę nie otrzymała, a ZGW w Gdańsku stwierdził, że choć ogrodzenie rzeczywiście dociera aż do tafli wody, w "przypadkach jezior podpiętrzanych, a takim właśnie jest Raduńskie Dolne, pojęcia linia brzegowa nie należy utożsamiać z linią zasięgu wody, gdyż może ona przebiegać pod zwierciadłem wody". Mało tego, jak stwierdzili kontrolujący - w ogrodzeniu tym są też "furtki na zasuwę", umożliwiające przejście. Co to oznacza dla pani Salman? Ano tyle, że choć obowiązujące przepisy dają jej prawo przejścia brzegiem wokół całego jeziora, w tym konkretnym przypadku najwyraźniej nie dotyczy ono wszystkich.

- Gmina nie jest stroną w tej sprawie, ale i tak robimy co możemy, na przykład poprzez apele do letników i właścicieli działek, aby pamiętali o pozostawianiu przejścia przy jeziorze. Jest to problem, przyznaję. Wydaje mi się jednak, że bardziej tkwi on w nieprzestrzeganiu prawa, które przecież jest i obowiązuje - potwierdza wójt gminy Chmielno, Zbigniew Roszkowski.

Nie jest to zresztą odosobniona opinia. Wadliwość nie tyle przepisów, co podejścia do ich egzekwowania krytykują nawet sami urzędnicy.

- Inwazja tego typu ogrodzeń jest rzeczywiście olbrzymia. Oczywiście są kontrole, które w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości skutkują przekazaniem sprawy dalej, odpowiednim organom. Prawda jest jednak taka, że nie dość, że cała procedura jest bardzo długa, to kończy się zwykle umorzeniem, ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu - przyznaje Zdzisław Skiba.

Urzędników zniechęca też skala tego zjawiska. W wielu miejscach wnioski o wyciągnięcie konsekwencji prawnych musiały by objąć praktycznie większość właścicieli nieruchomości nad jeziorem, a w to najwyraźniej nikt nie ma szczególnej ochoty się "bawić".

Sytuację zmieniła nieco zeszłoroczna kontrola Najwyższej Izby Kontroli, która analizowała ten problem na Mazurach, nie pozostawiając suchej nitki na lekceważącym podejściu do zjawiska tamtejszych urzędników. Kontrolerzy stwierdzili ponad 120 przypadków naruszenia prawa na brzegach zaledwie 18 jezior. W większości z nich tamtejszy Zarząd Gospodarki Wodnej albo nie zareagował wcale, albo zrobił to nieskutecznie. Po publikacji raportu NIK zaczęły pojawiać się tam zawiadomienia do prokuratury oraz kary grzywny.

U nas niestety wciąż niewiele się robi, choć problem wydaje się być jeszcze poważniejszy. Od kilku lat co jakiś czas organizowane są konferencje i seminaria, na których piętnuje się przypadki grodzenia jezior i samowoli budowlanych przy ich brzegach. Nie idą za tym jednak żadne konkretne kroki. Dopóki nie zmieni się to podejście i nie pojawi się więcej takich osób jak pani Salman, Kaszuby nie uporają się tym jeszcze przez długie lata.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Rafal - niezalogowany 2012-01-10 19:08:42

    Akurat znam to miejsce. Właściciel tego widoku i tej działki, posiada firmę- Marcopol. Pracowałem u niego kilka lat. Współczuję tej sąsiadce, zastanawiam się, czy ta osoba nie jest niezrównoważona psychicznie. Pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    grenadier - niezalogowany 2012-01-08 20:51:01

    A co na to Bogdan Górski? On zdaje się murem warownym murowanym ogrodził dojście do jeziora :lol: Jemu wolno? Zgodnie z prawem wodnym można przyjść na jego podwórko powędkować w linii brzegowej :D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kaz - niezalogowany 2012-01-07 10:44:56

    @beno29: Około 30% dróg jest prywatnych i zgodnie z naszym prawem nie wolno im zagrodzić drogi ani też pobierać kasy, owszem sa zwolnieni z podatku od nieruchomości, dodatkowo muszą ją sprzątać do połowy pasa drogowego ( nawet jeżeli gmina jest właścicielem to sprzątanie jest obowiązkiem właściciela działki przylegającej). Reasumując jesteśmy łosiami, jak każdy łoś przestrzegamy prawa. Co do jezior jest duże podobieństwo: jeziora przepływowe nie mogą byc grodzone, nie jest istotne , czy jest własnością państwa, czy osoby prywatnej, jezioro nieprzepływowe moze zostac ogrodzone przez właściciela ale i tutaj sa pewne wyjatki. Co do sprzatania , jest podobnie, brzeg jeziora sprząta właściciel działki przylegajacej. Co do smiecenia wszyscy popieramy WK, scigać , karać, egzekwowac prawo, ruszyć duoę za biurka, samemu sprzątać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości