Reklama

Mieszkańcy Goręczyna alarmują: "Mamy dość młodych kierowców, traktujących drogę jak tor wyścigowy"

Piraci drogowi, rajdy po wąskich uliczkach stwarzające poważne zagrożenie dla dzieci czy też katastrofalny stan dróg - takie problemy zgłaszali mieszkańcy sołectwa Goręczyno podczas zebrania wiejskiego, którego zorganizowano w czwartkowy wieczór.

W czwartkowy wieczór w remizie OSP Goręczyno odbyło się zebranie wiejskie. Sołtys Krzysztof Formela, wójt, Marian Kryszewski oraz dzielnicowy, Krzysztof Walaszkowski przedstawili sprawozdania za ubiegły rok. Mieszkańców Goręczyna uczestniczących w spotkaniu głównie bulwersowali młodzi kierowcy, którzy poruszają się ze zbyt wysoką prędkością po terenie zabudowanym.

- Kierowcy samochodów, które jeżdżą ulicą Jałowcową, urządzają sobie tam tor wyścigowy. Nie ma tam pobocza, tylko patrzeć jak to się skończy jakąś tragedią, może trzeba tam jakiś znak postawić? - alarmowała jedna z mieszkanek.

- Taka sama sytuacja jest na ulicy Dąbrowej. Bardzo często wychodzę z moimi córeczkami na spacer i muszę często wchodzić na pole, żeby ustąpić pierwszeństwa samochodowi. Oni jeżdżą z bardzo wysoką prędkością, ulica jest wąska, jadą jakby gdyby nigdy nic, jeszcze się śmieją i trąbią. Tam chodzi bardzo dużo dzieci, najwyraźniej musi dojść do tragedii, żeby władze otworzyły oczy na ten problem. Albo postawcie tam jakiś znak, albo postawcie leżącego policjanta, albo wprowadźcie częstsze kontrole, jakoś trzeba to rozwiązać - dodawała kolejna, pani Ola.

Dzielnicowy Krzysztof Walaszkowski potwierdził, że problem ten występuje nagminnie głównie na ulicach Jałowcowej, Dąbrowej, Kasztelańskiej i Kartuskiej.

- Musicie mi uwierzyć, te osoby, które łamią przepisy to nie są obce osoby, to wasi mieszkańcy, sąsiedzi. Policja jest po to, żeby pomagać, dlatego rozdałem wam te ankiety, one są anonimowe. My współpracujemy z obywatelami, jeśli faktycznie na jakiejś ulicy jest mieszkaniec, który nic sobie nie robi z przepisów trzeba do nas zadzwonić i poinformować. Teraz są takie metody, nie trzeba udowadniać prędkości, wystarczy przesłuchać świadków na okoliczność nieostrożnej jazdy.

Jego zdaniem jeśli informacja o ukaraniu jednego kierowcy rozniesie się dalej, to odniesie to większy skutek niż znaki, czy progi zwalniające.

- A jaką mam gwarancję, że jeśli zgłoszę młodego kierowcę, który jedzie 120 km/h zamiast 50, na to, że jak moje dziecko pójdzie za kilka lat do szkoły, to on mu się nie będzie odgrażać? Ja na pewno nie będę nikogo zgłaszać - tłumaczy mieszkanka Goręczyna.

- My nie wymagamy danych personalnych, prosimy o anonimowe informacje. My to wykorzystamy, porozmawiamy z takim kierowcą, jeśli nie udowodnimy mu prędkości, to będziemy go bacznie obserwować. Jeżeli nie będzie pomocy z waszej strony, to my nie jesteśmy w stanie w sześciu upilnować całej gminy. Liczymy na współpracę - mówi asp. Krzysztof Walaszkowski.

Mieszkanka Goręczyna nie dawała za wygraną, tłumacząc, że próg zwalniający fizycznie zmusi młodych kierowców do zwolnienia na danym odcinku. Krzysztof Walaszkowski tłumaczył zaś, że zainstalowanie takiego obiektu leży w gestii władz samorządowych, a nie jego. Zastępca wójta tłumaczył więc, że jeśli rada sołecka złoży odpowiedni wniosek, istnieje możliwość zamontowania "leżącego policjanta".

- Kiedyś wydawało nam się, że na drodze powiatowej nie ma możliwości ustawienia progu zwalniającego. Teraz wiemy, że już można to robić. Mamy taki przykład w Wyczechowie, więc możemy coś podobnego zrobimy z jednej i z drugiej strony ulicy. Tak, żeby ktoś, kto na początku ulicy zwolnił musiał to zrobić tak samo na jej końcu - informuje Jerzy Kowalewski, zastępca wójta gminy Somonino.

Wielu mieszkańców interesowały także kwestie utwardzenia dróg gruntowych, które po zimie nie nadają się do przejazdu. Chodziło głównie o ulicę Do Raju, Dąbrową, czy też drogę prowadzącą do Rokitek.

- Wszystkie wasze uwagi są absolutnie słuszne i gdybyśmy mieli możliwość wydania 1.120.000 zł zapisanych na drogi tylko na Goręczyno to i tak by nie wystarczyło. Zresztą aura w tym roku nam nie sprzyja. Jesteśmy już na siódmym zebraniu w gminie i siódmy raz słyszymy to samo. Nam jest oczywiście przykro, bo chcielibyśmy to wszystko załatwić, bo trzeba. Na razie nie będzie lepiej, bo tych pieniędzy więcej nie mamy. Mamy jeszcze 200 km polnych dróg w naszej gminie, które trzeba utwardzić - tłumaczy Jerzy Kowalewski.

MSz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2016-02-27 16:09:13

    Przecież Oni znają tych idiotów! Czemu nie powiedzą ich rodzicom, że wychowali idiotów potencjalnych morderców. Chyba że lubią chodzić na duże pogrzeby. I do kogo te pretensje??

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości