Reklama

Misje i piękno ziemi afrykańskiej. Relacja z wernisażu wystawy fotogramów

19/02/2009 17:47
Wczoraj o godzinie 17 w kartuskiej bibliotece odbyło się spotkanie z misjonarzem ojcem Rajmundem oraz jego siostrą - Jolantą Marszałkowską. Było to zarazem uroczyste otwarcie wystawy zatytułowanej "Misje i piękno ziemi afrykańskiej", która potrwa do 16 marca br. Zaprezentowane na wernisażu fotogramy dokumentują 20-letnią misję ojca Rajmunda Marszałkowskiego w Kenii i Tanzanii. Autorką wszystkich fotografii jest Jolanta Marszałkowska.

Oficjalne otwarcie wernisażu rozpoczęło się kilka minut po 17. Zainteresowanie wystawą zaskoczyło nawet samych organizatorów, gdyż niewielka sala czytelni już na kilkanaście minut przed rozpoczęciem była pełna, a o miejscu siedzącym można było jedynie pomarzyć. Warto zaznaczyć, iż w spotkaniu uczestniczyły przede wszystkim osoby starsze.

Głównym i najbardziej wyczekiwanym punktem spotkania było wystąpienie ojca Rajmunda, który z niebywałym entuzjazmem i niezwykle zajmująco opowiadał o swojej pracy w Afryce. W pierwszych słowach wyznał, że nie czuł się chyba nigdy tak spięty, jak podczas tej przemowy. Tym szczerym wyznaniem zyskał przychylność wszystkich zebranych, którzy w szczególnym skupieniu słuchali jego niezwykłych historii.

Ojciec Marszałkowski wypełniał swą misję m.in. w Zanzibarze, Kenii, Tanzanii i Nairobi ponad 20 lat. Jak mówił, nigdy nie mógł narzekać na brak pracy. Obsługiwał samodzielnie osiemnaście kaplic podjazdowych, w których pojawiał się raz na dwa, trzy miesiące, gdyż na więcej nie pozwalały mu inne obowiązki. Jednym ze zmartwień, trapiących o. Rajmunda jest fakt, iż bardzo niewielu polskich duchownych ma odwagę wybrać się na misję. W Afryce wciąż jest dużo pracy, ale brakuje chętnych, którzy by się tej pracy podjęli. Nie dziwi go jednak taka sytuacja, bowiem zdaje sobie sprawę, z jakimi wyrzeczeniami wiążą się te wyjazdy.

- Misjonarz musi zrobić wszystko - mówił na spotkaniu o. Rajmund - Załatwić trumnę, zawieźć do lekarza. Nawet nocą przychodzili do mnie ludzie i prosili o pomoc. Duchowny nigdy jednak nie narzekał i nie żałował, że zdecydował się na wyjazd. Jak sam przyznał, już zaczyna mu brakować Afrykańczyków i jego myśli wracają coraz częściej na Czarny Ląd. - Tubylcy są niesamowicie prości, każdy się uśmiecha, pyta o twoje życie, to niespotykane - twierdził.

Ojciec Marszałkowski przez większość czasu opowiadał wzruszające historie o biedzie, głodzie i pragnieniu, z którymi zetknął się w Afryce. - Wszystko jest darem od Boga - tam tego się nauczyłem. Myślałem, że to ja jadę ich uczyć, a to oni mnie nauczyli - wyznał na zakończenie.

- To inna Afryka niż proponują biura podróży: biedna, brudna, zagłodzona - Takimi słowy podsumowała swą dwutygodniową wyprawę na Czarny Ląd Jolanta Marszałkowska, która jako następna została poproszona o kilka słów przemowy. Autorka wszystkich zaprezentowanych na wernisażu fotografii wyznała, że była zachwycona różnorodnością afrykańskich zwierząt. Poza żyrafami, słoniami, lwami i zebrami widziała m.in. rzadko spotykanego białego nosorożca. Wiele lat marzyła, aby pojechać do Afryki. Znała ją jedynie z opowiadań brata, nie spodziewała się jednak tego, co zobaczyła. Chciała podzielić się choć częścią tego, co zdążyła zaobserwować, dlatego też zdecydowała się pokazać swe zdjęcia szerszej publiczności.

Wczorajsze spotkanie było okazją, by posłuchać jednego z polskich misjonarzy i zapoznać się z jego pracą. Fotografie zrobione przez jego siostrę pomogły w zrozumieniu, jak trudna i niewdzięczna jest praca na misjach.

Wystawę fotogramów można oglądać w czytelni kartuskiej biblioteki do 16 marca br.

Anna Kędzierska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości