Czy naprawdę musimy czekać na czerwonym świetle na pustym skrzyżowaniu? - pytają motocykliści przejeżdżający przez Miszewo. Ich problem spowodowany jest pętlami indukcyjnymi, które sterują sygnalizacją na skrzyżowaniu K20 z drogami do Pępowa i Kczewa. Jak się okazuje - nie reagują one na motocykle.
Na wielu skrzyżowaniach montowane są czujniki zmiany świateł zwane też pętlami indukcyjnymi. Dostosowują one pracę sygnalizacji świetlnej do natężenia ruchu. Przykładowo włączają zielone światło dla pojazdów jadących drogą podporządkowaną, gdy główna jest pusta.
System ten posiada także skrzyżowanie w Miszewie, na którym droga krajowa nr 20 łączy się z trasami do Kczewa i Pępowa. W przypadku kierowców samochodów osobowych najczęściej wszystko działa prawidłowo, zupełnie inaczej jednak sprawa ma się w przypadku jednośladów.
- Chcąc skręcić w lewo na krzyżówce staję przed światłami i czekam w nieskończoność, a zielone światło się nie pojawia. Sytuacja jest znacznie lepsza w godzinach szczytu, wtedy jest szansa na to, że za mną, albo przede mną stanie samochód, na który system jest już w stanie zareagować. Największy problem jest późnym wieczorem, bądź wcześnie rano, wtedy na samochód nie ma co już liczyć - opowiada jeden z motocyklistów.
- Często więc zniecierpliwiony wjeżdżam na czerwonym, no bo co mam zrobić? - dodaje.
Jak przyznaje gdański oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, system sygnalizacyjny na skrzyżowaniu w Miszewie rzeczywiście nie jest w stanie wykryć motocykla.
- Bliskie sąsiedztwo napowietrznej linii energetycznej uniemożliwia zwiększenie czułości systemu, bądź też wprowadzenia innego. Dzieje się tak ponieważ występują tam bardzo duże pola elektromagnetyczne. Na tym etapie rozwoju techniki nie mamy żadnego sposobu by rozwiązać ten problem - dowiadujemy się w Wydziale Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i Zarządzania ruchem gdańskiej GDDKiA.
MSz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze