Reklama

Mogli zginąć w domu pełnym dymu, czadu i ognia

01/02/2010 09:53
Tę noc zapamiętają do końca życia. Kilka minut po godzinie pierwszej w nocy obudził ich hałas i kłęby gryzącego, duszącego dymu. Kiedy zorientowali się, że przyczyną może być pożar, starali się wydostać na zewnątrz po drabinie przez balkon. To była jedyna droga ucieczki.

Jolanta i Ryszard Kryszewscy wraz z piątką dzieci mieszkają przy ul. Dąbrowskiego na osiedlu Wybickiego w Żukowie. Kiedy w czwartek wieczorem 28 stycznia br. kładli się spać, nawet w najczarniejszych snach, nie wyobrażali sobie, że spotka ich taka tragedia.

Pierwszą osobą, która zorientowała się, że dzieje się coś złego, była Jolanta Kryszewska, właścicielka domu. Kilka minut po godzinie pierwszej w nocy ze snu obudził ją zapach gryzącego, duszącego dymu. Wyszła na korytarz, próbując włączyć światło, ale go nie było. Zaczęła krzyczeć, że się pali. Budziła piątkę dzieci w wieku od 9 do 19 lat oraz męża. Po czym zadzwoniła po straż pożarną. W chwilę po tym, jak się później okazało, to samo zrobili sąsiedzi, którzy zauważyli wielka czerwona kulę "świecącą" na parterze budynku.

Rodzina Kryszewskich spała na piętrze. Na parterze zaś 75-letnia matka właściciela domu. To z jej pokoju wydobywał się dym.

- Na parterze spała moja matka, która nie zdawała sobie sprawy z tego co się dzieje, gdyż choruje na alzheimera – powiedziała Ryszard Kryszewski. – Nie wiem jak to się stało, ale najstarszemu synowi udało się zeskoczyć z piętra na parter. Próbował wyprowadzić babcię, ale się nie udało. W końcu sąsiadka wyciągnęła ją z pokoju na silę i wyprowadziła frontowymi drzwiami.

- W piżamach, boso wyszliśmy na balkon – dodała Jolanta Kryszewska. - Usłyszeli nas sąsiedzi, którzy zauważyli wielką czerwoną kulę. Przybiegli i przystawili drabinę do balkonu. Dzięki temu po kolei mogliśmy zejść na dół. Innej drogi ucieczki po prostu nie było. Wszyscy cali i zdrowi znaleźliśmy się na podwórzu pełnym śniegu. Teraz już wiemy, że życie uratował nam balkon.

Dalszą część nocy spędzili u sąsiadów. W mieszkaniu został tylko Ryszard Kryszewski, właściciel domu. Chciał "na spokojnie" zorientować się jak wygląda wnętrze jego domu po pożarze. Zabezpieczył też okno, w którym strażacy musieli wybić szybę.

- Pamiętam tylko, że przyjechały trzy jednostki strażackie, policja, a karetka pogotowia zbadała dzieci – odtwarza bieg minionych wydarzeń Jolanta Kryszewska. – W nocy przyjechał także burmistrz Albin Bychowski, który obiecał pomoc.

Do tej pory poszkodowani otrzymali opał, dostaną też nowe okno, a zakład pracy pani Jolanty dał środki czystości.

Ściany od góry do dołu są osmolone i oczadzone. Przesiąknięte dymem. Kryszewskim nie zostało wiele. Nie mają mebli, odzieży, a tę, która udało się uratować, tak jak cały dom, przesiąknięta jest dymem.

- Gdy to wszystko zobaczyłem, załamałem ręce – wyznał Wojciech Reiter, brat Jolanty Kryszewskiej. - Straty oszacowano na siedem tysięcy złotych, co za bzdura – denerwuje się mój rozmówca. – Przecież widać, jak wygląda mieszkanie. Większość mebli nie nadaje się do użytku, a wszystkie pomieszczenia są do generalnego remontu.

Kryszewskim na miarę swoich możliwości pomaga w nieszczęściu rodzina, sąsiedzi, którzy zaoferowali nocleg, koledzy najstarszych synów, zakład pracy pani Jolanty – Szkoła Podstawowa w Baninie, rodzice uczniów i pomoc społeczna. Strażacy dali obuwie chłopcom. Kiedy Jolanta Kryszewska wylicza ludzi, którzy okazali im tyle dobroci, nie stara się nawet ukryć łez wzruszenia.

Również nasz portal Kartuzy.info włącza się do akcji pomocy poszkodowanym. Osoby, które chciałyby wesprzeć rodzinę Kryszewskich, mogą przynosić rzeczy do redakcji, która mieści się w Kartuzach przy ul. Mściwoja II 13 B/3. Najbardziej potrzebna jest odzież, obuwie, pościel, ręczniki i środki czyszczące.

Longina Templin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości