21 października bieżącego roku burmistrz Kartuz, Mieczysław Grzegorz Gołuński podjął decyzję o odwołaniu Małgorzaty Paździor-Król ze stanowiska dyrektora Kartuskiego Centrum Kultury. Jako powód wskazano „wielokrotne, ciężkie naruszanie podstawowych obowiązków i przepisów prawa”. Po niemal dwóch miesiącach była dyrektor zdecydowała się publicznie odnieść do tej sytuacji.
Małgorzata Paździor-Król odniosła się do decyzji o swoim odwołaniu, określając ją jako skandaliczną i bez poszanowania jej praw jako człowieka oraz pracownika. Była dyrektor Kartuskiego Centrum Kultury podkreśliła, że nie dano jej możliwości do wyjaśnień czy rozmowy.
– Zostałam odwołana z dnia na dzień, nie miałam szansy na jakąkolwiek rozmowę. Żaden z zarzutów nie został podany z faktycznym potwierdzeniem, że miał miejsce. Nie wskazano faktów, dat ich powstania, czyli gdzie, kto i w jaki sposób – napisała Małgorzata Paździor-Król.
Reklama
Była dyrektor zaznaczyła, że zarzuty, jakie jej postawiono, nie zostały w żaden sposób uwiarygodnione, a ją pozbawiono prawa do obrony. Wskazała, że w tej sytuacji pozostaje jej dochodzić sprawiedliwości przed sądem i innymi instytucjami. Wyraziła także żal, że publiczne zszarganie opinii następuje bardzo szybko, podczas gdy jej rehabilitacja może potrwać wiele lat.
– Zszarganie opinii i człowieka trwa chwilę, prostowanie tego i rehabilitacja wymaga lat i wielu instancji. Nie wiedziałam, że Burmistrz prowadzi rozmowy z pracownikami, ale uwaga… jakoś nie ze wszystkimi pracownikami. Czemu? – pytała.
Reklama
W swojej wypowiedzi szczególnie podkreślała absurdalność zarzutów o mobbing oraz wykorzystanie środków publicznych na remont mieszkania. Wyjaśniła, że mieszkanie to było lokalem służbowym, który otrzymała na czas pełnienia funkcji dyrektora, a jego remont został przeprowadzony z jej prywatnych funduszy.
– Tak, musiałam je wyremontować, bo nie było w dobrym stanie technicznym. Lokal ten urząd odzyskał poprzez eksmisję poprzedniego lokatora. Za remont zapłaciłam swoimi własnymi środkami, a prace wykonywałam w prywatnym czasie – podkreśliła.
Reklama
Odnosząc się do zarzutów o mobbing, stwierdziła, że nikt nie powołał żadnej komisji antymobbingowej, która mogłaby rzetelnie zbadać sprawę.
– Zarzucono mi mobbing, ale nikt w sposób oficjalny nie ustalił, kto i przez kogo był mobbingowany. Tak się chyba takie procedury odbywają w cywilizowanym kraju. Dlaczego tu takich procedur nie było? – pytała Paździor-Król, zwracając uwagę na fakt, że została pozbawiona podstawowych praw człowieka i pracownika.
Małgorzata Paździor-Król poddała wątpliwość, czy burmistrz jest odpowiednim organem do rozstrzygania spraw mobbingu. Jej zdaniem nawet w takiej sytuacji powinna mieć prawo do przedstawienia swojego stanowiska.
Zauważyła, że mimo zakończenia audytu w czerwcu br., który nie wykazał nieprawidłowości, otrzymała nagrodę i podwyżkę wynagrodzenia. W jej ocenie decyzja o odwołaniu może wynikać z konfliktu z pracownikami oraz lokalnymi układami, które starała się uporządkować.
– Byłam wymagająca, bo tylko tak można osiągnąć cele. Byłam zbyt samodzielna w podejmowaniu decyzji, co zapewne naraziło mnie na konflikt z pewnymi kręgami. Tak, wybrałam najtańszą firmę z Żukowa do drukowania plakatów i banerów. Powinnam była „wydawać” pieniądze tam, gdzie zostanie zasugerowane? – pytała retorycznie.
Reklama
Podkreśliła, że nowa identyfikacja KCK, która odwołuje się do wzorów kaszubskich w nowoczesnej formie, została przygotowana przez firmę spoza regionu w celu uzyskania nowej wizji. Wyjaśniła, że dzięki jej staraniom KCK pozyskało środki o wartości 1,3 miliona złotych na projekty i sponsorów.
– Dotacja z Urzędu Miejskiego na działalność KCK wynosiła w 2023 roku 980 tysięcy złotych, a w 2024 roku 1,28 miliona złotych. Same wynagrodzenia pracowników to 1,4 miliona złotych, a gdzie reszta? Jak poprowadzić działalność koncertową i utrzymać budynek? – pytała była dyrektor.
Reklama
Zaznaczyła, że pozostała dotacja w kwocie 450 000 zł, która pochodzi z porozumienia ze Starostwem Kartuskim, przeznaczona jest na dofinansowanie działalności zajęć pozalekcyjnych dla dzieci, młodzieży i seniorów.
– Z całego serca dziękuję firmom, które przez te 2,5 roku pomogły mi wyremontować KCK. To z pieniędzy prywatnych inwestorów i firm można było przeprowadzić remont i aranżację wnętrz. Urząd nie dał pieniędzy na remonty, nie widział potrzeby zmian. A zmiany były bardzo potrzebne – zaznaczyła Paździor-Król.
Reklama
Odniosła się także do sytuacji związanej z zakupem sprzętu nagłośnieniowego i oświetleniowego, który, jej zdaniem, był niezbędny do organizacji koncertów na odpowiednim poziomie.
– Ostatnio bardzo zabiegałam o zakup nagłośnienia i oświetlenia, by zmniejszyć koszty koncertów, bo wynajem sprzętu kosztuje. Usłyszałam: „no to trzeba robić mniej”. Po co tyle koncertów? – relacjonowała.
Podkreśliła również, że remonty sali kinowej i garderób, a także zmiana wizerunku wnętrz KCK, były możliwe głównie dzięki wsparciu sponsorów i prywatnych firm. Szczególne podziękowania skierowała do firm, które wsparły te działania.
– KCK stało się miejscem ciekawym, mającym interesującą ofertę. Na koniec zdążyłam wyremontować garderoby, i tu z całego serca dziękuję firmie WIBO, gdyż to WIBO sfinansowało remont garderób – dodała.
Zdaniem byłej dyrektor to, co zostało osiągnięte, teraz stało się przedmiotem zarzutów. Wyraziła żal, że działania na rzecz kultury w Kartuzach nie spotkały się z właściwym uznaniem.
– Jak można było tak zapuścić kulturę w Kartuzach? Proszę popatrzeć na Żukowo, Stężycę, jakie mają ośrodki, czy ostatnio na Sierakowice. Jak widać można i się da. Nie każdy mówi: „tu zawsze tak było” – podsumowała Małgorzata Paździor-Król.
Reklama
Na koniec swojego oświadczenia przedstawiła zdjęcia, które odzwierciedlają wyniki jej pracy, jako dyrektor KCK.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze