Dziewięć grodzeń, uniemożliwiających przejście wzdłuż linii brzegowej i 24 samowole budowlane na jeziorach wykazała kontrola Najwyższej Izby Kontroli na jeziorach Ostrzyckim i Raduńskim Dolnym. Przedmiotem kontroli NIK-u było sprawdzenie, czy organy administracji zapewniają dostęp do jezior stanowiących wody publiczne.
- Zgodnie z obowiązującymi przepisami, każdemu przysługuje prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych wód publicznych, w tym do zaspakajania potrzeb w zakresie wypoczynku, uprawiania turystyki, sportów wodnych oraz na zasadach określonych w odrębnych przepisach, amatorskiego połowu ryb - tłumaczą kontrolerzy NIK-u.
Jak czytamy w wystąpieniu pokontrolnym Najwyższej Izby Kontroli, dostęp do brzegu to również możliwość zapewnienia bezpieczeństwa osób korzystających z wody na przykład w razie nagłego pogorszenia zdrowia osoby korzystającej z wody lub uszkodzenia sprzętu pływającego.
- Tymczasem władający nieruchomościami przyległymi do jezior, we własnym zakresie i bez wymaganych pozwoleń zawłaszczają (zagospodarowują) grunty stanowiące jezioro w części niepokrytej wodą poprzez budowę umocnień brzegu, nabrzeży, pomostów, ogrodzeń itp - dodaje Najwyższa Izba Kontroli.
Niedawno NIK skontrolował, czy organy administracji publicznej zapewniają dostęp do jezior stanowiących wody publiczne. Kontrola objęła 25 jezior na terenie sześciu województw, w tym dwa z powiatu kartuskiego - jezioro Ostrzyckie i Raduńskie Dolne.
Na pierwszym z tych akwenów ujawniono pięć miejsc, w przypadku których niemożliwe było przejście wzdłuż brzegu jeziora oraz 18 samowoli budowlanych. Natomiast na brzegu jeziora Raduńskiego Dolnego ujawniono cztery bezprawne grodzenia i sześć samowoli budowlanych. Jedna z nich była dla kontrolerów NIK-u szczególnie skrajnym przypadkiem.
- Nad brzegiem działa ośrodek szkoleniowo-rekreacyjny. Na potrzeby ośrodka bezumownie zagospodarowano tam grunty Skarbu Państwa o powierzchni blisko 1.500 m2. Bez wymaganych pozwoleń wyremontowano stojące tam budynki - bar i hangar na łodzie, a nad samym brzegiem wzniesiono dwa pomosty i slip do wyciągania łodzi - czytamy w raporcie.
W dużej mierze winą za taki stan rzeczy NIK obarcza zarządców publicznych akwenów.
- NIK wskazuje, że większość zarządców publicznych jezior słabo dba o powierzony majątek. Niemal nie korzystają oni z prawa do inwentaryzacji, rzadko kontrolują stan linii brzegowej, a zlokalizowane samowole likwidują incydentalnie i nieskutecznie. Liczba kontroli zapewnienia powszechnego dostępu do jezior i dbałości o majątek Skarbu Państwa była niewspółmiernie mała w stosunku do skali stwierdzonych przez nich nieprawidłowości - mówi prezes NIK-u, Krzysztof Kwiatkowski.
Pośród skontrolowanych instytucji znalazł się Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Kartuzach. Z raportu przeprowadzonej w nim kontroli wynika, że w jednostce tej nie przeprowadzono, ani nawet nie planowano żadnych kontroli w zakresie samowoli budowlanych na jeziorach Skarbu Państwa. A zdaniem NIK-u istniała taka konieczność, co wykazały chociażby 24 samowole budowlane odnalezione na zaledwie dwóch skontrolowanych przez Izbę akwenach. Kartuski PINB brak takich działań tłumaczył niedomaganiami kadrowymi i ogromną ilością prowadzonych sprawy.
Komentarze