Reklama

O kłopotach chwaszczynian ciąg dalszy

09/04/2009 16:13
W niedawnej audycji Radia Gdańsk mogliśmy usłyszeć konkrety w sprawie utrudnień, na jakie zostali narażeni mieszkańcy Chwaszczyna w wyniku robót budowlanych. Poza tym z ust Marka Trepczyka, inspektora ds. drogowych Urzędu Gminy Żukowo, padło zapewnienie, że gmina pomoże chwaszczynianom. Za kilka dni powinniśmy poznać rozstrzygnięcie sporu.

Kilka dni temu w artykule "Po świętach koniec kłopotów w Chwaszczynie?" napisaliśmy o możliwym szybkim zakończeniu nieporozumień w sprawie Drogi Kaszubskiej. Spór może się wyjaśniać już lada dzień. My przedstawiamy dziś kilka opinii mieszkańców i inspektora, zwłaszcza że ten ostatni będzie miał decydujący wpływ na losy drogi.

W kaloszach do Trójmiasta

W Chwaszczynie deweloper, w wyniku transportu materiałów budowlanych, przyczynił się do zniszczenia nawierzchni ulicy. Mieszkańcy zablokowali drogę, dzięki czemu udało się wymusić naprawę. Nie była jednak ona zadowalająca, ponieważ ruch musi się teraz odbywać wahadłowo, a nie - jak poprzednio - w obu kierunkach jednocześnie. Marek Trepczyk, inspektor ds. drogowych Urzędu Gminy Żukowo, zapowiedział ultimatum dla dewelopera.

Krzysztof Laskowski, jeden z mieszkańców, stwierdził, że droga została doszczętnie zniszczona w ciągu dwóch pierwszych tygodni robót. Uprzednio była przejezdna i utwardzona, choć jego zdaniem nie była i tak ulicą idealną. Po doprowadzeniu nawierzchni do opłakanego stanu, tylko samochody terenowe mogą się sprawnie poruszać na tym odcinku.

Inny z wypowiadających się mieszkańców zwrócił uwagę na to, że płyty są położone tylko na połowie długości obiecanego odcinka. Jego żona i córka musiały kupić kalosze, żeby móc dojść do przystanku autobusowego.

Deweloper pomylił pojęcia

Przedstawiciele dewelopera nie wzięli udziału w audycji, ponieważ, jak tłumaczyli, nie powiadomiono ich w formie pisemnej przynajmniej na trzy dni przed planowaną rozmową. Jednak w faksie przesłano informację, że prace przedstawicieli firmy ciągle trwają. Zdaniem Trepczyka trwają, ale na działce dewelopera, a nie na drodze gminnej. Według niego firma pomyliła pojęcia.

Karetka nie przejedzie

- Kiedy przyjechałem tu ze znakiem ograniczenia do 8 ton, deweloper zaczął wysypywać gruz, ale to nie skutkowało. - powiedział Marek Trepczyk. - Deweloper nie dotrzymał słowa danego mieszkańcom. Jeśli będziemy zmuszeni do postawienia znaku, to żadna wywrotka tu nie wjedzie. Przedsiębiorca może straszyć sądem, ale zgodnie z ustawą o drogach jest to trasa gminna i nie posiada nośności ton. Kiedy pada deszcz, samochody osobowe nie są w stanie się tu poruszać, nie wspominając o takich pojazdach jak choćby karetki pogotowia. My jako gmina pomożemy mieszkańcom - zapewniał inspektor.

- Bardzo chcielibyśmy załatwić to polubownie. Dla dewelopera dobra droga będzie również atutem przy sprzedaży mieszkań - skwitował całą sytuację mieszkaniec Chwaszczyna.

MP
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości