Reklama

Oddziałowa z kartuskiego szpitala: Czuję się jak osaczone zwierzę... Pielęgniarka przerwała milczenie!

11/03/2008 12:09
Tydzień po tragicznej śmierci półrocznego Dawidka pielęgniarka ze Szpitala Powiatowego w Kartuzach, która nie przyjęła dziecka do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, przerwała milczenie. W wywiadzie dla Polska Dziennik Bałtycki przedstawiła swoją wersję wydarzeń.

Nie ma dnia, aby ogólnopolskie media nie wracały do sprawy związanej ze śmiercią Dawidka. Ostatnim programem na żywo sprzed kartuskiego szpitala emitowało w niedzielę TVN24 w swoim cyklicznym programie "Prosto z Polski". Dzisiaj zaś Polska Dziennik Bałtycki publikuje wywiad z Bożeną S. z kartuskiego szpitala, która obwiniana jest za śmierć sześciomiesięcznego chłopczyka.

Pielęgniarka wyznała dziennikarce: - Przede wszystkim czuję się jak osaczone i zaszczute zwierzę. Przez jakiś czas bałam się wyjść z domu, wszędzie czyhały na mnie kamery, mikrofony, dziennikarze. Ktoś wytropił moje miejsce zamieszkania, ktoś inny telefon. To okropne... Ale najbardziej boli to, że już na mnie wydano wyrok. Już są osoby które wołają - winna.

Pielęgniarka zrelacjonowała, jak wyglądał ten tragiczny w skutkach dzień. Pracę rozpoczęła o godz. 7. W momencie, gdy uzupełniała dokumenty, przyszła młoda kobieta - matka Dawidka, z której słów wynikało, że dziecko od kilku dni jest osłabione i płaczliwe. Oddziałowa zaczęła więc wypytywać skąd jest, dlaczego nie poszła do przychodni. Poradziła, żeby założyła dziecku kartę i postarała się o wizytę u lekarza w przychodni. Matka z pielęgniarką rozmawiała przez kilka minut.

- Nikt z nas w tej wymianie zdań i podawanych informacjach nie wyczuł nic niepokojącego - kontynuowała w wywiadzie Bożena S. - Nikt też nie wysyłał mamy z dzieckiem do Sierakowic. To była jej decyzja. Do dzisiaj zadaję sobie pytanie, dlaczego matka nie powiedziała, że właśnie idzie z przychodni, gdzie dziecko oglądał lekarz!

Jak przyznała w wywiadzie, dwa tygodnie przed tę tragedią pielęgniarki z SOR otrzymały ustne polecenie dyrekcji, by nie przyjmować osób bez skierowań. Zawieszona w obowiązkach pielęgniarka ma poczucie, że została zaszczuta. Dzień po tragedii, według niej, zaczęła się nagonka mediów.

- Czułam się jakbym pół powiatu wymordowała i już miałam wyrok - oznajmiła dla Polska Dziennik Bałtycki. - Wszędzie słyszałam - winna, winna, winna. To okropne. Przecież też jestem kobietą, matką...(...) Mam wrażenie że stałam się ofiarą wadliwie działającej wielkiej machiny.

Michalina S. z Koloni, matka półrocznego Dawidka, w ubiegły wtorek 4 marca br. udała się z chorym synkiem do NZOZ Centrum Medyczne Kaszuby w Kartuzach. Przyjmujący je lekarz stwierdził ciężki stan dziecka i polecił matce udać się z chłopczykiem do kartuskiego szpitala. Tam z izby przyjęć skierowano je do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR), gdzie dziecka nie zbadał żaden lekarz, gdyż matka usłyszała od pielęgniarki, że ma się udać najpierw do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie.

Matka wraz z dzieckiem pojechała do GOZ-u w Sierakowicach. Tam natychmiast wezwano karetkę z Kartuz. Było już jednak za późno i Dawidek zmarł.

pio
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Japco - niezalogowany 2008-03-13 21:29:30

    To napisałem dzień przed ukazaniem się "wyznania Oddziałowej", więc albo ktoś się zasugerował moim tekstem (pochlebiam sobie :P), albo jestem "oświecony" (umiem się "mądrować" :P). Przyłączam się do przedmówców: powiedziało się "a", trzeba powiedzieć "b". Teraz mamy całkowite przyznanie się do winy Oddziałowej z próbą wyjaśnienia czynników pobocznych. Jeśli nie padną nazwiska, przełożeni nadal nie będą winni dla prokuratury, gdyż nie wiadomo, kogo trzeba ścigać. Pozdrawiam, Japco

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    WK - niezalogowany 2008-03-13 09:17:24

    dyspozycja byla byc moze ustna bo derektory ida w zaparte.to skutkuje ,ze z piguly zrobia idiotke.ja na Jej miejscu bym nie milczal i nie wierzyl w obiecanki"nic nie gadaj,my ci pomozemy,niech sie uspokoi to wrocisz i bedzie git" a przysiega jest Hipokrytesa a nie Hipokratesa ;) tyle warta co przysiegi Hipopotama,Hulahopa,Hundaya i expose Tuska.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    bunia78gd - niezalogowany 2008-03-12 17:32:44

    1 Szef ma zawsze rajce. 2 jesli szef nie ma racji, patrz ptk. 1. szef=procedura

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości