Reklama

Odpady budowlane i nieustanny hałas uprzykrzają życie mieszkańcom Łapalic?

Nieustanny hałas i porzucone odpady budowlane - na to od trzech lat skarżą się sąsiedzi mieszkający w pobliżu jednej z działek w Łapalicach. Choć Urząd Miejski w Kartuzach interweniował, mieszkańcy twierdzą, że niewiele od tego czasu się zmieniło. Tym informacjom zaprzecza jednak właściciel działki.

Sierpień 2017 roku. Mieszkańcy jednej z posesji mieszczącej się w Łapalicach zaniepokoili się tym, co dostrzegli na sąsiednich działkach. Resztki po materiałach budowlanych, deski, styropiany, rury, płyty i wiele innych rzeczy, które można by określić,  ich zdaniem, odpady. W dodatku, jak twierdzili, w okolicy panował uciążliwy hałas z uwagi na to, że właściciel działek prowadzi tam działalność przemysłową. Miały pojawiać się koparki, spychacze, których praca zakłócała ciszę i spokój mieszkających w pobliżu osób.

– Cyrk zaczął się od sierpnia 2017. To, co widziałam, jak zaczęliśmy się tam budować, jak ten pan zaczął zwozić rzeczy, co oni robili z tymi śmieciami, które zwozili, masakra. Przyjeżdżaliśmy z mężem najczęściej na weekend. Były tony śmieci. Pewnego dnia rano budzi mnie hałas, koparka jeździła – opowiada pani Elżbieta.

Reklama

Jak dodaje, na ów działce składowano wszystko: rury, deski, resztki po styropianie, rusztowania i wiele innych rzeczy, dla których jej zdaniem nie powinno być tam miejsca.

Pod koniec sierpnia 2017 roku sprawa została zgłoszona do Wydziału Gospodarki Odpadami i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Kartuzach. Początkowo, jak podkreśla pani Elżbieta, pracownik wydziału nie chciał przyjąć zgłoszenia.

– Powiedział, że na swoim terenie można robić wszystko. Nie spodobało mi się to, powiedziałam, że jeśli nie chcą tego przyjąć, to żądam odmowy na piśmie. Ostatecznie inna pracownica przyjęła zgłoszenie. Jak wróciliśmy z mężem, to na miejscu był już bodajże komendant straży miejskiej, który robił zdjęcia. Tylko ciekawe, gdzie one są – mówi kobieta.

Reklama

– Dwa lub trzy dni później pojawił się olbrzymi spychacz na gąsienicach. Zepchnięto to wszystko w dziurę, zasypano, wyrównano – kontynuuje.

Ostatecznie postępowanie w tej sprawie nie było prowadzone, gdyż jak się okazuje, zdaniem urzędników nie doszło do żadnych nieprawidłowości.

– Rozważano wszczęcie postępowania z art. 26 ustawy o odpadach, ale na miejscu nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości. Ustalono, że na działce nie było odpadów, a materiały budowlane – mówi Edyta Zientarska, kierownik Wydziału Gospodarki Odpadami i Ochrony Środowiska UM w Kartuzach.

Reklama

Kolejnym problemem opisywanym przez sąsiadów jest to, że właściciel postawił na terenie działek obiekty pełniące funkcje garaży, baraków, na co otrzymał zgodę Starostwa Powiatowego w Kartuzach. Zwrócono się też do Urzędu Miejskiego, by otrzymać zgodę na budowę budynku mieszkalnego z funkcją usługowo-biurowo-magazynową. Tym zajmuje się Wydział Urbanistyki Urzędu Miejskiego w Kartuzach. W 2019 roku Wydział Urbanistyki zobowiązał właściciela do wstrzymania użytkowania terenu lub przywrócenia poprzedniego sposobu zagospodarowania. Wyznaczono też termin do którego właściciel mógł wystąpić z wnioskiem o wydanie decyzji w związku z ustaleniem warunków zabudowy.

Jednak zdaniem mieszkańców funkcja usługowo-magazynowa kłóci się z funkcją mieszkalną.

Reklama

– Wraz z moim małżonkiem nie wyrażamy na to zgody. Może sobie zrobić usługi fryzjerskie, kosmetyczne, krawieckie, ale budowlane? Przecież tam nie można usłyszeć własnych myśli. Rzucają rury na samochody, wyrzucają, za chwilę znowu ktoś przyjeżdża. Urabiali kiedyś beton w betoniarkach. Co to ma być teren pod produkcję przemysłową? – zastanawia się pani Elżbieta.

„Na wszystkie interwencje reagowaliśmy”

Choć od zgłoszenia minęły już trzy lata, to sprawa nadal nie ma swojego finału. Niewiele się zmieniło: mieszkańcy dalej zwracają się do Urzędu Miejskiego w Kartuzach z prośbą o podjęcie jakichś środków.

Reklama

– Na wszystkie interwencje reagowaliśmy, w ramach uprawnień, jakie urząd posiada. W kwestiach administracyjnych podlegających właściwościom tutejszego organu – nie stwierdzono nieprawidłowości. A sprawy podlegające rozpatrzeniu przez inne urzędy, przekazywano do załatwienia niezwłocznie, m.in. na policję i do PINB. Pierwsze kontrole odbywały się w roku 2017  przez Wydział Gospodarki Odpadami i Ochrony Środowiska. Wydział Urbanistki prowadził postępowania dotyczących warunków zabudowy i zagospodarowania dla tej działki. Ostatnio wydana decyzja administracyjna w sprawie budowy budynku mieszkalno – usługowego z częścią magazynową nie jest prawomocna. Zainteresowane strony mają możliwość odwołania się od niej do organu wyższej instancji. Zatem wydana decyzja w obecnym kształcie nie przesądza o ostatecznym przeznaczeniu tej działki – informuje wiceburmistrz Sylwia Biankowska.

Podczas spotkania ws. kurnika w Prokowie sąsiedzi postanowili wykorzystać okazję i porozmawiać z burmistrzem Mieczysławem Gołuńskim i jego zastępcą Sylwią Biankowską o tym, co dzieje się w Łapalicach. Zaproponowali również, by włodarz wraz ze swoimi współpracownikami odwiedzili ten teren, by móc przekonać się na własne oczy, jak sprawa prezentuje się w rzeczywistości, jednak nigdy nie skorzystano z zaproszenia.

Reklama

„Wszystko jest legalnie”

Skontaktowaliśmy się z właścicielem działki i zapytaliśmy o postępowanie prowadzone przez Urząd Miejski w Kartuzach.

– Wykonałem zobowiązanie nałożone przez urząd, ale to było dawno temu – przyznaje.

Opowiada o wizycie straży miejskiej, która zrobiła zdjęcia przed i po uprzątnięciu działki trzy lata temu. Zapewnia, że podporządkował się nakazom i dalej się ich trzyma.

Przedsiębiorca odniósł się również do zarzutu hałasu przeszkadzającego sąsiadom w codziennym życiu:

– Jaki hałas? Tam przecież nikogo nie ma. To zwykła działka – odpowiada.

Reklama

– Mam warunki przestrzenne (warunki zabudowy - przyp. red.), dostałem je od starostwa. Wszystko jest legalnie – kontynuuje.

„Co szary człowiek może mówić?”

Pomimo zapewnień urzędników, że zrobiono wszystko, co leży w ich kompetencjach i słów właściciela, że wszystko odbywa się zgodnie z literą prawa, mieszkańcy nie ukrywają swojego niezadowolenia.

– Właściciel działek ciągle coś tam robi, produkuje, tnie deski, kręci w betoniarce. Stoją tam różne przyczepy i rusztowania. Jest tam ciągły ruch, stale panuje hałas – relacjonuje pani Elżbieta.

Reklama

Sąsiadka martwi się, co jeszcze tam powstanie: może kurnik albo azyl dla psów? - pyta.

Mówi również o tym, że przez pewien czas wysyłała na pocztę wiceburmistrz Biankowskiej zdjęcia obrazujące stan rzeczy, licząc na reakcję urzędniczki. Podkreśla, że bardzo zawiodła się na kartuskich samorządowcach.

– Zapraszałam burmistrza i jego zastępcę, żeby przyjechali i zobaczyli jak to jest. Co prawda, nigdy to nie było na piśmie, tylko ustnie, ale co szary człowiek może mówić burmistrzowi, co ten ma zrobić? Może gdyby zamienili się ze mną i posmakowali tego na własnej skórze, to zmieniliby zdanie. Ciekawe, co zrobiliby, gdyby z samego rana przyjechałaby koparka, która zaczęłaby hałasować?

Reklama

Również prowadzono rozmowy z radnymi miejskimi i to w nich widzi nadzieję na pozytywne dla jej rodziny rozwiązanie sprawy. Liczy na to, że w końcu ktoś ją wysłucha i podejmie stosowne kroki.

Pani Elżbieta jest również oburzona decyzją Wydziału Gospodarki Odpadami i Ochrony Środowiska, która stwierdziła, że na badanym terenie nie było śmieci, tylko materiały budowlane.

– To są resztki, nie materiały budowlane. Tam jest wszystko: rury, deski, rury, styropian. No ale najlepiej zamknąć sprawę – mówi pani Elżbieta.

Reklama

fot. nadesłane

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-09-02 12:43:54

    Miastowi przyjezdzaja w weekend na domki i chcą mieć sw spokój. Boli że ktoś jest gospodarny, i daje pracę tylu ludzia.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • gość 2020-09-02 15:30:01

    Taka jest prawda i akurat w weekend betoniarka się cały czas kręci jak tak przeszkadza to niech do miasta wracają

    • Zgłoś wpis
  • Sąsiad - niezalogowany 2020-09-03 18:24:25

    Trudno nazwać to działką. Każdy ma prawo się budować , remontować. Problem polega na tym że to nie działał tylko ZAPLECZE FIRMY BUDOWLANEJ a to zmienia postać rzeczy...

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości